Helveticus - Jan Śliwa Helveticus - Jan Śliwa
944
BLOG

Czy Kedyw jest formalnie rozwiązany?

Helveticus - Jan Śliwa Helveticus - Jan Śliwa Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Alfred Szklarski, autor "Przygód Tomka na Czarnym Lądzie", powstaniec warszawski, w czasie okupacji opublikował w polskojęzycznych pismach powieści przygodowe (Żelazny pazur, Krwawe diamenty, Tajemnica grobowca). Po wojnie był za to sądzony, przesiedział parę lat w więzieniu.

Obecnie dyskusję wzbudził wywiad w GieWu z Holocaust survivorem. Co do meritum było już parę notek(rk1, sarotti). Moim zdaniem jeżeli Baruch Bergman przeżył kilka lat okupacji bez pomocy Polaków, to będąc takim szczęściarzem powinien zarabiać przechadzając się codziennie na linie nad Niagarą.

W rozmowie jest parę wątków. Panu Rafałowi jednak najważniejsze wydaje się stwierdzenie: "Ani jednego dobrego Polaka". Mnie jednak zszokował inny fragment:

Trwała zagłada getta, tam było jeszcze około 70 tysięcy Żydów.
- Ja się tym nie interesowałem. Interesowałem się tylko tym, żeby włożyć coś do ust i przeżyć. Zarabiałem bardzo mało, ale na chleb wystarczało, i to ja żywiłem rodzinę (śmiech).

Ja pytam - czy pan Rafał Betlejewski potrzebuje jakiejkolwiek pracy, żeby opłacić kartkowy przydział chleba? Czy potrzebuje pieczątki z Arbeitsamtu w Kennkarcie, żeby go nie zwinęli w łapance? Czy po prostu taka praca mu sprawia przyjemność? Dowalić krajowcom, niech wiedzą.

Przykre jest to, że jest to część większej układanki. Tuż przed rocznicą "końca komunizmu" dyktator, szef kolaboranckiego rządu został pochowany z honorami wojskowymi. Ostatnio honory oddano stalinowskiemu katowi, więc nawet z tak odległą epoką nie udało się uporać. Podobno z wnioskiem o to wystąpili koledzy. Może trzeba się im przyjrzeć? Znaczy to, że w kraju działają KZiK (Kluby Zdrajcy i Kolaboranta). I co? I nic. Co w takim razie robi obecna Dwójka? Może kawkę popija? A może jej nie ma?

Gorzko... Rozwaliło się bydło po kraju, jak niegdyś Kutschera i Frank. Jak niegdyś Kutschera, myślą, że przy takiej przewadze ognia nic im nie grozi. Więc pozwalają sobie na rozmówki o brudnych Polaczkach, jak biali sahibowie w Indiach, z pełnym przekonaniem, że słuchający tego krajowcy zawsze będą im z uśmiechem podawać herbatkę na srebrnej tacy. I że się nigdy nie odwiną i nie przyłożą w rumianą mordę, bo przecież religia im zakazuje przemocy. Kiedyś, gdy nie było Polski, ale byli zdecydowani bronić swego Polacy, mogli się spodziewać wizyty chłopaków, którzy w imieniu Rzeczpospolitej...

 Czy ja do czegoś namawiam? Ależ broń Boże! Jest mi przykro, że pewna grupa się wykluczyła ze społeczności i uniemożliwia jakikolwiek cywilizowany dialog. Też mi przykro, że jakiemuś krewkiemu rodakowi mogą puścić nerwy. Bo jak uczy historia, po zasiewie może nastąpić pokłosie. Jedyna ich nadzieja w tym, że czyny i rozmowy będą spisane niedokładnie i mała szmalcownicza szuja może się przemknąć. Ale pan Rafał Betlejewski się stara, chce sobie wyrobić nazwisko. Powodzenia.

Interesuje mnie (prawie) wszystko

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości