Dość często spotykam się z sformułowaniem, że dowódcy Powstania są winni śmierci 200'000 Warszawiaków.
Uważam, że zdanie to obraża Niemców - zaraz udowodnię.
Zdanie to sugeruje, że Niemcy nie są ludźmi sensu stricto, lecz mają wbudowany automatyzm mordowania cywili. Mówiąc skrótowo: jeżeli znajdą się niedaleko siebie:
- Niemiec
- szpital
- miotacz ognia
to masakra gwarantowana.
Nie mogę się z tym zgodzić. Znam wielu Niemców, na ogół są to ludzie całkiem normalni, sympatyczni. Żaden z nich - przynajmniej przy mnie - nie mordował cywili. Niektórzy z nich ich nawet leczyli. Fakt - brakowało miotacza ognia. Ale nawet gdyby był, myślę że likwidowanie Untermenschów nie byłoby ich spontaniczną reakcją.
Uważam więc, że traktowanie Niemców jak klęski żywiołowej jest błędem.
Oczywiście - jeżeli ktoś nie chowa się przed tornado lub wsadza głowę do paszczy krokodyla, to sam sobie winien, ale Niemcom chyba nie możemy odmawiać cech ludzkich, w tym wolnej woli i odpowiedzialności za czyny.
Podsumowując: za masakrę ludności cywilnej i zniszczenie miasta po Powstaniu odpowiadają Niemcy i wspierający ich Rosjanie i Ukraińcy.
c.b.d.o. (co było do okazania)
QED (Quod erat demonstrandum)


Komentarze
Pokaż komentarze (15)