Fetowanie generała, dowodzącego niegdyś armią, która miała pod osłoną sowieckiej broni atomowej napaść na Zachód, to chyba wystarczający powód?
Nie chodzi mi tylko o zasady moralne - chociaż też - ale głównie o to, że to pokazuje dobitnie, jak obecna polityczna "elita" przesiąknięta jest sowiecką mentalnością i prawdopodobnie konkretnymi sowieckimi wpływami. Jeżeli KGB tu pociąga za sznurki, to co z takiego kraju za sojusznik?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)