Wiele się obecnie czyta o tym, co trzeba było zrobić w 1939. Zasadza się to na ogół na tym, że idziemy z Hitlerem na Sowietów. Potem pewnie Adolf nas nagradza, zachwycony naszym męstwem. A my jesteśmy tak chytrzy, że na czas zmieniamy fronty i wygrywamy wojnę. A Adolf jest na tyle naiwny, że się nie kapnie.
Za męstwo się nie nagradza, przekonaliśmy się o tym boleśnie. Jeżeli Hitler był na tyle zaślepiony, by nie wejść w układy z Ukraińcami, to czemu by miał Polaków traktować inaczej? Ukraińcy, doświadczeni Holocaustem lat 1932-33, widzieli w nim wyzwoliciela, ale dla niego byli tylko Untermenschami. A czy by się nam udało Adolfa naszym planem przechytrzyć? Skrycie za dwa lata wystawić dziesięć pancernych dywizji, co ja mówię - dwadzieścia! - i potem powiedzieć: Ty z wąsikiem, teraz my dyktujemy warunki!
No to ja na to powiem, że ja moich pieniędzy bym w ten interes nie wkładał.
Ale idąc dalej tym tropem: Żyrinowski proponował podzielenie się Ukrainą. Co za gratka - wrócimy do Lwowa! Panowie, idziemy na to! A potem szybko zbudować (albo wydzierżawić, jak sugeruje Wałęsa) atomówki i jak Putin się nie będzie niczego domyślał, pójść na Moskwę. Zainstalować polonofilskiego cara i będzie problem rozwiązany.
A potem się zabrać za Niemcy. I dać im na pocieszenie Inflanty.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)