sprawa tyczy się etyki pacjenta (pośrednio także etyki lekarskiej), konkretniej - treści wymiany dóbr i usług pomiędzy leczonym i leczącym
nie wiem, być może winienem raczej pytać, nie twierdzić, bowiem od dawna już na żadnym łóżku szpitalnym nie leżakowałem
może świat już w wygląda inaczej, tym bardziej, że Kolberger wspomniał o operacji sprzed 8 lat
(niewtajemniczonym niewiele powie http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Kolberger)
z drugiej strony sprawa np. pana G, czy W, czy jak naczelnego transplantologa zwali, wskazuje, że niewiele się zmieniło, zatem pytanie niepotrzebne
mieliśmy kiedyś państwo zwane prl
jedną z jego cech charakterystycznych było takie uwspólnienie dóbr, że w odczuciu jednostki stawały się one niczyje, niechciane, niewarte zainteresowania
takimi zdaje się do dziś pozostało wynagrodzenie lekarzy, chirurgów, specjalistów, czyjekolwiek, jeśli delikwentowi w naszym rozumieniu zawdzięczamy życie lub jego część
chcemy się odwdzięczyć, zapłacić za usługę - jakże wielką w naszym rozumieniu, czasem, ze wsględu na niektóre negatywne wobec prezentów wypowiedzi medialne, wolimy coś skromnego, dyskretnego, wartościowego-inaczej (kwiaty)
tymczasem płacimy podatki między innymi w tym celu, by naszego dobroczyńcę za "jakże wielką przysługę" wynagrdzić
.. wynagrodzić powtórnie, podkreślę
(tia, można twierdzić, że tak mało zarabiają, itp)
p. Kolberger wspomniał, iż podarował któremuś lekarzowi "najcenniejszy skarb, jaki miał w domu" (cytat z pamięci), kamyczek z Golgoty
teoretyzować można, iż to prezent, nagroda o charakterze symbolicznym, więcej, nagroda wartościowana-inaczej (jak kwiaty powyżej)
(wartościowy-inaczej, to taki, którego wartość do dwóch przeciwnych stron wymiany dobra może być skrajnie różna:
koszt kupna kwiatów, a zysk z otrzymania kwiatów,
symbolika prezentu wobec zalegającego gruzu w szufladzie
(nie, ten lekarz nie musi tak tego postrzegać, ale i nie ma obowiązku postrzegania innego))
myślę, że o ile wartościowane-inaczej kwiaty, owoce, czort wie może i mogą być bezpieczne w .. ofercie, o tyle i tak psują obraz
albo płacimy lekarzowi/szpitalowi z kieszeni, albo wykupujemy ubezpieczenie
ubezpieczenie, jak zwykło się mówić, jest do de..
przyznam szczerze, że odkąd wiem, na co płace który podatek/składkę, to inaczej mi się to jawi, polecam niedowiarkom
dalej, może nam się zdawać, że lekarz coś dla nas zrobił szczególnego.. czemu zatem płacimy szpitalowi?
bo to szpital pośredniczy w transakcji..
zatem jesteśmy nieco nieuczciwi.. szczerze mówiąc..
może raczej winniśmy otwierać celowe fundusze składkowe na poczet lepszych parkingów, stołówki szpitalnej, biblioteki, sprzętu????
więcej, dla nas sprawa poważnych perturbacji prowadzących pod np. lampe operacyjną czy izolatkę jest dość rzadka..
zaś dla lekarzy zupełnie powszechna
(tym bardziej, iż lekarzom potrzebne do normalnej pracy szpitalnej specjalizacje, skutkiem których stykają się wciąż z określonym zakresem problemów)
wciąż robią to samo, a my traktujemy to jakoś wyjątkowo..
nie nawołuję do jakiejkolwiek niewdzięczności, ale do przemyślenia tego, co my - pacjenci wyczyniamy z lekarzami, jakie środowisko pracy im przygotowujemy, jakie warunki etyczne
55/60 operacji zakończona powodzeniem, 43 pióra w szufladzie, jedno w użyciu.. ???
mówi się, że idzie do lekarza, ale korzysta z całego systemu.. czemuż to o tym uparcie zapominamy...
.. żeby było co krytykować?
(lekarze cacy, nfz beeeee)
(hehe, tak to mają barany)
miłego



Komentarze
Pokaż komentarze