Jako młody człowiek dowiedziałem się, że o losach naszego kraju decydują nasi wybrańcy, którzy potęgę swego intelektu poświęcają dla ojczyzny, dla prowadzenia nas, prostych, po zawirowaniach historii. Dlatego też przysługują im pewne przywileje, by mogli się całkowicie oddać temu zadaniu, by wyrobić sobie opinie i decydować w oparciu o zdobyte doświadczenie.
Jako człowiek nieco starszy dowiedziałem się o istnieniu takiego cuda, jak dyscyplina partyjna. I tu mi się pojawił dysonans poznawczy - posłowie opłacani są jak myślący ludzie, a oczekuje się od nich zachowania, jak u automatów. Maszynka składająca się z czytnika SMSów z centrali, palca do naciskania guzika oraz kawałka software'u pomiędzy jednym a drugim, by treść SMSu przełożyć na decyzję, który guzik nacisnąć.
Ja mogę dać ofertę - zrobię takiego posła za stówkę, bo nawet ten czytnik i naciskacz są niepotrzebne, poseł da się zamodelować w pamięci, a konkretnie cała frakcja się sprowadza do jednej liczby SHORT INTEGER. Tusk mówi: stawiam tyle-a-tyle na tę opcję, PSL obstawia zielone, PiS czerwone, RuPa stawia na trzynastkę, SP na parzyste. Oops... pomyliło mi się z kasynem.
Na przykładzie posła Godsona widać, że poseł myślący samodzielnie, albo w ogóle myślący, jest szokiem. A przecież opłacany jest za myślenie, za staranne rozważanie spraw państwowych.
Więc proponuję: rozwiążmy sejm! Partyjna maszynka do głosowanie nie jest warta tych pieniędzy. Budynek można recyklować - okrągły, nadaje się na cyrk. Całkiem porządny, nawet dach jest zamknięty podczas deszczu. Kandydatów na klaunów mógłbym podać, ciekawe, czy ktoś byłby gotów skakać na trapezie bez siatki. Czy byłoby dość widzów? Nie wiem...
No i jeszcze senat. Oglądałem właśnie powtarzany serial "Dom", gdzie w czasach głosowania o "3 razy tak" (lub nie) pewien stary profesor objaśnia, że senat należy zachować, by doświadczeni mężowie powstrzymywali w gorącej wodzie kąpanych posłów przed lekkomyślnymi decyzjami.
Biedny, naiwny profesor! Nie wiedział, że senat również da się również przerobić w ten sam sposób. Do tego stał się senat przechowalnią dla zużytych polityków: kto lubi ciepłe klimaty - na ambasadora, kto woli swojskość - do senatu.
Więc co zostaje? Chyba królestwo, najtańsza forma rządów, również najbardziej widowiskowa. Tylko proszę - z mądrym królem...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)