Jakelo Jakelo
404
BLOG

Kaczyński Łodzi bardzo szkodzi.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 2

O partii Kaczyńskiego w Łodzi znów głośno a to za sprawą desygnowania „nowego Waszczykowskiego”, czyli kandydata na prezydenta miasta spoza miejskich członków tej partii. Już sam fakt, że krajowy szef partii desygnuje na kandydata na prezydenta miasta osobę spoza członków partii uwłacza ich godności i wszyscy na znak protestu powinni z PiS-u wystąpić… Gdyby oczywiście nieco godności posiadali.

W partii Kaczyńskiego (wtedy PC) byłem w Łodzi w roku 1993 i wkrótce się nią rozczarowałem. Byłem w grupie, która miała wizję tej partii, jako chadeckiej, silnej regionalnymi strukturami. To się zderzyło z koncepcją „wodza” który widział tę partię o niewyraźnym obliczu ideowym, jako stado kundelków wiernych mu i aportujących na każde gwizdnięcie. Bo wódz ma być silny, a regiony słabe. Grupa nasza została wkrótce wyautowana, a jednym z najwierniejszych wtedy „kundelków” małego prezesa był Krzysio Kwiatkowski, wtedy jeszcze student prawa, dziś prezes NIK.

Definitywne rozczarowanie nastąpiło, kiedy w 1994r. PC przystąpiło do samorządowej koalicji wyborczej z Unią Demokratyczną. Znaczna część wówczas opuściła szeregi PC, a lokalny lider (nomina sunt odiosa) startując z „jedynki” nie zdobył mandatu. Rok później odeszliśmy z PC definitywnie. 

Dziwactwo, którego wówczas partia Kaczyńskiego w Łodzi dopuściła się doprowadziło do odejścia z niej znacznej grupy, tak znacznej, że w zasadzie łódzkie PC przestało istnieć.

Pod pewnym względem wydarzenia sprzed 20 lat przypominają mi ostatnie „występy” Kaczyńskiego w mieście Łodzi, czyli desygnowanie na kandydata na prezydenta miasta panią, która ledwo co opuściła łódzką PO. Dwie panie były w łódzkiej PO najważniejsze: ta, która jest prezydentem i ta, którą wyznaczono na prezydenta. Obie kiedyś na siebie naszczekały i pogryzły się jak bure suki w okresie no i efekt jest.

Podobieństwo do wydarzeń sprzed 20 laty jest takie, że tak jak wówczas, tak i dziś Kaczyński za „psie gówno” ma lokalnych działaczy swojej partii w Łodzi (nie wiem czy w innych miastach też, bo aż tak mnie to nie interesuje). Efektem tego traktowania jest sięgnięcie po kandydatkę na prezydenta miasta panią, która nie tak dawno była w PO, a obecnie jest w jakimś klubie 2020. Jeden z jeden członków zasłyną szarganiem Kościoła… Przydatność do pracy samorządowej jest mierna… wypowiadając się o pewnym trudnym zagadnieniu skopiował on pomysł przedstawiony wcześniej przez inne łódzkie ugrupowanie polityczne.

Pytanie, czy wśród łódzkich pisowców (tych rodem z Łodzi ) nie znalazłby się kandydat na prezydenta miasta? Oczywiście, że znalazłby się, no ale jak go traktuje prezes tej partii to już było… 

To, co nastąpiło z normalnym funkcjonowaniem partii nie ma nic wspólnego. W normalnej partii powinno być zebranie plenarne i na nim wysunięcie kandydata na prezydenta miasta. Pan prezes z „psim gównem” nie będzie się zadawał i wolał zamiast tego biegać w sweterku pomiędzy tujami w ogródku pani, która przyobiecała skwerek w centrum miasta nazwać skwerkiem brata prezesa. 

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka