Ostatnia samotnosc
W tej ogromnej maskaradzie zywych
Nikt nie mowil do woli, ani chodzil na swoj sposob;
Czas mial ujawnic armie slow przebranych
I z twarzy zrzucic maski prawdziwych losow.
I przyszedl wowczas, kiedy cialo Prezydenta
Zaplacilo jednym gestem duszy rzuconej z wysokosci;
Zasnela w odpoczynku, w lamanych lisci skretach
I odplynela na szarych rekach wiecznosci.
Wtedy ruszyl ciemny roj ukrytych motywow,
Ktorych nie mogla juz powstrzymac sila Jego woli;
Zawisl nad, jak czarna chmura zdrady i wstydu
Przed Swiatem, co zamilkl wtedy i do dzisiaj boli.
94
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze