0 obserwujących
95 notek
86k odsłon
645 odsłon

Rynki wschodzące- niepewna architektura zmian

Wykop Skomentuj
Ostatnie miesiące zwiastują głębokie zmiany w wielu państwach zaliczanych do grupy tzw. rynków wschodzących. Obok globalnych i wewnętrznych czynników ekonomicznych, takich jak stopniowe wyczerpywanie się źródeł przyspieszonego wzrostu gospodarczego, katalizatorem tych zmian są narastające napięcia polityczne i społeczne. Dla większości gospodarek wschodzących oznacza to konieczność korekty dotychczasowego modelu rozwoju i adaptacji do zmieniających się uwarunkowań.
 
Rzut oka na oficjalną definicję terminu „rynki wschodzące” Międzynarodowego Funduszu Walutowego ujawnia nadzwyczajną pojemność tego określenia, które obejmuje państwa tak zróżnicowane, jak Chiny, Indie, Meksyk, Polska czy Rosja. Właściwego źródła frazy emerging markets nie należy jednak doszukiwać się w pracach instytucji badawczych, ale biuletynach informacyjnych banków i funduszy inwestycyjnych. Pierwotnie, pozytywne konotacje określenia „wschodzące” lub „wyłaniające się” miały przyciągać inwestorów, obawiających się lokowania środków w krajach, w których ryzyko polityczne było zdecydowanie większe niż w państwach zaawansowanych gospodarczo. Rekompensatę za podjęcie tego ryzyka stanowiły wyższe przeciętne stopy zwrotu osiągane w krajach „doganiających” światową gospodarczą czołówkę. O niepewności tych zysków regularnie przypominały dotkliwe kryzysy finansowe, wśród nich: meksykański (1994), azjatycki (1997), argentyński i rosyjski (1998) czy turecki (2001).
 
W rezultacie kryzysów lat 90. państwa o rynkach wschodzących dokonały istotnych zmian w prowadzonej polityce gospodarczej i znacząco poprawiły jakość krajowych instytucji rynkowych. Reformy te przyczyniły się do zwiększenia stopnia ich odporności na światowy kryzys finansowy po 2008 r. Mimo, że po wybuchu kryzysu nastąpił tymczasowy odpływ kapitału z rynków wschodzących, to w miarę przedłużania się recesji w Europie i USA, trend ten uległ odwróceniu. Spadki stóp wzrostu w większości gospodarek wschodzących były znacznie płytsze, niż w przypadku „starych” rynków, a pokryzysowe ożywienie nadeszło szybciej. W 2011 r. fundusze inwestycje oferujące lokowanie środków na rynkach wschodzących odnotowały rekordowe zyski. W tym samym czasie, obok wysokich stóp wzrostu PKB, w większości tych państw można było zaobserwować efekty industrializacji, poprawy poziomu życia, a także urbanizacji i wzrostu politycznego znaczenia klasy średniej. Nadzwyczaj popularny akronim BRICs (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) stał się znakiem czasu zmian w światowym układzie sił gospodarczych.
 
W ostatnich miesiącach 2013 r. na pierwszy plan zaczęły wysuwać się zjawiska wpływające destabilizująco na względną pozycję gospodarek wschodzących. Niewłaściwa polityka gospodarcza w Indiach doprowadziła do skokowego wzrostu cen żywności, pozostawiając jednocześnie niedokończone reformy rynku pracy. Brazylia odnotowała nieoczekiwane osłabienie wzrostu gospodarczego i względnie wysoką inflację. Indonezja była krytykowana za zbytnią zależność od zewnętrznego kapitału, a Republice Południowej Afryki wytykano powolnie wdrażane reform gospodarczych. W komentarzach coraz częściej pojawiało się określenie BIITS (Brazylia, Indie, Indonezja, Turcja, RPA), obejmujące kraje o niestabilnej sytuacji budżetowej i wysokich deficytach rachunków obrotów bieżących Wiele innych rynków wschodzących przeżywa obecnie poważne problemy polityczne i niepokoje społeczne. Wśród nich najbardziej jaskrawymi przykładami są dzisiaj Ukraina i Rosja, ale sytuacja daleka jest od stabilności również w Wenezueli i Argentynie.
 
Z drugiej strony, gospodarkom wschodzącym nie sprzyja rozwój wydarzeń w krajach zaawansowanych gospodarczo. Do tej pory, rekordowo niskie stopy procentowe zachęcały inwestorów z krajów wysokorozwiniętych do poszukiwania alternatywnych miejsc lokowania kapitału. Komunikaty amerykańskiego Systemu Rezerwy Federalnej dotyczące zmniejszenia wartości cyklicznych operacji skupu aktywów w ramach ilościowego luzowania polityki pieniężnej (tzw. tapering) niemal natychmiast wywołały spadki kursu walut, interwencje banków centralnych i wyczerpywanie się rezerw dewizowych m.in. w Turcji i Argentynie. Narastające napięcia nie omijają nawet potężnej gospodarki chińskiej, która w 2013 r. odnotowała najniższą od 15 lat stopę wzrostu PKB i boryka się jednocześnie z poważnymi defektami w funkcjonowaniu rynków finansowych. Aby uspokoić partnerów handlowych, premier Chin zapowiedział, że jego rząd zmierza do przyspieszenia reform, których główne założenia dotyczą otwarcia zdominowanych przez państwo sektorów gospodarki chińskiej na inwestycje zagraniczne, a także przyspieszenie przejścia tej gospodarki na ścieżkę zrównoważonego rozwoju. 
 
Nie ulega wątpliwości, że skala niestabilności gospodarek wschodzących w pierwszych miesiącach 2014 r. znacząco przewyższa tę obserwowaną w kilku ostatnich latach. Korzystając ze względnie wysokich stóp wzrostu w okresie kryzysu, duża część z nich zaniedbała konieczne reformy strukturalne w tak newralgicznych obszarach, jak rynki finansowe i rynki pracy, zwiększając swoją podatność na decyzje podejmowane przez rządy i banki centralne Europy i USA. Wzrastająca rola gospodarek wyłaniających się w globalnych łańcuchach tworzenia wartości sprawia jednocześnie, że skutki potencjalnego załamania w tych państwach mogą być odczuwalne w całej gospodarce światowej, prowadząc do licznych negatywnych sprzężeń zwrotnych. Piłka jest jednak dzisiaj po stronie gospodarek wschodzących. Jeżeli uda im się dokonać właściwych wyborów, wzmocnić ekonomiczne fundamenty i poprawić jakość prowadzonych polityk publicznych, to możliwe będzie uniknięcie „twardego lądowania”. Wewnętrzne zróżnicowanie tej grupy potwierdza, że żaden model wzrostu nie jest dany na stałe i jedynie jego sukcesywna adaptacja może zapewnić kontynuację wysokiego tempa wzrostu.
   
Jakub Janus- ekspert Instytutu Kościuszki
  
 
 
 
 
 
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale