Ta druga. Lafirynda, małpa, zołza. Morderczyni związku. Wyrachowana złodziejka. Życzysz sobie, by to obce szczęście, uzyskane twoim kosztem, stanęło jej ością w gardle.
Budzę się zlana potem bo od tygodni prześladuje mnie ten sam sen: nie chcę podpisać papierów rozwodowych bo nie spłaciliśmy jeszcze kredytu za dom. Niby wiem, że to absurd i że reanimacja trupa nie powiedzie się… ale idę w zaparte.- Poczekajmy jeszcze, może potem będziemy tego żałować?- protestuję słabo. Widzę uśmiech pełnomocnika męża: Obserwuję profesjonalną, pokerową twarz - Mój klient prosi, by nie ulegała pani histerii- powtarza prawnik, wskazując miejsca, gdzie oczekuje parafek. Jaka histeria? To moje ostatnie zdanie. Podpisać papiery rozwodowe? Po moim trupie!
Kobieto, zanim zrozumiesz, że zostałaś odsunięta na dalszy plan, mija miesiąc lub dwa. Albo nawet pół roku. Zależy od tego, na ile potrafisz patrzeć trzeźwo i rozsądnie na życie. Zamiast fruwać pół metra nad ziemią w cudownej niewiedzy. Zderzyć się z prawdą można przez przypadek lub świadomie. Zabieganą biznesmenkę Eureka nawiedza znienacka, na przykład w wannie po męczącym dniu, pełnym mitingów, negocjacji z ważnymi klientami. Kiedy odkrywa kolejne pasmo siwizny we włosach i myśli: Noo, tak, pora umówić się na balejaż i do kosmetyczki. Zapuściłam się ... Zaraz, zaraz…. A kiedy on w ogóle ostatnio całował twoje włosy? I mruczał, że pięknie pachną? Kiedy ostatnio usłyszałaś, że jesteś sexy i że ma na ciebie ochotę?
A kino? Odwołał w ostatnim momencie bo znów przylecieli Hindusi i należało ich zabrać na kolację powitalną. Szef nie mógł, oczywiście pójść bez niego. Wieczory na telekonferencjach. Już nawet nie bawi się w grzeczności tylko syczy:- Zamknij drzwi bo przez to głośno grające radio nie słyszę, o czym mówią. A ostatnia rezerwacja stolika w restauracji? Nie dla psa kiełbasa, nie dla kota spyrka- jak mawiała babcia Anna. Daruj sobie te nadzieje! Rezerwacja na spotkanie służbowe. Że niby już w dniu ślubu przysięgaliśmy, że odtąd będziemy jadać wyłącznie we własnej kuchni lub na imieninach u bratowej?
Weekendy? Zrywa się rano i z kubkiem kawy pędzi do ogrodu. Z kim konferuje non stop? Pozostanie jego pilnie strzeżonym sekretem. I burczy w odpowiedzi na twoje propozycje. Ostatnio bolał go ząb. W kolejny weekend dla odmiany, plecy . A po telefonie od mamusi pojechał ochoczo w odwiedziny na cały dzień. Sam. Sprawdzać pocztę mailową i kieszenie marynarek? Bzdura. Poniżej twojej godności. Tyle się ostatnio mówi i pisze o biurowych romansach, męskim kryzysie wieku średniego… Taaaak. To pewne. Banalnie oczywiste. Bardzo się ostatnio zmienił. Porządkuje swój świat uczuć na nowo. I nie przewiduje już w nim miejsca dla ciebie.
Na pewno zdzira pracuje w tej samej korporacji! To oszczędza im dużo czasu i wiele upraszcza. Założysz się, że cały dzień symulują pracę, wgapiając się w siebie maślanym wzrokiem. Na pewno na mitingach siedzą blisko i wysyłają sobie pikantne maile. Prosto po pracy wyskakują gdzieś na ciacho lub do kina. Albo jadą do motelu… Stop! Dlatego nie potrzebuje już ciebie. I tak obiad ugotowany, koszulki równo poskładane. Samochód umówiony do przeglądu, potwierdzona wizyta u dentysty. W domu gra wszystko jak w zegarku. Tyle lat doświadczenia. Można w końcu wypracować rytm, dający złudne poczucie bezpieczeństwa. Przejęłaś za dużo obowiązków w domu. On eksploatuje patent amerykański: Na każdą prośbę odpowiada: Pracuję. Nie widzisz?
40 lat temu twój ojciec też pracował. Ale o 17.00 był z powrotem w domu, odkładał na bok teczkę, wertował gazetę, zjadał obiad, oglądał „Dziennik” a potem wspólnie z mamą parzyli sobie herbatę i oglądali „ Kobrę” albo wychodzili na partyjkę brydża do sąsiadów. Teraz świat zamienił się w oszalały Roller Coster. Doba jest za krótka. Życie jest za krótkie by skorzystać ze wszystkich atrakcji, jakie oferuje internet i telewizja. Jesteśmy przestymulowani. Nie szukamy już kontaktu z drugą osobą. No, chyba, że to jakiś nowy kociak albo nowe ciacho.
Twoja twarz zszarzała od trosk. Dostrzegasz nowe bruzdy na czole i w kącikach ust.
Czterdziestka czyni więcej szkody płci pięknej niż facetom. Oni są jak butelka wytrawnego wina. Z wiekiem napełniają się subtelnym bukietem smakowym . Ale cóż, oczarowałaś młode wino a dojrzałe szuka już wytrawniejszego towarzystwa! Piękne, czterdziestoletnie, dobrze zorganizowane, naiwne i łatwowierne istoty płci żeńskiej! Przez kilkanaście lat małżeństwa stałyście się wielofunkcyjnymi automatami usługowymi przedsiębiorstwa Dom. Gdzie ta uśmiechnięta optymistka w kwiecistej sukience? , Z dnia na dzień ubyło powodów do radości. Ogarnęła was beznadziejna proza życia. A tak bardzo chciałoby się jeszcze poczytać trochę wierszy…
I niby wydaje się , że wiem już o NIM wszystko. I że naprawdę niczym nie może mnie zaskoczyć. Jak łyse konie. Jak czytana od początku po raz pięćsetny książka. Pół życia razem. Od kilku lat częściej osobno. Choć wciąż pod jednym dachem. Młodzieńcza radość, planowanie wieczorów, tęskne wyczekiwanie nocy, składka na benzynę do Seicento…. Sylwester w schronisku…. Kanapki ze smalcem i skwarkami na kolację…. Ależ smakowały! Bo mieliśmy po dwadzieścia parę lat! Teraz wszystko to gdzieś się rozmyło. Teraz nie smakuje nawet diabelnie wykwintne sushi. I czasem nie dowierzam, że bukiet róż dostaję od niego z pobudek innych niż… wyrzuty sumienia. Zwyczaj ocierania się o niego w przypadkowych sytuacjach, by dać mu do zrozumienia, że…. niewykluczone… wyparowały gdzieś między garnkiem krupniku i stertą rachunków. Pomiędzy obowiązkami zawodowymi i lękiem o utratę pracy. Pomiędzy terminami wywiadówek i wizyt u ortodonty.
Nie możesz konkurować z nią pod żadnym względem. To pewne. Ona jest młoda i smukła. Ty- najlepsze lata masz za sobą i od smukłości dzieli cię jedna trzecia przeżytego czasu. Ona jest elokwentna, zna języki i wie, czym zabawić twojego męża. Ty, zagoniona, zmęczona, przepracowana. Nie próbuj nadążyć za jej wiedzą o nowinkach technicznych. I tak zupełnie szczerze przyznaj: potrafisz poskromić narzekanie? Humory?
