1 obserwujący
29 notek
15k odsłon
231 odsłon

PO czyli PZPR, awans społeczny i patriotyzm ustrojowy

Wykop Skomentuj5

Wybory prezydenckie, które właśnie szczęśliwie mamy za sobą, a szczególnie mapę wyborczą, z wyraźnym na poziomie powiatów podziałem: zachód-północ plus duże miasta dla Trzaskowksiego, centrum-wschód dla obecnego gospodarza Dużego Pałacu, tłumaczy się jak zwykle odniesieniami do rozbiorów. Błędnie. Gdyby nałożyć mapę rozbiorów to widać, że Andrzej Duda bierze Królestwo, Galicję, sporo Wielkopolski.

Trzaskowski co najwyżej może być nadprezydentem w Provinz Posen. Bo Śląsk, Pomorskie i Lubuskie do I RP nie należały, a aż do 1945 r były terenami przeważnie niemieckimi pod względem ludności. Polacy, którzy tam teraz mieszkają nie mają pamięci tych terenów jako poniemieckich, powiązanych z Niemcami, bo ich bytność tam to zasługa władz PRL (i aliantów).

Zachodnia ściana i duże miasta to produkt polityki awansu społecznego PRL i III RP. Za komuny planowanego, w III RP bardziej spontanicznego. Każdy system dąży do związania z sobą jak największej masy ludzi drogą ekonomicznego, politycznego i symboliczno-aksjologicznego powiązania (uzależnienia). Tak robił PRL, bo jego władcy byli świadomi, że komunizm nie będzie opinią masową, ale ludzie poprzez „wdzięczność” i uzależnienie finansowe i kulturowe będą ustroju bronić „jak niepodległości”.

A co ważniejsze uzależnienie symboliczne i aksjologiczne jest dużo trwalsze. III RP też miała swój awans społeczny, przenoszenie się do miast mas wiejsko-małomiasteczkowych, scholaryzację na wielką skalę, życie korporacyjne i uniwersyteckie. Ci, którzy są mu poddawani stają się częścią ustroju: dorabiają się wedle jego zasad, wedle jego wartości myślą i osądzają.

PO jak wcześniej SLD zajęło miejsce PZPR jako siły centralnej ustroju. Takie uzależnienie łatwiej osiągnąć dla homini novi, ludzi, którzy utracili swoje dotychczasowe odniesienia, a więc także, którzy w raptowny sposób zmieniać musieli miejsce zamieszkania i otoczenie, tak geograficznie jak i społecznie. W III RP nikt nie nastawiał się na budowanie wspólnot, ideologia liberalna dominująca przez cały czas trwania ustroju, spajała z jednej strony egotyczny indywidualizm z kosmopolitycznym determinizmem.

Gdziekolwiek się przemieszczałeś nie musiałeś z innymi wznosić lokalnej wspólnoty, bo byłeś przede wszystkim sobą, z innymi nie wiele cię łączyło i nie musiało, no a ponadto wszyscy jesteśmy częścią wielkiej Europy.

Człowiek, który się „wyrwał” do dużego ośrodka, dostał na uczelnie, łatwo mógł być poddany obróbce, bo sam był na nią niejako gotowy. Traktując swoją przynależność jako osobiste obciążenie.

Jednym z widocznym zjawisk, jest monopolizacja patriotyzmu przez prawicę. Nawet w tych wyborach zawołanie „głosuję na Polskę” znaczyło na Dudę. Często budzi to u strony przeciwnej konsternację i irytację, i częściowo słusznie. Oni też mają swój patriotyzm, czy jego ersatz, to: patriotyzm ustrojowy, gdy punktem odniesienie nie jest państwo jako takie tylko ustrój (demokratyczny, sprawiedliwy, słuszny, europejski etc.), gdzie ustrój znaczy horyzont moralny i ideowy. To o niego się walczy, dla niego. To zawołanie „konstytucja”, a poprzez niego broni się swojej zdobytej w znoju pozycji, która poza ustrojem może ulec zakwestionowaniu.

Nasi celebryci, aktorzy, dziennikarze od Wyborczej i TOK FM zawsze bronią ustroju, jemu są wierni. Jak za PRL „innej ojczyzny nie mieliśmy”. PiS nie może do końca tego mechanizmu zakwestionować, bo państwo jako takie bez realnej, historycznej formy nie istnieje, a taką formą jest konkretny system. Czy będzie musiał tworzyć patriotów „państwa PiS”?

Łazarz Grajczyński


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka