rząd ludu? tak twierdzili w podstawówkach nauczyciele
czy zatem istnieje definicja demokracji inna od tej prostej etymologicznej?
wiki? pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja
to .. wielokrotnie dostosowywana do jakichś tam potrzeb i realiów definicja, w tym zaś odcinku skupię się na tym, co mnie drażni ostatnio: wybory popisu
najbardziej problematyczną wydaje mi się brak definicji demokracji? rzeczywiście brakuje.. isap.sejm.gov.pl?
(jakoś.. strasznei nei podoba mi się, że kostytucję redagują w ms wordzie)
"demokracja" - brak
"demoka" - 6 wyników:
p:"[..]odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia[..]"
r1a1:"Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej."
r1a11p1:"Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa."
..a26:" Siły Zbrojne zachowują neutralność w sprawach politycznych oraz podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli."
..a30:" Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw."
..a51:"Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym."
ok, jestem w błędzie, RP to demokratyczne państwo prawne, przy czym nie wiadomo 'legalnie' co to oznacza;
jestem w błędzie, pownieważ chciałem dowodzić, iż zachowanie się władz rp jeste niezgodne z konstytucją
zatem wnioskuję, że wszystkie głosy przeciwko np dyktatorskim zapędom kogokolwiek u władzy, dyktatorskim w sensie: niedemoratycznym, są może i moralnie słuszne, ale prawnie bezpodstawne, nie ma bowiem prawnej definicji demokracji (nei ma także dyktatury)
owszem, uprościłem grzebiąc tylko w konstytucji (aa, tekst ujednolicony ponoć, D19970483Lj.pdf)
pozbawiony argumentów zamierzonych skończę jednak.. przynajmniej w trybie "póki co":
wydaje mi się, że nie możemy traktować parlamentu jako bandy.. wolnych rodników (różnych postulatów) oraz prostych związków chemicznych (posłów).. które zmieszane ze sobą - pierwsze posiedzenia sejmu - coś tam razem zbudują;
decydowaliśmy - jak rozumiem bezpośrednio - kto ma wejść do sejmu, kto do senatu.. (a może nie bezpośrednio? muszę sobie przypomnieć)
zdecydowaliśmy - naród wyraził swoją wolę - ci i ci i ci mają rządzić
czy to oznacza budowanie takiego i takiego rządu - zbudowanego ze wszystkich zainteresowanych?
bo może mamy (bazuję cały czas na def etymologicznej) jedynie pośrednią demokrację? (pośrednią, bo wybieramy grupę ludzi kt. ma działać w ramach praw zgromadzenia narodowego(obie izby parlamentu, nie marszałkowie i wice i przewodniczący rm) w naszym imieniu, tymczasem takie sld kompletnie nic nie robi, gdzie bowiem rządzi? gdzie jest realizacja ich postulatów? gdzie ich udział w rządzie?)
inaczej zaś, w demokracji bezpośredniej - mamy taki i taki rządk, takie i takie zgromadzenie (?) rady senatu, takie i takie w nich udziały, jak wybrał naród
konsekwencją takiego rozróżnienia będzie między innymi ocena budowy rządów budowanych w oparicu m.in. ustawy zasadniczej
co mi po ocenie?
tak - tutaj się ujawni motyw tych słów - byłem za połączeniem cech po i pisu w postaci jednego rządu, który rzeczywiście zacznie pomagać tym, którzy najgorzej wyszli na transformacji, owszem, choć nie umiem pojąć podatku nieliniowego, z tej przyczyny akceptuję różne pomysły .. nawet socjalistyczne
jednak zakładałem inną jakość tych partii, tj.. po
bardzo znamiennym wydaje mi się język paktujących porozumienie z pisem, ludzie wypowiadający się takim językiem, takimi emocjami, taką gestykulacją, mimiką, wysyłający reasumując komunikat - mam cię głęboko, nie będziesz mi mówił, co mam robić (bo coś tam, tego akurat nie było w tej ekspresji/nie doszukałem się) - nie mają zamiaru się z kimkolwiek porozumieć
owszem, kiedy kiedyś wyszukam nagrania/stenogramy z tych rozmów, na pewno podejmę się analizy wypowiedzi oraz postulatów obu stron
natomast na po głosowałem zakładając, ze jest to partia nowych kombinatorów, nowych cinkciarzy
skoro weszliśmy wcześniej już do unii, problem jakości ich decyzji (to samo w przypadku pisu) wydawał mi się złagodzony
zakładając że nakombinowali się już w istniejących warunkach, że sobie poradzili z bliższymi, aniżeli na po paru latach ich ewentualnych rządów, wpływami "nie wiadomo czego" - układu (przyjmując, że rzeczywiście masa ludzi po transformacji pozostała w kręgu olbrzymiego szeregu różnych układów i zależności, które miały swoje odbicie także w gospodarce) - zakładałem, że ułatwią mi start w gospodarce - z takim założeniem słałem ich do parlamentu
olali mnie, co da się przeżyć, nie jesem na tym świecie, właściwie jestem w dziwnej mneijszości, więc mogę to zrozumeić, jednak oni podali argumenty, którymi się kierowali.. moim zdaniem za te argumenty winni odpowiedzieć przed np kijem
(dokładnie - kijem, baseball'em (też kij), coś takiego)
(odebrałem po jako ludzi, dla których jest to roztropny środek komunikacji i przekazu informacji)
myślę że zachowanie po było dla mnie obraźliwym
co zrobił pis - gra dalej, gra, jak mu pasuje,
[nawet z lepperem(wiele lat temu miał być w poznaniu, coś opowiedzieć, przez jakieś jego blokady z czymś miałem wcześniej większy problem, więc chciałem zwyczajnie mu dokopać, :), ha! młody byłem)
tutaj dodam tylko, że nie wydaje mi się, by uprawnionym było ciągłe zaklinanie się, iż partia leppera jest .. nie na miejscu,
jeden - bardzo się zmieniła i partia, i sam lepper, myślę że na dzień dzisiejszy jest dobrym politykiem, i wcale nie ma tu sarkazmu, jego zachowanie, jego decyzje, jego otoczenie, bardzo mocno ewoluowało przez ostatnie 10 lat
dwa - lepper znalazł się w parlamencie z dużą grupą posłów - nie jest moim zdaniem uprawnionym zwalanie za to winy na kogokolwiek - to nie z czyjejś winy, to zwyczajna konsekwencja różnych wcześniejszych sytuacji,
więcej, leppera zaprosili do sejmu polacy, zatem wcale nie jest on w ich oczach groszy, od np kaczyńskiego czy tuska
tutaj może małe rozwinięcie - w polsce nie dzieje się nic złego, nic strasznego, bla bla
w polsce dzieje się to, czego chcą polacy, zaś oni nie mogą siłą ich ilości mieć jednorodnych poglądów, dlaczego więc przeciwnicy pewnych grup politycznych sieją tak czarne wizje nt. przyszłości tego kraju?
teraz już muszę dopytać - czemu polityka zagraniczna jest złą?
więcej - czy piłsudski złamał jakiekolwiek prawo? więcej, gdyby kaczyński rzeczywiście został dyktatorem, czy złamałby jakieś prawo? - to ne pytanie laiczyne, ale czysto prawniczo-techniczne - na prawie uczyli mnie swego czasu - czego potwierdzenie chiałem neiraz wynaleźć np. w konstytucji - że gwarantem prawa jest przymus państwowy
jeżeli więc przymus jest nazbyt słaby, zastępujemy go silniejszym, który nb realizuje swoje interesy, nieprawdaż?
owszem, winienem sobie neico przypomnieć z historiiczy polityka niezgody z silniejszymi partnerami, którymi ofiarowaliśmy już przecież to wszystko, na czym im zależało, jest złą? bo dlaczego mamy oddawać swój rynek, dlaczego import może rozwijać obce społeczeństwa, dlaczego nasze (przecież ubogie) zalety, mają służyć obcym, nie nam
niejasność jest wadą naszego mszetu
jednak działalność mediów - nei krytyka, ale rozdmuchiwanie informacji których publikowanie przynosi szkodę polskim interesom - moim zdaniem winna być niezwłocznie osądzona przez sąd
krytyka zaś - owszem, jest uzasadniona, i jest na miejscu
]
co robi po, krytykuje, nei podsuwa neimal - dziwnie mało tego - żadnych rozwiązań
zupełnie, jakby członkowie, przede wszystkim odwody, bliskie zaplecze, rozczarowane wynikami rozmów, odwróciły się się od kierownictwa swojej partii - wróciły do pracy - kto został w sejmie.. niejako się umoczył, reszta zaś olała sprawę - zaś bez nich, bez ludzi - bo byc może moja teza o opoce po jako ludziach aktywnych gospodarczo - po nie jest w stanie merytorycznie pracować - pozostają znani działacze oraz posłowie, wybrańcy.. może to takie.. dla nich niedźwiedzie wybory?
po miało się już chyba, a może ma dopiro - trzeci raz ustosunkować poważnie, nie zaś medialnie, do bieżącej działalności rządu - ale może źle pamiętam - jakiś tam program wydziedziczonego niemal wówczas rokity, gabinet cieni, czy jakoś tam to zwali, i teraz - ostatnio - jakieś podsumowanie/rozliczenie
ja tym ludziom nie pozwoliłem cokolwiek rozliczać, od tego jestem ja
oni meili zająć się sprawami kraju zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą i staraniami, nie inaczej
myślę, że z takiego obowiązku wobec swoich wyborców, ba! wobec dużej grupy wyborców, wywiązuje się poprawnei właśnie pis
(chwilowo starczy)
(jaki maksymalny czas życia mają tu identyfikatory sesji??)
przypadkiem też znalazłem argument przeciwko krytyce szeroko reklamowanej wcześniej IV rp - otóż konstytucja narzuca nam trzecią (preambuła);
zmiana na czwartą rp wymaga zmiany konstytucji, podobnie jak realizacja niektórych postulatów
co zgubiłem? gdzie błąd?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)