Ona na pewno nie ma PMS. Nie prawi mu złośliwości. Obca jej ironia i zazdrość. Jest gotowa zaspokoić wszystkie jego oczekiwania. Na jego żądanie odkrywa przed nim wiele tajemnic. Potrafi być przewodnikiem, światełkiem w tunelu i ostatnią deską ratunku na nudnym spotkaniu. Niezawodna. Nowoczesna. Wzbudzająca nie tylko twoją zazdrość. Nie zalewa się łzami gdy on nie ma dla niej czasu ale w swoich wymaganiach jest zawsze konsekwentna. I on ją za to szanuje. Czy ciebie szanuje także?
Nie przemówisz jej do rozsądku, że tak nie można. Będzie głucha na twoje wyrzuty, że to z jej powodu ten rozwód. Ona po prostu wie, że ON bez niej nie potrafi przeżyć ani jednego dnia. Że, póki co, jest mu niezbędna w każdej chwili. Że oddycha nią i z niej właśnie czerpie wszelką wiedzę i inspirację. Że nikt tak jak ona nie dostarczy mu rozrywki, nikt tak jak ona skutecznie nie obudzi do pracy. Nikt tak jak ona nie zaśpiewa mu głosem Johna Lennona lub Roda Stewarta na dzień dobry i dobranoc. Że lubi na nią patrzeć i podziwiać jej funkcje. Że cieszy go perspektywa rozstania z nią bez łez i zamiana na lepszy model gdy znudzi mu się w obecnej wersji.
A może wyjściem byłoby zrobienie listy wad kochanki mego ślubnego i pozostawienie jej w widocznym miejscu? Niech sobie mężuś poczyta, że jego ukochana , której nie wypuszcza ze swych objęć ma całkiem sporo słabości.
- Nie potrafi gotować risotto ani spaghetti.
- Jej ciało zawsze daje klaustrofobiczne uczucie utkwienia w pułapce. Wszak jest ona przypisana do… sieci.
-Póki co, nie jest zdolna do uczuć wyższych.
-Nie można się z nią kochać.
-Czasem zawiesza się w kulminacyjnym momencie rozmowy.
-Zdarza się, że traci zasięg.
-Pozostawiona sama sobie na kilka dni rozładowuje się.
-Parę razy przez przypadek obudziła cię w sobotę wczesnym rankiem bo nie sprawdziłeś jej ustawień.
Reasumując: ładne kształty i atrakcyjne zasoby nie zawsze są w stanie zaspokoić wszystkie męskie potrzeby. Póki co….Dlatego piszę do pełnomocnika męża list z sugestią, by dał nam jeszcze szansę na normalność. Kategorycznie nie chcę rozwodu . Biorę was na świadków, że jeszcze nie odpuszczam! Chcę powalczyć o nas do skutku. Powalczyć o czas i uwagę męża. Proponuję, by adwokat poradził memu małżonkowi pójście na ugodę. Zastanowił się poważnie nad możliwością separacji od kochanki przynajmniej w weekendy. W zamian za to w dni powszednie postaram się być nowoczesną żoną i bez szemrania oraz bez scen znosić towarzystwo TEJ DRUGIEJ. W końcu mamy XXI wiek i nic już nie jest takie jak kiedyś. Nawet związki małżeńskie. Musimy nauczyć się żyć z TĄ DRUGĄ i pokornie znosić fascynacje męża . Zwłaszcza, jeśli ślubowało się informatykowi, zawodowo rozbudowującemu funkcjonalność telefonów komórkowych… Informatykowi, którego niełatwo namówić na dłuższą rozmowę z powodu braku czassssu…. Ale i bogatego życia wewnętrznego więc w dowód moich uczuć wysyłam sms-a:
„Niespodzianka! Dziś o 20 kolacja przy świecach. Pretekst: Nasza 20 rocznica ślubu. Miejsce: taras na tyłach salonu. W programie dużo znakomitej muzyki, którą dla nas wybrałam, mnóstwo dobrych wspomnień i serdecznego śmiechu, dobre wino i pyszne jedzonko! Scenariusz zakończenia wieczoru pozostawiam tobie. Ps. Zakaz wejścia w towarzystwie komórki ! Jestem zazdrosna!
Twoja 20-latka”.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)