Któregoś dnia, jadąc samochodem, słuchałem radia. Akurat redaktor opowiadał o swej podróży do Indii. Zachwycał się życiem hipisów na plaży i wspaniale zorganizowanym luzerskim klimatem w ich osadzie. Czymś handlują z turystami, prowadzą bary i w ogóle życie płynie na krotochwilach. Redaktor opowiadał, jak szedł przez dżunglę, mijając prowizoryczne bary oferujące wino i dotarł pod drzewo, gdzie medytuje od 30 lat jogin. Jogin ów zjada to, co wpadnie mu w ręce w promieniu zasięgu ramion, i "nigdzie nie uczy się i nie pracuje". Postacią tą zachwyca się redaktor, choć nie wiem, co jest fascynującego w siedzącym w kucki zamorskim gołodupcu, wcinającym robaki. Redaktor dowiedział się, że pod tym drzewem podobno medytował kiedyś John Lennon i Yoko Ono. Sam też pomedytował i, jak twierdzi, był jeszcze bardziej wyluzowany niż zwykle. Tu na myśl mi przyszedł słynny kamyk z Jeleniej Góry z filmu "Miś". Lubimy zachwycać się byle czym, tyle że gdy powstawał "Miś", to była farsa, a dziś ekscytujemy się byle g... A "jeszcze bardziej" to żywcem wyjęty wers z "Rejsu", gdy kolegę śpiewaka przesunięto do sekcji gimnastycznej, by nabrał "jeszcze więcej optymizmu". Kto filmy te zna, ten czai, a kto nie - niech obejrzy. Nie będę przecież tu ich opisywał. Do czego zmierzam? Do tego, że redaktor wielkiej rozgłośni, przedstawiciel, jakby nie było, elity, nie może się nazachwycać byle czym. A to ktoś gdzieś kucnął, a to się wyluzował. Zieje pustką jak z szafy w hotelu. Tym nas karmią, a my łykamy jak młode pelikany.
Jakby tego było mało, inna przedstawicielka tej elity, panna Buzkówna, znalazła się w gronie dziewięciu najbardziej obiecujących młodych aktorów europejskich. Kto pannę widział, ten wie, że już nie ma żartów. Ciekawe, co i komu obiecała. No chyba, że pieniądze, bo ja choć jestem niemłody, zainteresowany bym nie był, nawet pieniędzmi od panny B. Tu przychodzi mi do głowy stary kawał, jak to przywódca radziecki Chruszczow przyjechał do Polski z żoną. Po powrocie Chruszczowowa opowiadała, że jest podobna do Matki Boskiej, bo co ją jakiś Polak zobaczył, to wołał: "O Matko Boska!". Na szczęście panna Buzek ambicji do boskości, póki co, nie ma...
Nasze elity są puste jak bęben, żądne poklasku i oderwane od realiów. Celowo nie piszę dziś o politykach PO... Chociaż zaraz, zaraz. Po czym poznać, że PO-wiec kłamie? Bo porusza ustami.
Klasa polityczna to skompromitowana zgraja samolubów i kombinatorów, która oddała nasze życie w ręce bezdusznych urzędasów. Nikt już na nich nie liczy.
Elity zawodzą na każdym kroku i się "luzują". Tak też po cichu odchodzi nasza cywilizacja do lamusa. Kościoły niby są pełne, gdy święci się jajeczka, ale niech ktoś z was wspomni o Bogu przy znajomych, a popatrzą na ciebie, jakbyś zjadł czosnek. Mamy poważne braki idei i przywództwa. Tak sobie myślę, kto dziś szedłby do partyzantki, gdyby przyszło co do czego? Synowie aktorów i polityków? O nie! Więc kto? Jak to kto? Kibice Motoru i Legii. I co by o nich nie powiedzieć, to ostatnia ostoja naszej cywilizacji.
Marian Kowalski



Komentarze
Pokaż komentarze (17)