Piękna Helena T. (część druga)
Heleny notki dały Salonowi zapomniany smak,
lecz Ona miała plan, znalazła miejsce i czas,
by ukryć sprytnie w notkach niby w widmach
truciznę starej niezgody, którą chyba znasz.
Salon żył cały czas w strasznej zbrodni cieniu,
A procesja notek kwietniowy mgielny świt
opisywała bez przerwy, z uporem i w przerażeniu,
i pisanie o Tragedii to był Salonu stały styl.
Lat minęło trzy z kawałkiem, wszyscy byli smutni,
Achajowie i Trojanie Murem oddzieleni na stałe;
A nad nimi niewinne niebo wisiało podobne do lutni
srebrnej i cały czas tajemnicę zbrodni chowało.
Oblegli Achajowie Trojan w gniewu zacietrzewieniu.
Oblężeni za murami, a z nimi hipokryzji mętny gnój
i strzałami oszczerstw przeciwko Achajów sumieniu
razili szydząc i tak trwał ten bezwzględny boj.
Onego dnia Piękna Helena T. bloga uchyliła bramy
i przybiła do niej zwój z nutką piękną niby obłok,
lecz tak zagraną, by nikt nie przeczuwał dramy,
tekst był kamieniem obrazy, lecz przyciągał wzrok.
Ta notka miała zbudzić upiora i nowej wojny smak
i to spowodowała: po obu stronach Muru orężny las,
a Ona schowana bezpiecznie gdzieś w ułudy widmach
patrzyła z chytrym uśmieszkiem, który chyba znasz.
Cdn..



Komentarze
Pokaż komentarze (30)