15 obserwujących
161 notek
43k odsłony
230 odsłon

Konstytucja! Konstytucja!!!

Wykop Skomentuj11

Ach... miałem pomysł na całkiem niezłą notkę... ale jakoś mi zeszło... a kandytka na prezydenta raczej ten zamysł popsuła. Wiele osób jest oburzonych stwierdzeniem, że "konstytucja jest ważniejsza niż życie ludzkie" – ja kompletnie nie mogę tego zrozumieć. Rozumiem hasła w stylu "rząd się wyżywi", czy to oryginalne z PRLu, czy to powtórzone potem przez polityka lewicy, który oczywiście odciął się od tegoż PRLu. Rząd zamyka się w przysłowiowej twierdzy z zapasami żywności a na około choćby potop. Możemy taki rząd nazwać różnie – bandą samolubów, niewdzięczników, może nawet krwiopijców, ale nie możemy odmówić członkom takiego rządu jednego – instynktu samozachowawczego.

Nie dokońca rozumiem też brak konsekwencji w odmianie rodzajowej – dlaczego akurat nie kandydatka na prezydentkę? Ale to w sumie mniej istotne...

Jednak mimo wszystko napiszę, o co chodziło mi z tą konstytucją i jestem głęboko przekonany, że Państwo po przeczytaniu tego tekstu mimowolnie wstaną i zaczną skandować – "Konstytucja! Konstytucja!!!". Proszę więc usiąść wygodnie, odchrząknąć, a nawet napić się wody – jeśli nie istnieją przeszkody hermetyczne... pardon! zdrowotne. Za nim jednak przejdę do samej konstucji muszę zrobić krótnie wprowadzenie.

Otóż parę ładnych lat temu popełniłem notkę filozoficzną w obronie Krzyża. Obecny wtedy prezydent jakoś był uczulony na krzyż przed pałacem. W każdym razie przedstawiłem podział nurtów filozowicznych. Kto czyta moje notki wie, że ten podział się u mnie przewija. Generalnie jest to podział na filozofię transendentalną i nietrancendetalną. Transcendentalna filozofia opiera się na założeniu, że istnieją Wartości Absolutne, jak Prawda, Dobro i Piękno.

Filozofia ta dzieli się na chreścijański realizm i idealizm. Ten pierwszy uważa, że Wartości Absolutne są objawione przez Boga drugi, że człowiek do tych Wartości może dojść sam. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że człowiek się pomyli, więc bezpieczniejsze jest zaufanie Bogu. Filozofia nietrancendetalną odrzuca istnienie Wartości Absolutnych wprowadzając relatywizm i dzieli się na sceptycyzm i materializm. Sceptycyzm wraz z utylitaryzmem jest określany jako pozytywizm. Utylitaryzm to założenie, że mimo braku jakiegoś absolutnego kompasu moralnego (sceptycyzm), dobre jest to co użyteczne – w praktyce sprowadza się to do stawiania grupy nad jednostkę. Taką ideologią posługują się państwa demoliberalne –  gdzie wszystko w zasadzie jest kwestią umowy, czyli można po prostu wszystko przegłosować (nie istnieją żadne odgórne normy a to co użyteczne jest ustalane arbitralnie w danej chwili). Jak łatwo jednak zauważyć,  utylitaryzm+sceptycyzm to w sumie zakamuflowany totalitaryzm, gdzie państwo kontroluje wszelkie aspekty egzystencji obywateli i stawia siebie (jako naród, społeczeństwo) nad obywatelem. Materializm to już totalitaryzm z otwartą przyłbicą – mniej/więcej marksizm.

Jak już jesteśmy po tym krótkim podziale – trochę dla przypomnienia, trochę dla ustalenia uwagi – odwołam się do klasyka – "czy ktoś z Państwa ma przy sobie Konstytucję?". Oczywiście nie ma problemu, jak Państwo nie macie, bo ja mam... I zaraz zacytuję... Znalazłem egzemplarz z faksymilką (ach te faksymilki!) prezydenta Kwaśniewskiego w czasie wiosennych porządków. Albo jesiennych, bo zimy w ty roku nie było, więc cieżko ocenić. Znalazłem też taki zbiór esejów, czy powiadań sprzed jakiś 20 lat dotyczących prognoz Polski za 50 lat... czyli już za 30ci... Ja to kupiłem nieopacznie po linii historii alternatywnej, bo jak Pan Premier bardzo ją lubię. Przetarłem oczy ze zdumienia, gdy na okładce obok nazwiska Tokarczuk zobaczyłem nazwisko... Bauman... Ale mniejsza z tym... Zaniosłem książkę do piwnicy i zabetonowałem na 50 lat.

Preambuła Konstytucji jasno stwierdza:
"[...] my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliowości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł[...]"

I to jest nawet lepsze nawet niż "czyste" invocatio Dei. Pamiętam kontrowersje związane z tym zapisem jak powstawał. Nie wiem czemu, ale w mojej świadomości utrwalił się tekst w rodzaju – "my wierzący i niewierzący oraz wyznający inne wartości", sugerujący jakoby niewierzący byli jakąś inną grupą, a może tych grup było aż trzy z tymi również wyznającymi "inne wartości". Cała sprawa wydawała mi się wtedy jakimś rozmydlaniem odwołania do Boga. Z tego co pamiętam nad tekstem pracował Tadeusz Mazowiecki, a jak wiadomo on jako prawdziwy demokrata nie chciał nikogo wykluczać. Podobnie jak nie chciał wykluczać komunistów, którym rzucił koło ratunkowe w postaci "grubej kreski", dzięki czemu przestali być już komunistami.

Ale jeśli dobrze rozumiem powyższy fragment preambuły to stwierdza on wyraźnie, że żródłem Wartości Absolutnych (zwanych tu uniwersalnymi) jest Bóg. Jest to pogląd chrześcijańskiego realizmu. Ci co nie wierzą w Boga muszą te Wartości wywieść z innych źródeł – idealizm, ale jeśli dobrze rozumiem słowo "te", oznacza ono ni mniej ni więcej, że są to dokładnie te same Wartości, co objawione przez Boga.

Pisząc tę notkę na temat Krzyża nie podałem źródła mojej mądrości, a był to skrypt prof. Schrade,
http://www.wydawnictwopw.pl/index.php?s=karta&id=1150&co=1

który był uczniem prof. Wolniewicza. Jakiś czas temu w Milionerach padło pytanie, kto o sobie mawiał, że jest niewierzącym katolikiem (jako opcja był chyba też prof. Bauman...) - co oczywiście  było o Wolniewiczu. Nie powinno to dziwić, bo był on uczniem Elzenberga a ten był "idealistą" (jeśli dobrze pamiętam tak go definiował Schrade w swoim skrypcie – jako zwolennika filozofii idealistycznej). Więc jak rozumiem prof. Wolniewicz kontynuował tę myśl filozofii idealistycznej a najbliżej mu było do wartośći katolickich. Czyli co prawda nie wierzył, ale Wartości wywodził i tak od Boga.

Pisząc tamten tekst mogłem się troche rozpędzić w ekumenizmie. Skrypt prof. Schradego dzieli jeszcze każdą gałąź filozofii na logiczną i fenomenologiczną. Np. dla realizmu chrześcijańskiego logiczną wersją będzie filozofia św. Tomasza z Akwinu, a fenomenologiczną św. Augustyna. Wydawało mi się, że te różnice między chrześcijańskimi wyznaniami są bardziej na gruncie fenomenologicznym – bliżej nieokreślonych przesłanek, teraz jednak przyznaję, że one mają swoje logiczne uzasadnienie. Przynajmniej tak mi się teraz wydaje. Np. książka Lisickiego o Lutrze swierdza, że wyrzucając pewne dogaty Lutrowi nie udało się stworzyć spójnego logicznie systemu. A takim spójnym logicznie systemem jest katalicyzm. Trochę dziwi mnie ta niemożność, bo przecież matematycy potrafią odrzucić aksjomat Euklidesa o tym, że dwie proste równolegle nigdy się nie przetną, a mimo to tworzyć spójne systemy matematyczne. Ale w teologii może chodzi nawet o coś głębszego. Luter mawiał "tym gorzej dla logiki", albo w ten deseń. W każdym razie u Niemców znacznie rozwinęła się fenomenologia, a sami protestanci bardzo cenią sobie św. Augustyna.

To tyle, co chciałem przekazać na temat Konstytucji – to że jeśli jej "duchem" są Wartości Absolutne, to w Polsce nie ma demokracji liberalnej. Mówimy tu oczywiście o "duchu" preambuły, bo dalej nie odważyłem się zaglądać.

Co do kandydatki na prezydenta to w sumie nie popsuła notki. Konstytucja jest jak najbardziej prolife. Jeśli komuś zależy na Dobru innych nie powinien ich narażać na zarażanie. A że w sejmie i tak trzeba było zastosować pewne "wygibasy", żeby całe posiedzenie odbyło się względnie bezpiecznie – to jest to jeszcze do tego nielogiczne, czyli uderza w kategorię Prawdy. Nie jest to co prawda bezpośrednio w domenie estetyki (Piękna), ale o niektórych rzeczach mówimy – "oj nieładnie"...

Proszę się nie krępować... można już wstać... "Konsty...."

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości