0 obserwujących
30 notek
22k odsłony
  633   0

Dokąd nas prowadzisz, Ojcze Święty, Franciszku?

 Swój pontyfikat zaczął od świeckiego "Buongiorno" a nie od "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"; nie zamieszkuje w papieskim apartamencie, lecz w domu pielgrzyma; do białej papieskiej sutanny nosi czarne, zniszczone, czasami sobie myślę, że być może brudne biuciory; teraz z kolei wyspowiadał się na oczach tłumu.

Tak się zastanawiam - z jednej strony to dobrze, że Ojciec Święty "zstępuje na ziemię", ale z drugiej strony jest w tym jakiś populizm, który mnie drażni i przeszkadza. 
 
 Ale może jestem katolikiem starej daty, wychowanym od dziecka i przyzwyczajonym do obrządku trydenckiego, w którym najważniejszy był Pan Bóg. Tak właśnie Pan Bóg, a nie tylko Bóg. W obrządku posoborowym wciąż się czuję źle, nieswojo, bo czuję, że w nim najważniejszą postacią, "szołmenem" podczas Mszy Świętej stał się kapłan ją odprawiający.
Świat się zmienia, Papiestwo też. Ale czy to dobrze?
 
 Nie jestem pewien, bo z drugiej strony dobrze jest, jeżeli coś jest niezmienne, stałe, co nie poddaje się modernizacyjnym modom. Jest jak skała, która tkwi nieruchomo przez wieki i jest punktem odniesienia.
 
 Nie wiem, czy byłbym szczęśliwy, gdyby papież Franciszek lub jakiś jego następca zgłosił się na przykład do programu "Mam talent" i zaśpiewał, jak ta zakonnica, choćby z największym talentem popową piosenkę i poddał się ocenie jakiejś lokalnej Kory czy Jacykowa.


 
 
Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale