Niejaki Celiński oglosił coming-out:
M. Celiński: Czas na otrzeźwienie
Stwierdził mianowicie, że nagle otrzeźwiał. Ja, jako trzeźwy, odpowiadam: nie trzeba było tyle pić! Ja trzeźwieć nie muszę, bo od dawna jestem paranoicznym rusofobem i ciemnogrodzkim moherem. Mnie nikt nie musi przekonywać, że Putin, to jednak łajdak. To tak, jak gdyby ktoś obwieścił Urbi et Orbi: "Ludkowie, ziemia jest okrągła!" Odpowiadam: można było sprawdzić w Wikipedii. Nie wiem, czy to dobry pomysł, biegać po mieście i wrzeszczeć: "Kac mi przeszedł! A straszny był", bo taki świeżo otrzeźwiały tylko się ogłasza jako notoryczny pijak.
Ciekawe skądinąd, że jak Pan Premier (oby żył wiecznie) i jego Twitterowiec chcą pozować na mężów stanu, to mówią Kaczyńskim. A ekspert lotniczy, gdy mu się na chwilę włączy mózg - leci Macierewiczem: że wrak, że skrzynki...
Więc może panowie od początku tak było trzeba, a teraz - jeżeli ktoś się przez cztery lata wygłupiał i robił ludziom wodę z mózgu - niech zbiera swoje zabawki i szybko znika.
Cytując klasyka: Wszyscy won!


Komentarze
Pokaż komentarze