No i władza zarządziła odszkodowanie - 70'000 za szkody moralne. Dziecka nie posiekano dyskretnie, lecz pokazano pacjentce. Zdrowie jej nie było zagrożone.
Wygląda na to, że in vitro i aborcja to dziś podstawowe zabiegi medyczne, przez swoją "antyklerykalność" prawie święte, kultowe. Ale przecież niektórzy mają trywialnego raka lub choroby krążenia. I co z nimi? Są też tacy, którzy mają problemy z nogami i dzięki długiemu oczekiwaniu na zabieg jedyną opcją pozostaje amputacja. Czy są oni gorsi?
Więc jeżeli faktycznie szpitale zaczną dawać odszkodowania za błędy lekarskie, niechlujność, a nawet za niekompletną dokumentację, to skończy to się katastrofą finansową. No chyba że Arłukowicz przy winku załatwi z Belką dodrukowanie za stu miliardów.
Hej, zielona wyspa, Irlandia kochana!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)