
Serwis gazeta.pl uraczył nas ciekawym artykułem na temat rozterek matki ateistki indoktrynowanej przez środowisko.
Już sam początek jest super. "Bo musi" nasuwa skojarzenie "jest zmuszona", przez kogo, co- naturalnie katolickie środowisko itd.
Przejdźmy jednak do naszych bohaterów:
Magda, mama Janka, ma 31 lat i deklaruje się jako niewierząca.
Janek, syn Magdy, od przedszkola zaczął wspominać o chrzcie.
Artykuł bardzo sprawnie zarysował trzy elementy:
- matka osamotniona
- środowisko (złe)- rodzice Magdy i jej męża, ksiądz, szkoła, w końcu 95% katolików
- Janek indoktrynowany, nie wie czego chce
Magda ma poczucie winy, jest rozdarta, ze względu na dobro dziecka będzie musiała się ugiąć i zaangażować w chrzest i chodzenie do kościoła.
Dla dobra dziecka wyrzeknie się swojej natury i charakteru, zapewne światowego i inteligenckiego umysłu (była w Luwrze).
Tak można streścić całość, chwilami pikantniejsze kawałki podkreślające nienormalną zwyczajność w jakiej przyszło żyć Magdzie:
„Ale denerwuje się, że szkoła nie ma pieniędzy na dodatkowe lekcje angielskiego, a stać ją na dwie godziny religii w tygodniu.
Mówi, że jest za świeckim państwem, za świecką szkołą. Że gdyby to była sprawa tylko między nią a Jankiem, toby ten problem rozwiązała, ale zbyt wiele osób się miesza. Ma na myśli szkołę, rodziców męża i swoich.”
„Lekcja religii lekcji religii nierówna. Rodzice ateiści przyprowadzili do mnie chłopca, który był przerażony wizją, że jego mama i tata pójdą do piekła. Inny chłopiec nie chciał chodzić do szkoły, gdy katecheta nazwał jego niewierzącego dziadka "świntuszkiem". Dla chłopca to było straszne - opowiada Arska-Karyłowska.”
Można dodać, że Magda jest po rozwodzie, a w jej kuchni na ścianie wisi plakat "Żądaj edukacji seksualnej, walcz o prawa kobiet i prawo do aborcji".
Autorkę tekstu należy jednak pochwalić za próby wyważenia całości, ponieważ przedostatna część dotyczy rozmowy z księdzem, który wyjaśnia co i jak.
Tekst jest okraszona pięknym zdjęciem kobiety siedzącej na kamieniu w wodzie i osłaniającej się parasolem przed deszczem krzyży.
Komentować mi się nie chce, chciałem tylko zwrócić uwagę szanownych czytelników, na to co się wrzuca na główną stronę gazeta.pl
PS: Zaciekawiło mnie tylko, czy mały Janek zapytał kiedyś mamę co to jest prawo do aborcji...



Komentarze
Pokaż komentarze (46)