iDusza
Technologia jest czymś innym niż Ci się wydaje.
2 obserwujących
6 notek
1757 odsłon
196 odsłon

Co tworzymy razem ze sztuczną inteligencją?

Wykop Skomentuj

Jak powszechnie przewidują już nie tylko futurologowie, ale właściwie prawie wszyscy zainteresowani, w bliskiej przyszłości nauczymy się tworzyć takie odmiany sztucznej inteligencji (maszynowej technicznej?) konkurencyjne wobec naszej własnej inteligencją. Jednak dla człowieka inteligencja jest tylko narzędziem i nie ma wątpliwości, że on sam jest czymś znacznie więcej niż inteligencja, ale jednak ta właściwość jest już dużą częścią istoty ludzkiej. Chyba więc dlatego już od samego zarania maszynowego przetwarzania informacji ludzkość zadaje sobie pytanie, czy nasza inteligentna maszyna nie byłaby przypadkiem pewną istotą? W praktyce oznacza to pytanie, czy byłaby osobowa, jak każdy z ludzi. Osoba jest przecież obdarzoną duszą, lub jak kto woli psychiką, żywą istotą, w jakimś sensie “ludzką”, a nie martwą, bezduszną i właśnie “nieludzką” maszyną. Faktycznie nie ustaliliśmy jednak czym jest osoba i możliwe nawet, że nie można tego dokonać w sposób naukowo- techniczny, czy też “techno-naukowy”, a więc całkiem pewny. Wywołuje to więc masę pytań i wątpliwości takich, jak przedstawione na przykład w artykule Czy robot może być osobą

Jak dotychczas się wydaje, osobowa sztuczna inteligencja jest przede wszystkim pewnym mitem, gdyż nikt w praktyce nie pokazał, jak ją zbudować, ani nawet nie udowodniono, że faktycznie można to zrobić. Mit o “osobie syntetycznej” jest więc nie w pełni racjonalną opowieścią o początkach istot technologicznych, która - nieoczekiwanie - wyprzedza ją samą. Taką, nieco mitologiczną historię świetnie pokazano w filmie Automata. Tłumaczyłaby ona sens istnienia swego rodzaju “rasy syntetyków”, podobnie jak nasze własne mity o początkach ludzkości przybliżają sens istnienia “rasy biologicznej”, jak z kolei nas trzeba byłoby nazwać. Mitologia jest nadal przydatna wtedy, gdy nie wystarcza pamięć dziejów, a więc kiedy pytamy o głębszy sens “tego wszystkiego”, a nie tylko chronologię. W gruncie rzeczy przecież człowiek funkcjonuje jeszcze w innych sferach niż tylko czaso-przestrzeń, choć nieczęsto sam to zauważa, a jeszcze rzadziej podkreśla. W końcu nie potrafilibyśmy wskazać chwili, w której homo sapiens oddzielił się od linii swoich przodków, należących jeszcze do innego gatunku, nawet gdybyśmy już wówczas mieli historyków. Poznanie swych początków może więc wywoływać pewne inspiracje, jakieś zrozumienie, ale zapewne nigdy - ustalenia. Niektóre rzeczy w ujęciu czasoprzestrzennym są mało uchwytne, lecz wyraźnie dostrzegalne z punktu widzenia artefaktów kultury - symboli i archetypów.

Próby uchwycenia początków “istoty syntetycznej” przed jej faktycznym powstaniem wynikają z zacierania się jasnych granic pomiędzy twórcą, a jego dziełem, człowiekiem a maszyną i wieloma innymi pojęciami uchodzącymi za przeciwstawne. Technologiczni rewolucjoniści wysadzili powietrze dawny “praktyczny rozum” podważając nasze zwyczaje, rytuały, utarte przekonania i sposoby życia. W gruncie rzeczy ta płynność rzeczy była z nami zawsze, o czym od stuleci przypominali nam mędrcy, szamani oraz magowie. W odległych czasach, kiedy w tryby mechanizacji nie próbowano jeszcze wkręcać umysłów, mogliśmy swobodnie ignorować takie sprawy. Dzisiaj natomiast zmienność, płynność i niejasność to kolejne imiona cywilizacji technicznej.

Do pewnego stopnia płynna jest również sprawa “osoby syntetycznej”. Jak bardzo łatwo zauważyć, natychmiast po swoim powstaniu przestałaby ona być robotem. Te dwa pojęcia są ze sobą sprzeczne. Robot jest pozbawiony właśnie osobowości, choć niekoniecznie także inteligencji, która wszak może być “nieosobowa”. Są nią przecież wszystkie algorytmy sterujące różnymi rzeczami lub wytwarzające dane, na podstawie których ludzie podejmują decyzje. Pozostaje jednak inteligencją, co nieustannie niepokoi sumienie ludzkości.

Zresztą ludzkość już stworzyła tak zwane osoby prawne, które nie są ludźmi, lecz z twórcami zrównało je prawo i mogą działać “samodzielnie”, a nawet ponosić płacić grzywny (zob. Ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary). Wzorcową osobą prawną jest skarb państwa, to znaczy, żeby zdefiniować taką osobę zawsze się na niego wskazuje. Mówi się, że osoba prawna to “skarb państwa i inne takie osoby”, czyli przede wszystkim średnie oraz wielkie przedsiębiorstwa. Można przewrotnie powiedzieć, że skoro osobą (prawną) może być spółka i są nimi państwa (jako interesy skarbów tych państw), to tym bardziej byłaby nią maszyna. Osoby prawne nie budzą większej grozy ani zainteresowania, gdyż zapewne traktujemy jako “mniej prawdziwe”. Nie są przecież materialne i w gruncie rzeczy są grupami ludzi. Rzeczywiście jednak rzecz nie jest aż taka prosta, jak by się wydawało, gdyż np. Carl Gustav Jung podkreślał, że każdy twór kultury posiada jak gdyby własną “psychikę”, “dążenia”, “wolę”, którą możemy zauważyć badając dany artefakt. Poprzez te cechy ma on charakter autonomiczny, niezależny od woli człowieka (czy autonomia nie jest właśnie główna cechą sztucznej inteligencji?). Jednak już taki kulturowy twór wydaje się obcy i “nieludzki”. Nieludzka jest także sztuczna inteligencja, co mogłoby sugerować, że mogłaby wymknąć się spod kontroli, czyli stać się “zła”, no - powiedzmy - co najmniej szkodliwa. Dodatkowo, jak się zapowiada, to “komputerowe coś” może wziąć udział w naszym codziennym życiu i to nas właśnie niepokoi. Myśl, że mogłoby być osobą budzi grozę.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie