Lunka1969 Lunka1969
1988
BLOG

Zrozumieć kochankę … męża

Lunka1969 Lunka1969 Technologie Obserwuj notkę 15
Ta druga. Lafirynda, małpa, zołza. Morderczyni związku. Wyrachowana złodziejka. Życzysz sobie, by  to obce  szczęście, uzyskane twoim kosztem, stanęło jej ością  w gardle.
 
Budzę się zlana potem bo od tygodni prześladuje mnie ten sam sen: nie chcę podpisać papierów rozwodowych bo nie spłaciliśmy  jeszcze kredytu za dom. Niby wiem, że to absurd i że reanimacja trupa nie powiedzie się… ale idę w zaparte.- Poczekajmy jeszcze, może potem będziemy tego żałować?- protestuję słabo. Widzę  uśmiech  pełnomocnika męża: Obserwuję profesjonalną, pokerową twarz - Mój klient prosi, by nie ulegała pani histerii- powtarza prawnik, wskazując miejsca, gdzie oczekuje  parafek. Jaka histeria?  To moje ostatnie zdanie. Podpisać papiery  rozwodowe? Po moim trupie!
 
Kobieto, zanim zrozumiesz, że zostałaś odsunięta na dalszy plan, mija miesiąc lub dwa. Albo nawet pół roku. Zależy od tego, na ile  potrafisz patrzeć trzeźwo i rozsądnie na życie. Zamiast fruwać pół metra nad ziemią w cudownej niewiedzy. Zderzyć się z  prawdą można przez przypadek lub świadomie. Zabieganą biznesmenkę Eureka  nawiedza znienacka, na przykład w wannie po męczącym dniu, pełnym mitingów, negocjacji z ważnymi klientami. Kiedy odkrywa kolejne pasmo siwizny we włosach i myśli:  Noo, tak, pora umówić się na balejaż i do kosmetyczki. Zapuściłam się ... Zaraz, zaraz…. A kiedy on w ogóle ostatnio całował twoje włosy? I mruczał, że pięknie pachną? Kiedy ostatnio usłyszałaś, że jesteś sexy i że ma na ciebie ochotę?
 
A kino? Odwołał w ostatnim momencie bo znów przylecieli Hindusi i należało ich zabrać na kolację powitalną. Szef nie mógł, oczywiście pójść bez niego. Wieczory na telekonferencjach. Już nawet nie bawi się w grzeczności tylko syczy:- Zamknij drzwi bo przez to  głośno grające radio nie słyszę, o czym mówią. A ostatnia rezerwacja stolika w restauracji? Nie dla psa kiełbasa, nie dla kota spyrka- jak mawiała babcia Anna. Daruj sobie te nadzieje! Rezerwacja na spotkanie służbowe. Że niby już w dniu ślubu  przysięgaliśmy, że odtąd będziemy jadać wyłącznie we własnej kuchni lub na imieninach u bratowej?
 
Weekendy? Zrywa się rano i z kubkiem kawy pędzi do ogrodu. Z kim konferuje non stop? Pozostanie jego pilnie strzeżonym sekretem. I burczy w odpowiedzi na twoje propozycje. Ostatnio bolał go ząb. W kolejny weekend  dla odmiany, plecy . A  po telefonie od  mamusi pojechał ochoczo w odwiedziny na cały dzień. Sam. Sprawdzać pocztę mailową i kieszenie marynarek? Bzdura. Poniżej twojej godności. Tyle się ostatnio mówi i pisze o biurowych romansach, męskim kryzysie wieku średniego… Taaaak. To pewne. Banalnie oczywiste. Bardzo się ostatnio zmienił. Porządkuje swój świat uczuć na nowo. I nie przewiduje już w nim miejsca dla ciebie.
 
