Debaty nie przynoszą niczego co stawiało by debatujących w korzystnym świetle. Nawet najbardziej kulturalne dla naszych polityków to zwykłe gardłowanie. Pełne jadu, nienawiści. Jarmarczne zachwalanie worka w którym nie wiadomo czy jest kot Oględny przekaz bruku piekielnego. Żadnej refleksji. Każdy słuchacz, jeśli zechce, znajdzie dla siebie potwierdzenie swoich oczekiwań.
Licytacja bez obowiązku wykupienia licytowanego towaru. Jedyna taka.
Kto przyłoży drugiemu mocniej i w czulsze miejsce ten jest championem…….
Media skutecznie nakręcają spiralkę zatroskania o stan gospodarki i wyborcy ustawiając, czy starając się ustawić, odbiorcę w opozycji do wszystkiego co nie jest zgodne z ich linią. O merytoryczności debaty mowy nie ma bo być nie może. Nastawienie a może ustawienie nadawcy, wydawcy nie jest niezależne. Wielu komentatorów też. Stąd też nawoływanie do debat sam na sam lub w większym gronie z wyłączeniem jednej partii niczego nie zaczyna i niczego nie kończy. Ot, parole , paroles ….
Lans jak w każdym formacie rozrywkowym ……
W obecnej kampanii zrodziła się nowa, świecka tradycja – w studio siedzi jeden odpowiadający /polityk/ i dwóch pytających .
Dlaczego prowadzącym czy komentatorem na żywo nie jest „zwykły” wyborca tylko wyborca celebryta, wyborca ekspert, wyborca socjolog itd. …tego nie wiem
Od interlokutora, nawet w sytuacji kiedy go nie ma vis a vis, żąda prawdy jednocześnie samemu będąc od niej daleko. Później oceny słów, zachowań, programu i słupków.
Miarą ostatecznego, nie wiadomo póki co świadomego czy z braku alternatywy, poparcia jest wynik wyborczy.
Dążenie do doskonałości wg chrześcijańskiej filozofii życia, bo do takich korzeni odwołują się prawie wszyscy politycy, jest inne w swych założeniach od prób dojścia do doskonałości politycznej.
Powszechnym i w pełni uprawnionym zarzutem opozycji jest to, że partia rządząca uważa media publiczne za swoje oraz to, że pozostałe / po za nielicznymi / robią jej dobrą prasę.
Telewizja, lepsza od byle jakiej, nie wymaga specjalnie ogromnych nakładów.
Może by tak oddać jakiś albo powołać specjalny kanał w tzw. telewizji publicznej dla partii – wszystkich. Wylosować, jak listy przed głosowaniem, dni nadawania i niech sobie radzą. Ale od kasy wara. Znajdą sobie audytorium to i reklamo-dawca na utrzymanie kanału się znajdzie, nie – trudno. Miejcie pretensje do wyborcy …..
A my po owocach ich poznamy.


Komentarze
Pokaż komentarze