źle zrozumiałem spokojnie referującego Kołodkę, jakoby wersja neo była ulepszoną, poprawioną, ukierunkowaną i "jakoś tam" stymulowaną potomkinią pierwowzoru??
bo idąc tym tropem moża dopytać, gdzie neo- zastąpił pierwowzór?
wszędzie tam, gdzie gospodarka jest sztucznie regulowana?
rozróżniając gospodarkę (wsią możliwą) na g. krajów starej unii oraz gospodarki krajów, kt do unii niedawno dołączyły, liberalizm jasno postrzega sprawę, lepiej rozwinięty powiedzmy przejmuje słabszego
w takim przypadku neo winien nas ratować? po to, jak rozumiem, był/byłby wdrażany
(w przypadku naszej wewnętrznej gospodarki takie państwowe do któregoś momentu PKO winno być narzędziem regulacji (podobnie jak prawo)
wówczas mogłoby stymulować rozwój swojego sektora w kierunku innych, niż czystego rachunku ekonomicznego (neo)
jednak, jak swego czasu zarejestrowałem, część referentów spraw prywatyzacji postulowało komercjalizację podmiotu, jako lepsze wyjście.. (zyski budżetowe? zyski spożyte na inwestycje kt wszystkim winny .. coś dać?
nie kumam, nie zrozumiałem, nie pamiętam, powiedzmy (liberalizm))
Kołodko krytykuje neoliberalizm za nierzeczywiste założenia/modele rynku i wynikającą z tego skrajną nieskuteczność/przeciwskuteczność (kryzysy rynków finansowych, ewolucja definicji /met kalkulacji inflacji)
trochę nie do końca kumam związek jednego z drugim
wróćmy do UE
weszliśmy, dostajemy dotacje na rozwój, itp (rozumiem, że to neoliberalny etap dostosowawczy, kiedy z niego wyrośniemy, dostąpimy krynicy liberalizmu, wolnej gospodarki, dowolnych cudactw na kiju)
dotacje mają wyrównać rynek unijny.. w jakim celu?
po kiego unia ma być grupą równo rozwiniętych państw (w takiej czy innej formie, choćby superpaństwa)?
bo.. nie zajarzyłem?
pare razy mądrowałem się tutaj, że pozwoli nam to lepiej konkurować na globalnym rynku (jako że innego już nie będzie)
(precyzując, innego już nie będzie, więc musimy się dostosować do zmieniających się realiów)
bo.. co się globalizuje?
globalizacja? prawo?
gospodarka?
obszary działalności i wpływów jednostek/grup gospodarczych?
co w takim razie z walką z monopolizacją?
a ktoś rozważał dipolizację?
a tripolizację?
kontynentów mamy kilka, moze zatem kilkoizacja będzie/jest tożsama z monopolem i niesie podobne zagrożenia?
a co z ustrojstwem zwanym prawem międzynarodowym - stetryczałe dziadki z onz mają coś tu zmienić?
tia, prawo winno się rozwijać
ale nie prawnicy
tj przystającym rozwojem prawa przystającym do rozwoju gosporadek nie jest rozwój prawa autorskiego, jest raczej jego zaprzeczeniem lub chorym wypaczeniem
nikt mi nie odda samochodu, kiedy go ukradną, nikt nie odpierdoli rosji, kiedy ta pośle swoje rakietki w stronę każdej stolicy, która będzie maiła cokolwiek wspólnego z obcymi łapami na biegunie, ale za empetrójke z instytutu fraunhoffera - owszem, wsadzą mnie do paki
a co, jeśli sciągnąłem gniota i udostępniam gniota?
gorzej, rozpowszegniam - zupełnie świadomie - przykład gównianej muzyki?
gorzej jeszcze, jakoś umiem kupić płytkę na lewo, ale umiem kupić duplikat na prawo, ciekawe, który kupuję częściej
jeszcze gorzej, zawsze zdawało mi się, że przezorny zawsze ubezpieczony, jak to w pierwszych reklamach śpiewali
zaś wspaniali przedstawiciele gównianej muzyki ni w ząb się nijak przed jej pseudo-nielegalną wymianą nie zabezpieczali.. przed długie lata
(wiedzcie, oseski, że przed kompresją stratną funkcjonowało powszechnie samplowanie)
więcej, odpalam końcówkę p2p, ssię sobie coś, udostępniam co innego i przybiega mi tu taki, że nielegalnie
gorzej, że pewnie nielegalnie zdobyłem, bo rachunku nie mam
ale nikogo nie obchodzi, że pierdolce z wiejskiej do tej pory nie uchwalili szyfrowania zdjątek rachunków/dowolnej elektronicznej ichnej wersji, kt moglibyśmy np. nosić w cellu
ale skówiel od muzy gonić mnie będzie...
