W notce „Okrakiem na barykadzie...” zakładasz, że stając pomiędzy zwalczającymi się stronami masz możliwość zajęcia stabilnej pozycji na w sumie mocnej konstrukcji jaką jest barykada. Obecność barykady sugeruje, że walczące strony są jak dwie armie lub powiedzmy siły rządowe i jacyś tam rebelianci. Łatwo zatem sobie wyobrazić romantyczną scenę walk ze szlachetnym bohaterem stojącym na tej barykadzie właśnie. Dla malarza batalisty – scena super.
Ale wróćmy na plac pod barykadą, to jest na ziemię. Okrakiem siedzi się wygonie na motorze lub w siodle, czy na barykadzie to nie wiem. W każdym bądź razie stojąc na jej szczycie jest duża szansa, ze będziesz zbierał ciosy, kule z obu stron. Ale o tym wiesz.
Scena mocno utraci ze swych cech romantycznych gdy okaże się, że nasz bohater stoi nie między walczącymi armiami lecz pomiędzy np. sprzeczającymi się przekupkami lub znajdzie się w samym środku małżeńskiej kłótni. Może lepiej uciec i stanąć gdzieś obok? Godzenie małżonków też nie jest wdzięcznym zajęciem.
Sprawdź może jeszcze czy te nasze „wojny na górze” to nie zmagania żołnierzy lecz zwykła kłótnia w rodzinie lub zatarg sąsiedzki. A to co rozdziela strony tego konfliktu to nie barykada lecz płot z drewnianych sztachet taki jak ten który rozdzielał podwórka Kargulów i Pawlaków. A na takim płocie okrakiem nie będzie Ci wygodnie. ;-)
Pozdrawiam
Mariusz
w średnim wieku, niezbyt dynamiczny, z małego miasta przeniosłem się do dużego by w końcu uciec na wieś ;) Jeżeli przez jakiś dłuższy czas mnie nie ma to znaczy, że straszę prosiaki w lesie. kmarius[at]poczta.fm
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości