Pewien facet codziennie przekraczał granicę na rowerze z workiem piasku w bagażniku. Celnicy codziennie przeszukiwali worek z piaskiem, coraz dokładniej. Wreszcie jeden nie wytrzymał i zapytał:
- Panie, ja panu nic nie zrobię, ale niech pan powie - co pan przemyca?
- Ja? Ja przemycam rowery :-)
Co ma przemycić konwój humanitarny? Po pierwsze samego siebie. 280 ciężarówek krążących po terytorium nieprzyjaciela, to jest coś. Mogą najpierw coś wwieźć - i na tym się na razie skupia uwaga, Ale mogą też coś lub kogoś wywieźć, mogą przewieźć z miejsca na miejsce korzystając z immunitetu. Mogą szpiegować, przekazywać informacje oraz wystawiać się na prowokacje, odpowiadając ogniem z humanitarnej bazooki. Lub nie - męczennicy, zwłaszcza dobrze sfilmowani, mają większą wartość. W takiej liczbie możliwe jest też, że większość będzie czysta, a gdy skrupulatne kontrole przy setnej zrobią się śmieszne, kolejne będą sprawdzane mniej dokładnie, a w nich już mogą być ciekawe rzeczy.
Dalej: Grecy byli w koniu trojańskim schowani. Ale Rosjanie są w 280 koniach ługańskich widoczni - tak dobrze, że nikt ich nie zauważa. Jeżeli w każdej jest kierowca, pomocnik, a może i trzeci do rozładowywania odżywek dla dzieci, to wprowadzamy na cudze terytorium kilkuset wolontariuszy po kursie dla komandosów. I oni mogą wykonywać ciekawe zadania.
Inną sprawą jest zaopatrzenie (np. w benzynę) i zakwaterowanie transportu. Pewnie najlepiej gościnnie u separatystów. Można tę wizytę też wykorzystać do wymiany załogi, jak na stacji kosmicznej. Oficjalnie pewnie mają dowieźć towar i zaraz wrócić, ale kto wie, czy ich coś tam nie zatrzyma?
Pomysłów jest wiele. I jeżeli ja tu sobie zza biureczka spontanicznie mogę wyliczyć tyle, to dowódcy Specnazu mają ich pewnie jeszcze więcej.
Timeo Ruthenos, et dona ferentes...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)