Pojawiły się ostatnio informacje, że w Polsce Służba (a przedtem Urząd) Bezpieczeństwa więziła, torturowała i mordowała ludzi. Działo się to do roku 1989, a niektórzy whistleblowerzy twierdzą, że ludzie ginęli nawet później. Co prawda podane przypadki odnoszą się do księży, ale to przecież też ludzie. Ponieważ nie było żadnej widocznej weryfikacji kadr, a zwłaszcza wyroków skazujących, to albo pogłoski te są wyssane z palca, albo zbrodniarze ci są ciągle wśród nas. Jak sama nazwa wskazuje, resorty siłowe mają dość siły, by się nie poddać bez oporu i dość sprytu, by siłę tę zachować nawet po pozornym zwinięciu interesów. Tu pomocne byłoby ich kolejne pokolenie, już ubrane w garnitury i krawaty, lecz wychowane w tym samym duchu i wierne ideałom rodziców.
Jeżeli by jednak tak było, stawiałoby to Polskę w roli pariasa Europy, wołałoby o pomstę do Nieba, trybunału w Hadze i Rady Bezpieczeństwa.
PS Gdy wspomniałem o tej sprawie, rzucając parę nazwisk, Mr. Spock zaszczycił mnie komentarzem:
Ni wiem dlaczego do manifestowania swego antysemityzmu, potrzebowałeś mojego nicka...
Ciekawe, że łapanie zbrodniarzy to antysemityzm.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)