Na pewno zdzira pracuje w tej samej korporacji! To oszczędza im dużo czasu i wiele upraszcza. Założysz się, że  cały dzień symulują pracę, wgapiając się w siebie maślanym wzrokiem. Na  pewno na mitingach siedzą blisko  i wysyłają   sobie pikantne  maile. Prosto po pracy wyskakują  gdzieś  na ciacho lub do kina. Albo jadą do motelu… Stop! Dlatego nie potrzebuje już ciebie. I tak obiad ugotowany, koszulki równo poskładane. Samochód umówiony do przeglądu, potwierdzona wizyta u dentysty. W domu gra wszystko jak w zegarku. Tyle lat doświadczenia. Można w końcu wypracować rytm, dający  złudne poczucie bezpieczeństwa. Przejęłaś za dużo obowiązków w domu. On eksploatuje patent amerykański: Na każdą prośbę odpowiada: Pracuję. Nie widzisz?
 
40 lat temu twój ojciec też pracował. Ale o 17.00 był z powrotem w domu, odkładał na bok teczkę, wertował gazetę, zjadał obiad, oglądał „Dziennik” a potem wspólnie z mamą parzyli sobie herbatę i oglądali „ Kobrę” albo wychodzili na partyjkę brydża do sąsiadów. Teraz świat zamienił się w oszalały Roller Coster. Doba jest za krótka. Życie jest za krótkie  by skorzystać ze wszystkich atrakcji, jakie oferuje  internet i telewizja. Jesteśmy przestymulowani.  Nie szukamy już kontaktu z drugą osobą. No, chyba, że to  jakiś nowy kociak albo nowe ciacho.
 
Twoja twarz zszarzała od trosk. Dostrzegasz  nowe bruzdy na czole i w kącikach ust.
 
Czterdziestka czyni więcej szkody płci pięknej  niż facetom. Oni są jak butelka wytrawnego wina. Z wiekiem napełniają się  subtelnym bukietem smakowym . Ale cóż, oczarowałaś młode wino a dojrzałe szuka już wytrawniejszego towarzystwa! Piękne, czterdziestoletnie, dobrze zorganizowane, naiwne i łatwowierne istoty płci żeńskiej! Przez  kilkanaście lat małżeństwa  stałyście się wielofunkcyjnymi  automatami  usługowymi  przedsiębiorstwa  Dom. Gdzie ta  uśmiechnięta  optymistka w kwiecistej sukience? ,  Z dnia na dzień ubyło powodów do radości.  Ogarnęła was beznadziejna proza  życia.  A tak bardzo chciałoby się jeszcze poczytać trochę wierszy…
 
I niby wydaje się , że wiem  już o NIM  wszystko. I że naprawdę niczym nie może mnie  zaskoczyć. Jak łyse konie.  Jak czytana od początku po raz pięćsetny książka. Pół życia razem. Od kilku lat częściej  osobno. Choć wciąż pod jednym dachem. Młodzieńcza radość, planowanie wieczorów, tęskne wyczekiwanie nocy, składka na benzynę do Seicento…. Sylwester w schronisku…. Kanapki ze smalcem i skwarkami na kolację…. Ależ smakowały!  Bo mieliśmy po dwadzieścia parę lat! Teraz  wszystko to gdzieś się rozmyło. Teraz nie smakuje nawet diabelnie wykwintne sushi. I  czasem nie dowierzam, że bukiet róż  dostaję  od niego z pobudek innych niż… wyrzuty sumienia.  Zwyczaj ocierania się o niego w przypadkowych sytuacjach, by dać mu do zrozumienia, że…. niewykluczone… wyparowały gdzieś między garnkiem  krupniku i  stertą rachunków. Pomiędzy obowiązkami zawodowymi i lękiem o utratę pracy. Pomiędzy terminami wywiadówek i wizyt u ortodonty.
 
Nie możesz konkurować z nią pod żadnym względem.  To pewne. Ona jest  młoda i smukła. Ty-  najlepsze lata masz za sobą i od smukłości dzieli cię jedna trzecia przeżytego czasu. Ona jest elokwentna, zna języki i wie, czym zabawić twojego męża. Ty, zagoniona, zmęczona, przepracowana. Nie próbuj nadążyć za jej wiedzą o  nowinkach technicznych. I tak zupełnie szczerze przyznaj:  potrafisz poskromić narzekanie? Humory?
 
