Mam problem i proszę o radę, bowiem od kilku tygodni nie mogę uwolnić się od prowokacji belferzyny z małego, choć wojewódzkiego miasta. Otoż nudzący się Zygmunt Białas wmawia mi, że jestem kimś tam, kim nie jestem, czym naraża nie tylko mnie na nieprzyjemności, przypisuje mi jakieś powiązania, zależności, mimo iż w moich komentarzach nie znajdzie śladu na zainteresownie tematyką w której siedzi. Nie czuję się na siłach komentować spraw związanych z katastrofą smoleńska, nie znam się na technice, gubię się w obliczeniach itd.
Owszem czasami rzucam okiem i nadziwić się nie mogę, że można bezkarnie wypisywać bzdury, ale to nie moja sprawa. Wyjaśniam więc, że nie chcę mieć z typkiem i jego towarzystwem nic wspólnego, zaprzeczam jego insynuacjom, olewam groźby jego ochroniarzy - że pogonią mnie po eskimoskich i papuaskich forach jeżeli nie przyznam się, że jestem kim nie jestem - ale nic to nie daje.
Cwaniaczek kasuje wpisy i bawi się dalej.
Co z nim robić? Olać, udawać, że nie widzę zaczepek?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)