To post w hołdzie uroczej K. i Leskiemu, którzy znieśli groźne hordy salonowiczów na swych dobrach. Warto było być tam. Dlaczego?
- Bo było miło.
- Była rzadka okazja obejrzeć z bliska a nawet dotknąć naszego niestrudzonego Profesora S. Niewiasty nawet mogły z NIm zatańczyć
- Można było zobaczyć K. To realna istota a nie wirtualny wymysł najbardziej szalonego blogera S24.
- Można było przekonać się, jak dostojny Adam i jego trochę bardziej rozrywkowy kolega Tezeusz pilnują porządku i wcale nie kłócą się ze sobą.
- Można było zobaczyć mrożące w żyłach krew groźne oblicze Tatarstana.
- Ja to mam na co dzień, a właściwie co tydzień, ale inni mogli podyskutować z Bartkiem Węglarczykiem, który dzielnie stawił czoła salonowiczom (czekamy na powrót).
- Można było osobiście podyskutować z Łukaszem W. o tym, że nie chce dyskutować.
- Można było poznać Azraela i przekonać się, że to wcale nie jest Leszek Miller.
- Można było przekonać się, że Pijany Inkwizytor bywa też trzeźwy i podobnie jak Rybitzky chce obalić obecną klasę polityczną. Domagali się instrukcji w tej materii.
- Można było ujrzeć konserwatywnego punka B78, jak cichcem przygotowywał rewolucję.
- Trzeba było tylko uważać na Igłę, która wbijała się głęboko i boleśnie
- Ale za to można było ujrzeć prawdziwą Księżną, która o drugiej na ranem zachowywała się tak królowa brytyjska w samo południe.
- Można było przekonać się, że Galopujący Major i Parakalein to miłe i łagodne chłopaki.
- No i można było po wielokroć obejrzeć na komputerze Leskiego Aleksandra Kwaśniewskiego, którego występ kijowski wywołał powszechny entuzjazm.
- No i poznać kilkadziesięciu innych salonowiczów, którzy jak Rolex zjechali czy to z Londynu czy z innych miejsc tylko po to, by pogadać o tej okropnie nudnej polityce.
Pozdrowienia dla wszystkich
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura