4 czerwca 1989r. pamiętam dość dobrze, jako że na prośbę mojego uniwersyteckiego profesora Strzembosza, zaangażowanego w prace okrągłego stołu po stronie solidarnościowej wchodziłem w skład komisji obwodowej.
- Trzeba ich pilnować, żeby nie dochodziło do fałszerstw, dlatego, chociaż widzę, że z „okrągłego stołu” śmiecie się naśmiewać, proszę was o udział - powiedział nam, no i ja się zgłosiłem…
Myśmy się naśmiewali z „okrągłego stołu” i z efektu, który tam osiągnięto. Dodatkowym powodem „do śmichu” było to, że pierwszy egzemplarz zmienionej Konstytucji Peerelu oraz ordynacji wyborczej dotarł do społeczeństwa jako wkładka do „ Żołnierza Wolności” – gazety komunistyczno-wojskowej.
Przed wyborami po kraju jeździł Andrzej Gwiazda i również ten cały „okrągły stół” i jego ustalenia wyśmiewał.
Powód do wyśmiewania był jeden: zamiast podjąć działania na rzecz usunięcia komunistów i odsunięcia ich od władzy jednym pociągnięciem, Solidarność „dała ciała” i wybrała dla siebie rolę opozycji mającej w Sejmie maksimum 35 % mandatów. W efekcie posłowie opozycyjni wobec komunistów stanowiliby nie grupę kilkuosobową ale +- 150-osobową. Zgoda na taką rolę – to był śmiech i ludzie tego nie akceptowali.
Czym był tak naprawdę 4 czerwca 1989r. przy urnach wyborczych? Był podarciem na strzępy przez Naród ustaleń „okrągłego stołu”. Tego dnia Naród zmartwychwstał i powiedział, że „ma w dupie” komunistów i wszelkie ustalenia z nimi…
I to było piękne… Ileż piękna było w tym obrazie matek i ojców z dzieciakami, którzy „walili” do tych lokali wyborczych i zawzięcie skreślali flamastrami kandydatów komunistycznych i tę całą „listę krajową”! To był piękny dzień. Tak obalano w Polsce komunizm…
Ale po nim przyszedł inny „4 czerwca”. Trzy lata później Wałęsa dopuścił się zdrady narodowej i obalił rząd Jana Olszewskiego, pierwszy rząd utworzony po pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych. Skandalem było, że te pierwsze wolne wybory, naprawdę demokratyczne, bo bez żadnego progu 5%-owego, ani też opłacania kandydatów z partii będących dotychczas w sejmie przez rząd…. odbyły się dopiero 2 lata po "obaleniu komunizmu". Skandalem do kwadratu było, że pierwszy rząd powołany przez pierwszy, demokratyczny rząd obalił ten głupi Wałęsa. W 1993r. autorytarnie rozwiązał Sejm, by do władzy doszli postkomuniści. Głupota tego człowieczka był porażająca…
Bo tak naprawdę Polską do grudnia 1995r. rządził Wałęsa i z tego dla Narodu było więcej szkód niż pożytków.
Dziś, kiedy pytają mnie, czy świętuję „4 czerwca” zadaję pytanie: „a którego 4 czerwca?”, Tego radosnego z 1989r. czy też tego haniebnego, z nocną zmianą Wałęsy z 1992r.
Inne tematy w dziale Polityka