Jakelo Jakelo
294
BLOG

Lato z prawem i filozofią. In vitro i starożytni Rzymianie….

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 0

 

 

http://prawo.rp.pl/artykul/1056940,1131097-Ks--Longchamps-de-Berier--Wbrew-akcji-dezinformacyjnej.html
 

Bardzo lubię księży profesorów specjalizujących się w prawie rzymskim i ta sympatia do nich pozostała mi jeszcze z czasów studenckich. Chętnie czytam również felietony prawnicze ks. Franciszka Longchamps de Bérier… nie spodziewając się znaleźć w nich „wykładni kreatywnej” ale raczej wykładni ścieśniającej, tak by były one w zgodności z nauczaniem Magisterium Kościoła.  Lektura tych felietonów wpływa na mnie chyba korzystnie, bo kreatywność dokonywanej przeze mnie wykładni zostaje powściągnięta. Nie tyle poszerza ona horyzonty, co trzyma je w ryzach…

Ostatnio ks. Franciszek Longchamps de Bérier przypomniał mi lata młodości studenckiej, kiedy to łamałem sobie język na rzymskiej paremi: „nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de commodis eius agitur – „dziecko poczęte uważa się za już narodzone, ilekroć chodzi o jego korzyść". Inaczej tę premię postrzegali tworzący kodeks karny Makarewicza i w protokołach Komisji Kodyfikacyjnej RP spotkamy taka jej wersję: „nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de vita eius agitur „ – „dziecko poczęte uważa się za już narodzone, ilekroć chodzi o jego życie". Różnica widoczna gołym okiem: cywiliści rzymscy przyznali nasciturusowi możliwość pozyskiwania korzyści materialnych, karniści tworzący polski kodeks karny przyznali mu prawo do życia, bo powszechne odbieranie życia każdemu człowiekowi jeszcze nie narodzonemu byłoby uderzeniem w porządek publiczny, w dobro wspólne, jakim jest trwanie i rozwój ludzkości. 

Inaczej postrzega potrzebę ochrony owego nasciturusa prawo cywilne, a inaczej prawo karne, bo inne cele i zadania ma prawo cywilne, a inne prawo karne. Prawo cywilne ma za zadanie regulowanie zasad dystrybucji prywatnych korzyści i odpowiedzialności za szkody, prawo karne, jako należące do sfery prawa publicznego reguluje zasady odpowiedzialności za naruszenie lub narażenie na szwank „dobra publicznego” lub też dobra wspólnego.

Współczesnym cywilistom starożytna premia to mało i idą dalej, wskazując już te konkretne przypadki w których nasciturus może uzyskać korzyści i z tego powodu należy traktować go jak urodzonego już człowieka, czyli mającego zgodność prawną. Nastąpiło przejście od ogółu do szczegółu… Ustalono, że te szczegóły mogą być dwa: 1/ dziedziczenie przez nasciturusa (927 § 2 kc), 2/ naprawienie szkód doznanych przed urodzeniem (art. 4461 kc) Krótko obowiązujący przepis o zdolności prawnej „dziecka w łonie matki” słusznie uznano za zbędny, skoro i tak prawa nabywa pod warunkiem, że urodzi się żywe.

Karniści swoją wersję rzymskiej paremii przełożyli na przepisy karne w ten sposób, że uznali spędzenie płodu za przestępstwo o ile nie zachodzą okoliczności wyłączające bezprawność aborcji. Współcześnie też uznano już samą płeć za okoliczność wyłączającą bezprawność usunięcia ciąży, o ile przedstawicielka tej płci jest „byłą matką” ofiary aborcji… 

Ja się natomiast zastanawiam, siedząc pod jabłonią, której owoce nabierają okrągłych kształtów i ciepłych barw i które wkrótce przyjdzie nam wszystkim je skonsumować, nad tym jakie zastosowanie może mieć owa paremia Rzymian w epoce, w której jak słusznie dostrzeżono już także we współczesnym Rzymie „in vitro się upowszechniło”.

Otóż, in vitro się upowszechniło i skutkiem tego istnieje nieznana liczba zapłodnionych komórek jajowych, czyli „dzieci poczętych” znajdujących się poza łonem matki. Pytanie: co z nimi, czy rzymska premia je wszystkie obejmuje i dlaczego nie…

Twierdzę, że zapłodniona komórka jajowa człowiekiem jeszcze nie jest, człowiekiem jako jednością duchowo-cielesną. Oczywiście, definicji człowieka jest wiele. Poważnych i mniej poważnych. Z wykładów logiki dla prawników zapamiętałem dowcip wykładowcy podający definicję człowieka. Z definicji tej wynikało, że człowiek to „istota dwunożna i bezpióra”. Ja bym tu dodał na potrzeby in vitro, że człowiek to istota stałocieplna, nie tolerująca hibernacji. W świetle tej definicji, organizm, który toleruje zamrożenie w ciekłym azocie człowiekiem nie jest. Nie jest także nasciturusem…  czyli rzymska premia go nie obejmuje. Przyznanie mu praw cywilnych, czyli uzyskiwania korzyści materialnych prowadziłoby do niemożliwości przeprowadzenia postępowania o stwierdzenie nabycia spadku. Pozwolę sobie na chwilę kreatywności i zobaczenie „oczyma wyobraźni” postępowanie spadkowe po zmarłym rodzicu… W zapewnieniu, składający podaje, że ze spadkobierców ustawowych pozostał małżonek, syn, córka oraz „trzy zapłodnione komórki jajowe zamrożone i zdeponowane w, które z zgodnie z wolą zmarłego zostaną implantowane…”.  Do tego doprowadza uznanie, że każda zapłodniona komórka jajowa jest dzieckiem poczętym.  W tej sytuacji spadkobranie nie byłoby możliwe do przeprowadzenia chyba, że istnienie zamrożonych embrionów nie zostałoby ujawnione. Implantacja embrionu i urodzenie się kolejnego spadkobiercy „po sprawie” wymagałoby podjęcia czynności w trybie art. 679 § 1 kpc. By tego uniknąć, niezbędne jest uznanie, że dzieckiem poczętym wg. prawa cywilnego nie jest zapłodniona komórka jajowa poddana krioprezerwacji. Inna kwestia, czy ma prawo do odszkodowania dziecko poczęte za szkody doznane w trakcie pobytu w ciekłym azocie?    By system odszkodowawczy oparty był na zasadach słuszności, uznać należy, że art. 4461 kc nie działa na korzyść embrionu zamrożonego. 

Jakby to ujęli Rzymianie? Może tak: “Nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de commodis eius agitur,sednasciturus condita extra uteri sui iuris non habeat” albowiem rozwój nauk biologicznych wymaga także uwspółcześnienia treści paremii łacińskich.

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka