Dyskusja o Powstaniu Warszawskim przypomina dialog głuchych. Owszem, po obu stronach barykady istnieją wewnętrzne różnice zdań, jednak między dwoma obozami nawet wymiana zdań jest niemożliwa, nie mówiąc już o porozumieniu. Przypomina to amerykańsko-radzieckie rozmowy rozbrojeniowe, gdy w miłej Genewie obie delegacje co tydzień powtarzały te same formułki - latami, bez jakiegokolwiek skutku.
Jakie jest głębsze podłoże tej niezgody? Wydaje się, że zacząć trzeba od filozoficznej wizji człowieka - kim jest, co nim powoduje, do czego dąży?
Z jednej strony mamy prawicę / mohery / ciemnogrodzian, wierzących, że człowiek jest tworem Bożym, obdarzonym rozumem i wolną wolą. Nie zaniedbując cielesności, człowiek ma jeszcze inne motywacje i są chwile, gdy ideami jego są Bóg, Honor i Ojczyzna. Cytując Maksyma Gorkiego: Człowiek, to brzmi dumnie.
Po drugiej stronie znajduje się obóz postępu, zaprzeczający wszystkiemu, co drogie jest sercu mohera. Dla Boga nie ma tu oczywiście miejsca; zajął je materializm i darwinizm. Najwyższą ich formą jest redukcjonizm, zakładający, że wszystkie zjawiska złożone ostatecznie opierają się na zjawiskach prostszych, czyli umysł na biologii, biologia na chemii, a ta z kolei na fizyce. W biologii konkurują ze sobą egoistyczne geny. W wyniku tego każdy altruizm musi być pozorny. Do zachowań altruistycznych motywować może jedynie oczekiwanie wzajemności, czyli znowu egoizm. "Altruizm" jest po prostu opłacalny.
W modelu takim nie ma miejsca na altruizm prawdziwy, na bezinteresowną miłość, na przestrzeganie zasad, "bo tak trzeba". No i oczywiście na patriotyzm. Patriotyzm możliwy jest jedynie jako grupowy egoizm, chęć robienia brzydkich rzeczy grupom konkurencyjnym. Dlatego też budzi strach i opór. Natomiast patriotyzm jako solidarność z rodakami, chęć przyjścia z bezinteresowną pomocą, czy w końcu miłość ojczyzny - to wszystko jest niemożliwe. A jeżeli udowodniono, że jest to niemożliwe - naukowo, przed sprowadzenie do absurdu - to tego nie ma, a wierzących w te bajki należy wypchnąć z życia publicznego.
Tylko że jeżeli teoria udowadnia nieistnienie rzeczy, które ewidentnie są - sama jest niekompletna. Jednak dogmatyczna wiara uniemożliwia rewizję poglądów. Dlatego właśnie ze smutkiem obserwuję biednych darwinistów, którzy patriotyzm widzą, lecz rozum im mówi, że go widzieć nie mogą.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)