Kumpla z podstawówki spotkałem w autobusie, jako że pani prezydent Zadanowska wykopała na Widzewie wszystkie tory i tramwaj nie ma po czym chodzić… ale nie nękał mnie żadnymi pytaniami… Być może przechodził napięcie przedmeczowe…
Kiedy nie ma pytań zwykle rozkłada gazetę, którą mu wciska rozdawcz(ka) na przystanku i wypełnia krzyżóweczkę… i kiedy tak rozkładał gazetę wysunął się z niej kawałek kolorowego papieru. Podniosłem, żeby nie zanieczyszczać pojazdu i przez chwilę myślałem, że to może jest jakaś reklamówka szkoły języków obcych albo prywatnego liceum dla dorosłych, które każdy ukończy z maturą… Ale nie… to była ulotka wyborcza kandydata do Rady Miejskiej w Łodzi, mniejsza z tym z jakiego ugrupowania. Z tego kawałka papieru patrzyła na mnie twarz osobnika płci męskiej o wyglądzie gówniarza i zapewniała, że ów jest rzetelny, pracowity i uczciwy. Ma 20 lat i studiuje prawo. I chce zostać radnym Rady Miejskiej w Łodzi…
- Kudy takiemu gnojkowi do rajcy miejskiego – pomyślałem – w mieście bądź, co bądź jeszcze nadal trzecim od początku pod względem liczby mieszkańców w Polsce; a do książek i prawa się uczyć… Zrobi magisterium, znajdzie sobie kobitę, zrobi kilka dziecków, nabierze doświadczenia zawodowego, to wtedy i owszem może i się nada na miejskiego rajcę…
Kumplowi nie szło wypełnianie krzyżóweczki i spojrzał na ulotkę.
- Znasz tego gówniarza? – zapytał, bo on myśli, że ja wszystkich z ulotek wyborczych znam.
Inne tematy w dziale Polityka