Ona na pewno nie ma PMS. Nie prawi mu złośliwości. Obca jej ironia i zazdrość. Jest gotowa zaspokoić wszystkie jego oczekiwania.  Na jego żądanie odkrywa przed nim  wiele tajemnic. Potrafi być przewodnikiem, światełkiem w tunelu i ostatnią deską ratunku na nudnym spotkaniu. Niezawodna. Nowoczesna. Wzbudzająca nie tylko twoją zazdrość. Nie zalewa się łzami gdy on  nie ma dla niej czasu ale w swoich wymaganiach  jest zawsze konsekwentna. I on ją za to szanuje. Czy ciebie szanuje także?
 
Nie przemówisz jej do rozsądku, że tak nie można. Będzie głucha na twoje wyrzuty, że to z jej powodu ten rozwód. Ona po prostu wie, że ON bez niej nie potrafi przeżyć ani jednego dnia. Że, póki co,  jest mu niezbędna w każdej chwili. Że oddycha nią i z niej  właśnie czerpie wszelką wiedzę i inspirację. Że nikt tak jak ona nie dostarczy mu rozrywki, nikt tak jak ona skutecznie nie obudzi do pracy. Nikt tak jak ona nie zaśpiewa mu głosem Johna Lennona lub Roda Stewarta na dzień dobry i dobranoc. Że lubi na nią  patrzeć i podziwiać jej funkcje. Że cieszy go perspektywa rozstania z nią bez łez i zamiana na lepszy model gdy  znudzi mu się w obecnej wersji.
 
A może wyjściem byłoby zrobienie listy wad kochanki mego ślubnego i pozostawienie jej  w widocznym miejscu? Niech sobie mężuś  poczyta, że jego ukochana , której nie wypuszcza ze swych objęć ma całkiem sporo słabości.
   - Nie  potrafi gotować  risotto ani spaghetti.
   - Jej ciało zawsze  daje  klaustrofobiczne uczucie utkwienia w pułapce. Wszak jest ona przypisana do… sieci.
   -Póki co, nie jest zdolna do uczuć wyższych.
   -Nie można się z nią kochać.
   -Czasem zawiesza się w kulminacyjnym momencie rozmowy.  
   -Zdarza się, że traci zasięg.
   -Pozostawiona sama sobie na kilka dni rozładowuje się.
   -Parę razy przez przypadek obudziła cię  w sobotę wczesnym rankiem  bo nie sprawdziłeś jej ustawień.
 
Reasumując:  ładne kształty i atrakcyjne zasoby nie zawsze są w stanie zaspokoić wszystkie męskie potrzeby. Póki co….Dlatego piszę do pełnomocnika męża list z sugestią, by dał  nam jeszcze szansę na normalność.  Kategorycznie  nie chcę rozwodu . Biorę was na świadków, że jeszcze nie odpuszczam! Chcę  powalczyć o nas  do skutku. Powalczyć  o czas i uwagę męża.  Proponuję, by  adwokat poradził memu małżonkowi   pójście na ugodę. Zastanowił się poważnie nad możliwością separacji od kochanki przynajmniej w weekendy. W zamian za to w dni powszednie postaram się być nowoczesną żoną i bez szemrania  oraz bez scen  znosić towarzystwo TEJ DRUGIEJ. W końcu mamy XXI wiek i nic już nie jest takie jak kiedyś. Nawet związki małżeńskie. Musimy  nauczyć się żyć  z TĄ DRUGĄ  i pokornie znosić fascynacje męża . Zwłaszcza, jeśli ślubowało się informatykowi, zawodowo   rozbudowującemu  funkcjonalność telefonów komórkowych…  Informatykowi, którego niełatwo namówić na dłuższą rozmowę  z powodu braku czassssu….  Ale i bogatego życia wewnętrznego więc  w dowód  moich  uczuć wysyłam sms-a:
 
„Niespodzianka! Dziś o 20 kolacja przy świecach. Pretekst: Nasza 20 rocznica ślubu. Miejsce: taras na tyłach salonu.  W programie dużo znakomitej muzyki, którą dla nas wybrałam, mnóstwo dobrych  wspomnień i serdecznego śmiechu, dobre wino i pyszne jedzonko! Scenariusz zakończenia wieczoru pozostawiam tobie. Ps. Zakaz wejścia w towarzystwie  komórki ! Jestem zazdrosna!
 
Twoja 20-latka”.
Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Technologie