Spotkałam ją zupełnie przypadkiem po latach.Wyglądała nadal ślicznie, dziewczęco z tą burzą swoich rudych loków. Przyglądając się wystawie z butami , przecenionymi o 70%, pchała wyładowany zakupami wózek w supermarkecie, prezentując z dumą nowy T-Shirt, na którym przeczytałam ten dziwny napis:
" Jestem za ładna na matematykę" ...
Julka, rudowłosa trajkotka o optymistycznym nastawieniu do życia, jest mamą 9 – letniego Kacperka. Jak przystało na nowoczesnego i świadomego rodzica, dba o wszechstronny rozwój syna. Podwozi go na pływalnię i kibicuje mu podczas zawodów sportowych. Wieczorami czyta synowi to, co wpadnie jej w rekę.
Kacper wyrósł już z bajkowej lektury. Jest bardzo dojrzały jak na swój wiek.Jednak oboje : i on, i jego mama ,lubią swoje wieczory w krainie fantazji. Potrzebują ich!
W interpretacji mamy książki stają się bardziej fascynujące. No i można z nich wysnuć mnóstwo tematów do rozmów. Nigdy ich nie nudzą te wspólne rozmowy. Prawdę mówiąc, Kacper woli nawet mamę od towarzystwa swoich kolegów, co lekko niepokoi zaborczego, zazdrosnego tatę.
Kacpra jakoś nie dotyczy moda na I Phony, I Pady czy tablety. Nie i już. Choć nie brak mu innych nałogów. Słucha muzyki. Czyta i skrobie w zeszycie opowiadania. Jak gąbka chłonie języki obce.
Zapytana o postępy syna z matematyki, kobieta milczy zakłopotana. Niestety, w tej działce może się tylko wykazać jej mąż. Sama Julka, podobnie jak Kacper, cierpi na fobię matematyczną.
Już w szkole podstawowej Julka często odpływała na lekcjach matematyki w swój prywatny świat fantazji. Rysowała na karteczkach smoki i księżniczki.
Nauczycielka kilkakrotnie ośmieszała ją w oczach klasy, kpiąc z odpowiedzi przy tablicy: „ Czy doczekamy się do dzwonka rozwiązania tego zadania? Hej, księżniczko, nie odpływaj do innej bajki, spróbuj zmusić swoja pustą ,rudą główkę do myślenia”. Upokorzenie. Śmiech całej klasy. Czuła, że policzki parzyły jak oblane wrzątkiem a deska parkietu przy tablicy skrzypiała niemiłosiernie, gdy Julka bezradnie stała, wpatrując się w wypisany na tablicy układ równań. Chińszczyzna. A przecież w domu, pod okiem taty, rozwiązała dziesiątki podobnych zadań. Obecność koleżanek, kolegów i nauczycielki paraliżowała jednak racjonalne myślenie, podsuwając w jego miejsce paniczne myśli : Wstydzę się zapytać bo cała klasa już sobie z tym radzi. Dlaczego ja nie???
Dorosła Julka- humanistka ma, na szczęście, wsparcie techniczne w osobie męża, inżyniera projektanta. Pedantycznie poukładane dokumenty, porządek w zarządzaniu domowym budżetem i nieprzekraczalna kwota tygodniowych wydatków trzymają jakoś Julkę w ryzach a ich wspólne konto bankowe szczęśliwie omijają pułapki debetów. Pozornie wszystko jest w najlepszym porządku.
Na zakupy Julka chodzi z kalkulatorem i na wszelki wypadek płaci kartą . Odliczanie potrzebnej kwoty z portfela, gdy nieszczęśnica czuje się osaczona wzrokiem innych kupujących , zazwyczaj kończyło się „trzęsiawką” i mimowolnym rozrzuceniem monet, które zbierała potem drżącymi rękami. Czy jestem nienormalna? Czy takie zachowanie świadczy o jakiejś chorobie?- pytała retorycznie Julka, czując, że może polegać na mojej dyskrecji. Widziałam, że ta słabość jest powodem unikania przez przyjaciółkę obcowania z gotówką.
„ I znów miałam ten idiotyczny sen” – opowiada Julka, popychając przed sobą wyładowany po brzegi kosz z zakupami na nadchodzący tydzień. – Jeden z dwóch, powtarzają się regularnie.
Przystajemy i rozglądamy się w poszukiwaniu wolnego stolika. Zamawiamy dwie duże latte. Zamieniam się w słuch. Przyjaciółka ma dar skupiania na sobie uwagi. A może zwyczajnie potrafi wycisnąć z życia najciekawsze wersy, wypłukując starannie resztę nieważnych zdarzeń niczym fusy z kawy?
„W tym śnie mam 12 lat i jestem wyrośniętą dziewczynką z wysoko upiętym końskim ogonem- kontynuuje koleżanka, zamieszawszy energicznie w swojej wysokiej szklance.
-Znajduję się przy tablicy w klasie matematycznej. Pamiętasz, to była sala numer 15. Przyciasny mundurek, wygnieciony, biały kołnierzyk. Głos nauczycielki słyszę jak przez mgłę, I ten okropny, tubalny śmiech w klasie.
-Nie potrafisz wyjaśnić, jak rozwiązałaś to równanie w domu?- indaguje skrzekliwym głosem pani Igrekowska.- A może spisałaś zadanie na przerwie lub odrobił je ktoś w domu za ciebie?
Niepewnie zaprzeczam. Zaschło mi w ustach. Nauczycielka patrzy na mnie tak ,że jestem pewna: nie uwierzyła w wymówkę. Żołądek fika koziołki a oszalałe serce wali w piersi tak, że chyba za chwilę wyskoczy i poturla się prosto pod drzwi wejściowe. Czuję też uporczywe swędzenie powiek więc pocieram je bezwiednie. Do oczu napływają łzy. Ulgę przynosi dopiero wpisana na czerwono ocena niedostateczna. Pamiętasz? Wtedy jeszcze nie stawiano jedynek. Dwója to było dno.
Drugi sen- horror zawsze zaczynał się od świadomości, że oto musi zrobić pod presją czasu jakiś ważny bilans ekonomiczny. Jest już mocno spóźniona, szef bardzo na nią liczy i ciągle zagląda jej przez ramię, jak sobie radzi? A ona miesza rachunki, gubi faktury, rubryczki programu Exel skaczą jej przed oczyma a ona sama czuje się jak na pierwszej lekcji arabskiego. Słyszy znaczące pochrząkiwanie szefa. Boże ! Przecież zwolnią ją z pracy! I świadomość, że nie zdoła wykonać obowiązków chorej księgowej ale szef nie może się o tym dowiedzieć.
- A wiesz, że w Stanach można już nawet kupić T-shirty z napisami” Jestem zbyt ładna na matematykę” lub : „Uczulony na algebrę” ?To chyba jakiś problem globalny-żartuje Julka, przyglądając się mlecznej piance swojej latte.
-Nie wiem, dlaczego śnią ci się koszmary, to chyba jakaś projekcja lęku z dzieciństwa – głośno wyrażam swoje przypuszczenia - Może z czymś zwyczajnie nie dajesz rady a może tylko nie ufasz własnym możliwościom. Jednak jeszcze tego samego wieczora wpada mi w ręce jeden z ulubionych magazynów psychologicznych. Przeczytałam w nim fragment jak ulał pasujący do sytuacji koleżanki, której wydaje się, że jest w jakiś sposób niepełnosprawna na tle reszty społeczeństwa.
„ Awersja do liczb, choć nie jest bezpośrednio związana z inteligencją, częściej występuje u osób ambitnych, o znacznych osiągnięciach- przeczytałam w artykule autorstwa Patricii Thivissen.
-Takie osoby dysponują bardzo sprawną pamięcią operacyjną i ponadprzeciętną sprawnością poznawczą.
Jednak pamięć robocza, która odpowiada przede wszystkim za przechowywanie informacji i rozwiązywanie złożonych zadań, wydaje się być zahamowana przez lęk, towarzyszący wykonywaniu operacji matematycznych. Autorka w swoim artykule, dokładnie opisującym , co czuje osoba w szponach fobii, przedstawia wyniki testów, przeprowadzonych przez czołowych psychologów, specjalistów w dziedzinie fobii matematycznej. Pracująca na University of Chicago Sian Beilock badała jak lęk przed matematyką wpływa na pamięć operacyjną. Badane przez nią osoby, dotknięte w mniejszym lub większym stopniu wyżej wspomnianą fobią, zostały poproszone o próbkę swojej śliny przed i po wykonaniu przez nich zadania. Po zbadaniu próbek na zawartość poziomu kortyzolu, hormonu, wydzielanego w stresujących sytuacjach, uczona potwierdziła, że osoby z silnym lękiem przed liczeniem wykazywały tendencję do osiągania gorszych wyników. Osoby, odczuwające mniejszą awersję do liczb, mimo podobnego stężenia poziomu wspomnianego już hormonu, , uzyskiwały lepsze wyniki wykonania zadania. Beilock wyjaśniła, że osoby, odczuwające niższy lęk traktowały zadanie jako wyzwanie, natomiast odczuwające wysoki lęk matematyczny, odbierały udział w wykonaniu zadania jako bardzo stresujący. Ponadto badaczka wykazała, że osoby z bardzo sprawną pamięcią operacyjną uzyskiwały gorsze rezultaty niż uczestnicy z mniej sprawna pamięcią! Przypuszcza się, że ci drudzy radzą sobie lepiej, ponieważ nie polegają na swojej pamięci operacyjnej ,lecz starają się rozwiązać zadanie szacując lub zgadując odpowiedź”.
- To chyba jestem w domu -podsumowała Julka – Gdyby zdolność do dedukcji matematycznej przełożyć na umiejętność obsługi pralki, my po prostu włączamy z Kacprem niewłaściwy program i dlatego wysokie napięcie w mózgu wyłącza nam logiczne myślenie? To tak jakby uparcie prać wełnę w 90 stopniach Celsjusza z obawy, że w zimniejszej wodzie pranie będzie niedoprane? No i w efekcie za wysokiej temperatury, wyciągam z pralki sfilcowane swetry? Uff. Nad tym chyba jednak można popracować…
(korzystałam z informacji, zawartych w piśmie „Charaktery” (9/2013 w tłumaczeniu Magdaleny Nowakowskiej)
Notkę dedykuję wszystkim studentom, których dopadła pierwsza w życiu sesja egzaminacyjna, w wyniku której zarwali sporo nocy....
Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości