Dawno, dawno temu, uwiedziona demonicznym wdziękiem agenta Tomka, posłanka PO Beata Sawicka wypowiedziała w ekstatycznym monologu pamiętne słowa:
Lody na opiece zdrowotnej w Polsce będą kręcone / Do tego typu spraw będzie pierwszy macher, frontmenka, partnerka z mojej grupy / Jest nas troje, którzy tworzą prawo...
I cóż, stało się w Polszcze przedrozbiorowej (*) obyczajem, że pytania, które się same narzucają, NIE zostają zadane, zwłaszcza gdyby mogły być kłopotliwe dla pytanego. No - może w niszowych mediach dla Pisiaczków, ale nie przez prasę rojalistyczną, wspieraną sakiewkami dukatów, rzucanymi co jakiś czas z Pałacu.
Któż mógł być tą frontmenką? Wszystkie oczy się zwracały w jedną stronę, lecz ostateczny cios nie został zadany, bo w obliczu damy dworzanie dyskretnie odwrócili wzrok, gromiąc raczej nadmiernie dociekliwych, w myśl zasady Honi soit qui mal y pense.
Seaman dwa lata temu napisał dobrą notkę: Korupcja w rządzie, Sawicka w ciupie, a Tusk w Poroninie, jako że podówczas się jeszcze naiwnie wydawało, że miejsce łapowników jest w ciupie. Jakże wielki się od tych czasów dokonał postęp, od czasów, gdy straszyły jeszcze pozostałości kaczystowskiej tyranii!
W komentarzu do wspomnianej notki Stary Wiarus napisał:
Frontmenka jest o jeden atak serca od prezydentury.
A dziś?
(*) Kto wie, może III RP jest Polską przedrozbiorową? Czas pokaże.


Komentarze
Pokaż komentarze