cóż.. kiedyś, w '96 przygotowałem coś komuś..
dziś pewna austryjacka firma, z obrotami, jak się chwalia za 2006r 480mld e, z zyskiem 70 mln e, chwali się w europie, że jej cudny system, co roku nowszy, policzy co się da..
kurna, niedawno wydruk wpadł mi w ręce..
kurna, moja formatka a4 sprzed kurna nie wiem ilu lat
ja pierdole
nie zabezpieczylem się, nie przygotowałem
straciłem
(bo choć paragraf jest jasny (dot. przejęcia praw przejmowanego podmiotu), nie mam jak czegokolwiek udowodnić)
ci fantastyczni prawnicy, żyjący w swoim fantastycznym świecie dostosowują, co trzeba pod zamówienie, jak konkudować prosto, zamawiających
(niezależne zrzeszenia twórców/artystów/idiotów biegających z szablą)
należnym mi z racji urodzenia jest wiara, konkludując uparcie dalej, że oni w moim interesie te międzynarodowe prawa wielkiej współnoty gospodarczej sprokurują
nie umiem wykoncypować, jak to jest z tym
panie Kołodko, o ile podmioty słabsze muszą upaść w grze wolnego rynku, to co ma się dziać ze słabszymi strukturami? mają wymrzeć? splajtować? to może - póki możemy - winniśmy szybko ustanowić sobie prawo o prawie do plajty gospodarki narodowej...
źle - owszem - źle mówię, nie będzie plajty, ale przejęcia
jak chcemy przeżyć, popędzimy za chlebem
tia, to wszystko już znamy, p. Kołodko
my chyba czego innego szukaliśmy
tego dobrobytu kraju, który powalił bolszewicką komunę w postacji sparciałem PZPR (vide moje wcześniejsze nerwy http://hoan1.salon24.pl/85491,index.html)
czyli, jeśli wsio dostatecznie pojmuję, złudną jest neoliberalna droga poprawy warunków i uwalniania rynku, zaś takie bodźce stymulujące w postaci państwowych podmiotów gospodarczych tylko zwiększą wymogi budżetowe
prawie się zgodzę
dalej rzecz rozwijając, prędzej czy później czeka nas zderzenie z różnicą, z przepaścią dzielącą nas od gospodarek światowych..
cóż, jest promyczek nadziei - vide sieciowe gry przygodowe, to to ładnie się jakoś nazywało, w postacii tibii czy trawian - czyli możemy próbować walczyć z podobnymi sobie przede wszystkim, pokonywać ich tudzież formować różnego rodzaju sojusze by zwalczać innych
ostatecznie ktoś przegra, zostanie rpzejęty, utraci prawo obrony własnego interesu i .. chyba nawet przeżyje
jednak nie, przecież wolny rynek opiera się o zwalczanie się podmiotów, o ich konkurowanie, wygrywanie, upadanie, ewoluowanie
co zatem ma dziać się z przegranymi?
głupie pytanie, muszą się pozbierać..
to może ten liberalizm nie jest taki zły?
może o powodach różnic winniśmy jak najszybciej zapomnieć, może o to chodziło gieremkowcom?
tylko czemu nigdy tego nie werbalizowali? - tia, społeczeństwo tego nie kupi..
ale co ze mną? znowu mnie kto olał?
tia.. bagnet na broń.. wynaleźć nowe elektrony.. inne lalki barbie.. nowego forda.. i jazda na chińczyków
no właśnie, czy to aby na pewno takie złe?
hehe, nieee, do komunistów to mi ciut daleko, ale jakoś nie czuję się dobrze pośród polskich mediów.. jakoś .. czuję się jak granat.. sfrajerowany granat, któemu nie dali wybuchnąć, kiedy przyszedł jego czas.. taki szarpnelowy, niemiecki, z drugiej wojny swiatowej (miast iiww), nasłuchujący choćby tąpnięć w kioto (średniorocznie 3 dziennie), coby tylko zrobić kuku
koniec marudzenia, bo nic zrobić nie idzie..



Komentarze
Pokaż komentarze