Jest młody, przystojny, dość inteligentny, nieźle mówi, ma ciekawą i chlubną przeszłość. Przyciąga uwagę mediów. Ma sporą wiedzę o działaniu służb specjalnych oraz o środowisku, które rozpracowywał. Jego obecność w polityce przypomina o spacyfikowaniu CBA i zaniechaniu walki z korupcją przez premiera. Niedawno dowiedzieliśmy się, że prokuratura wojskowa prowadzi śledztwo w sprawie jego inwigilacji przez SKW, co też podnosi jego wartość.
Notka jest odpowiedzią na umieszczony dziś na SG tekst Trescharchiego Tomasz Kaczmarek kulą u nogi PiS. Bardzo sympatyczny i otwarty na dyskusję autor w ostatnim adresowanym do mnie komentarzu napisał: „Oczywiście pomyślę, czy jest kulą u nogi. Być może nie do końca, być może jest też po części atutem. Jestem w stanie to przyznać.” Tytuł jednak został i warto go trochę zneutralizować. Chciałbym też odnieść się merytorycznie do przedstawionego poglądu, bo w komentarzach skupiłem się na jednym, nie najistotniejszym, szczególe.
Myślę, że różnica naszych stanowisk wynika przede wszystkim z innego spojrzenia na media i (co się z tym wiąże) „niezdecydowanych” wyborców. Treschachi główne problemy z Kaczmarkiem widzi właśnie w dawaniu pretekstów do ataków dziennikarzom. Z tego głównie powodu „agent Tomek” będzie, jego zdaniem, pozytywnie odbierany jedynie przez „twardy elektorat” PiS i raczej będzie odstraszał nieprzekonanych. Symptomatyczne jest przywoływanie opinii Czuchnowskiego z GW. Czy można sobie jednak wyobrazić twardszy antypisowski elektorat niż czytelników GW? Czy narracje GW kupują jeszcze jacyś „nieprzekonani”? A co z innymi mediami? Chyba każdy, w większym lub mniejszym stopniu, zgodzi się, że trzy główne telewizje są antypisowskie i takimi zostaną do najbliższych wyborów. Można tylko przed wyborami spodziewać się nasilenia ich antypisizmu. Czy przyjmujących bezkrytycznie polityczne narracje TVN, Polsatu lub obecnej TVP można też nazwać „nieprzekonanymi”? Moim zdaniem jedyną szansą PiS na sukces wyborczy jest zagłosowanie Polaków ponad mainstreamowymi medialnymi przekazami. Jeśli PiS będzie dobierał swoich „bohaterów” pod te media, to zawsze przegra, bo tak zawsze kończy się gra na narzuconych przez silniejszego przeciwnika warunkach.
Polacy coraz bardziej odwracają się od telewizji i innych mediów głównego nurtu. Wracają (całkiem słusznie) nawyki z czasów komuny – nieufność i przekora. Tylko w pogłębianiu się tego procesu PiS może widzieć swoją szansę, bo głównych mediów nie ma szans zmienić. Z tego punktu widzenia Tomasz Kaczmarek jest bardzo przydatny PiS, bo jeśli ktoś ma niewątpliwe atuty i jednocześnie jest atakowany przez media, to przede wszystkim te media tracą w oczach „niezdecydowanych”. A im więcej stracą, tym większy zysk PiS.
Podążając natomiast za punktem widzenia Trescharchiego można by dojść do absurdalnego wniosku, że to Jarosław Kaczyński jest kulą u nogi PiS. Przecież to jego media w Polce atakowały i atakują najbardziej i to on dawał im do tego najwięcej powodów.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)