Kumpel z podstawówki, którego spotkałem na przystanku tramwajowo-autobusowym w widokiem na waginę zadał mi pytanie, czy jestem czytelnikiem „w Sieci Karnowskich”. Spojrzałem na niego przerażony i odpowiedziałem, że uchowaj Boże…
On odpowiedział, że również nie zwariował, ale że wyjątkowo kupił w sklepie z czasopismami za pół ceny numer z października bo tam była dołączona jako wkładka mapka Polski naszej ojczyzny z roku 1771r. czyli z czasów, kiedy zaczęto rozszarpywać nasz kraj pomiędzy Niemców głównie i Rosjan. A najciekawsze jest objaśnienie do tej mapki z czego składały się poszczególne krainy naszej I Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Królewskiej. I stoi tam jak byk napisane, że Ukraina, jako część Małopolski składała się w woj. kijowskiego i bracławskiego tylko, Wołynia zaś, Podola i Rusi Czerwonej nikt nie ważył się nazwać Ukrainą. Dodać do tych dwóch województw należy oczywiście zadnieprzeńską część woj. kijowskiego, którą to I Rzp utraciła na rzecz Rosji po rebelii Chmielnickiego.
Stwierdziłem, że zdążę jeszcze mapkę kupić zanim odjedzie mi autobus i tak zrobiłem. Wydałem 3 zł. a pożytek wielki… Przy okazji, jadąc autobusem przekartkowałem „w Sieci Karnowskich” i stwierdziłem, że należy to wyrzucić do kosza na śmieci natychmiast po dojechaniu do mojego przystanku, by nikt mnie z tym stekiem bzdur nie widział… Roi się tam od bzdur w stylu, że jakoby Rosja zagrażała naszej niepodległości, a w Smoleńsku były wybuchy…
Natomiast mapa wartościową jest i wskazuje z jakich ziem okradła nas Ukraina…
Inne tematy w dziale Polityka