Aferka z kupowaniem głosów w PO robi się coraz smakowitsza. Kolejne cymbały w nią zamieszane stają przed kamerami, wydają oświadczenia, odsłaniają pierwsze dno, drugie i trzecie, a naród ogłupiały siedzi przed telewizorami i albo się śmieje, albo krew go zalewa.
Wojnarowski milczy i obgryza pazury z wścieklości, że dał się tak głupio wrobić, a przecież chciał dobrze.
Protasiewicz twierdzi, że sierotka - bezrobotny delegat mial już robotę w KGHM, załatwioną przez wujka ...eurodeputowanego Borysa. Kto więc za tym stoi - pyta patrząc niewinnymi oczami w kamery.
Borys oczywiście zaprzecza i grozi prokuraturą.
Sierotka -delegat dementuje. Robotę to miał dostać, ale dopiero po rozmowie z Wojnarowskim. Telefon zadzwonił, sam wiceprezes KGHM mu to obiecał.
Grupiński w końcu daje do zrozumienia, że wybory trzeba w tej sytuacji powtórzyć.
Czekają nas więc kolejne ekscytujące wbory, być może poprzedzone negocjacjami na cmentarzach, bo gabinety stają się niebezpieczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)