Helveticus - Jan Śliwa Helveticus - Jan Śliwa
571
BLOG

Gender vs. Darwin, czyli rozterki postępowca

Helveticus - Jan Śliwa Helveticus - Jan Śliwa Rozmaitości Obserwuj notkę 10

Chciałbym być postępowy. Mądrzy panowie i mądre panie z telewizorni i instytutów etyki chwaliliby mnie i głaskali po główce. Jednak jako ścisłowiec, mam problemy ze szczegółami. Wariant trywialny, to jazda po PiSie, Kościele i rodzinie - rodzinie tradycyjnej, czyli patologicznej. Dobrze jest wskoczyć na wózek genderu, sunie do przodu, że aż miło, za krytykę można pójść za kratki. W gendermerii klawe życie, jak w Madrycie.

Aliści (jak mawia pewien wybitny bloger) będąc osobą zaawansowaną wiekiem, pamiętam, że niegdyś wyznacznikiem postępu było wyznawanie darwinizmu, mówiąc skrótowo - że człowiek pochodzi od małpy.

Żołnierz pyta: To niby moja matka była małpą?
Mądry politruk odpowiada: No matka to nie,  ale może babka?

Jeżeli wyjść poza tę prostą definicję, wyrażoną w prostych, żołnierskich słowach, darwinizm uważa, że decyduje o nas biologia. Nasza budowa i skład chemiczny są wynikiem procesu ewolucji, genetycznie jesteśmy nie tylko w 98% identyczni z szympansem (co mógłbym przeboleć), ale w 60% z pomidorem. Na poważnie - nie jest to aż taki szok: większość genów służy do syntezy substancji chemicznych, a zarówno DNA jak i białka są u nas i u pomidorów podobne. Dlatego też przyjmujemy pokarmy z otoczenia i rozkładamy się na humus. Również nasze zachowanie jest w dużej mierze biologiczne. Ukazała się przed laty prowokacyjna książka Desmonda Morrisa "Naga małpa", gdzie m.in. twierdził, że ludzki smalltalk jest odpowiednikiem wzajemnego iskania się u małp, a wiele zachowań, które się wydają czysto kulturowe, ma uzasadnienie biologiczne.

Wróćmy do naszych chłopców genderowców. Jak być dobrym gendermem? Jedna wersja mówi, że kobiety są takie same jak mężczyźni - reszta to złudzenie. Tu pojawia się zgrzyt, bo mówi też ona, że gender jest wyborem kulturowym, a do wybrania są cechy męskie i kobiece. Co to są "cechy męskie i kobiece", jeżeli wszyscy jesteśmy tacy sami? Nawet powiedzenie "jestem człowiekiem, dzisiaj czuję się kobietą" jest bezsensowne, bo zakłada istnienie różnic między płciami. A co zrobić prawnie z osobnikiem, który twierdzi "jestem Wojtek, delikatny jak mimoza, chcę przejść na emeryturę wcześniej niż ta męska Ania"?

Już to jest skomplikowane, ale jest przecież też wersja druga. Uczy ona, że kobiety jak najbardziej różnią się od mężczyzn. Mężczyźni, zwłaszcza biali, zwłaszcza chrześcijanie, zwłaszcza katolicy wymyślili wojny, dehumanizującą technikę, zniszczyli całą Ziemię. Oddają się swoim debilnym rozrywkom, jak piłka (udają, że wiedzą, co to spalony) czy jazda czerwonymi samochodzikami, kompensującymi im braki fizyczne. Gdyby od początku był matriarchat, Ziemia byłaby rajem i wszyscy by się kochali.

I co ja mam z tym zrobić? Genderyzm A jest nie do pogodzenia z genderyzmem B. Do tego darwinizm-dawkinsizm, w świetle którego genderyzm jest bajaniem o płaskiej Ziemi, na równi z sześciodniowym kreacjonizmem. Chciałbym być postępowy, ale jako twardogłowy po politechnice mam opory przed wyznawaniem poglądów wewnętrznie sprzecznych. Środo, Hartmanie - jak żyć?

A może jednak wybrać wersję light i po prostu się zgłosić do TVNu i nadawać na Kaczora i biskupów?

 

Polecam fajny filmik pokazujący dogmatyzm genderowców.

Interesuje mnie (prawie) wszystko

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości