Jestem politykiem. Takie samookreślenie często słyszymy z ust niejednego politycznego celebryty. Są częścią składową partii. Co mogą – nie wiemy, co robią – dają świadectwo przez całą kadencję. Każdy ma pragnienie. Zostać posłem, senatorem. Głosuj na mnie.
Monarchowie swego czasu byli uważania za pomazańców Bożych albo zwali się monarchami z łaski Bożej.
Dzisiejsi politycy, jeśli już nimi zostają, są raczej politykami z bożej łaski ...
Politycy , w znacznej części kandydaci na takowych, - podczas wyborów mają podwójne prawa wyborcze – bierne i czynne. Taki przywilej stawia polityków w takiej oto sytuacji, że w grze wyborczej się nie liczą będąc jednocześnie najważniejszymi jej uczestnikami.
No bo tak – sami siebie nie wybiorą, jest ich za mało i rywalizują między sobą, także na tej samej liście, na głosy tylko rodziny – nie każda na swoim – raczej nie ma co liczyć a fałszu dokonać jest coraz trudniej. Pozostaje łaska wyborcy.
Uśmiechnięci, pełni kokieterii nie zważają na płeć. Liczy się głos.
Obiecują złote góry, zawsze wiedzą co dla wyborcy jest najlepsze. Każdy z nich zna się na wszystkim i prawie każdy ma receptę na to by „Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”.
Swego czasu, jeszcze za życia PZPR w Biurze Politycznym / przez szacunek dla nazwy tylko/ zasiadała pewna towarzyszka której mottem było zawołanie z partyjnej mównicy ; - „ Towarzysze ! – ja nie wiem jak, …. ale ja wiem, ….. że my musimy coś z tym zrobić ! „
O ile definicja polityka jako zwierzęcia politycznego, rzeczownika, jest jasna i nie budzi wątpliwości ; polityk - „osoba działająca w sferze polityki, którą w klasycznym rozumieniu pojmujemy jako sztukę zdobywania władzy i rządzenia państwem, przy czym celem jest tu dobro wspólne, a przyporządkowanie działania temu celowi ostateczne. Polityk dąży więc do udziału we władzy lub do wywierania wpływu na podział władzy”, o tyle trudno jest znaleźć pośród licznych kandydatów osoby do których taką definicję można zastosować.
Zdarzają się asy, ale to raczej przez przypadek. . Przeważnie to skudlone rasowce z podwiniętymi ogonami, przy własnym gospodarzu którym nie jest wyborca
Zabiegając o miejsce na liście już liżą gospodarzowi odbyt ….
Szukajmy w tłumie …..
Czasami w plewach też trafia się ziarno …


Komentarze
Pokaż komentarze