6 obserwujących
45 notek
13k odsłon
  244   0

GULASZ A'LA ZIEMKIEWICZ CZ.2

Julie Winkle Giulioni
Julie Winkle Giulioni


Gulasz zjedzony. Lecz rozmyślania pozostały.

(Co to za gulasz, napisałem w części pierwszej)



Rośnie nam kolejny mędrzec. Tak, tak – nie tylko jeden – cała klasa nowych kandydatów na prawdziwą elitę. I tę intelektualną... i polityczną, a także gospodarczą.

Nie zamierzam wszystkich wymieniać, lecz paru warto.

Czy ktoś ma coś przeciwko doktorowi Jackowi Bartosiakowi, założycielowi think tanku Strategy&Future? Czy fakt, że pisze z nim razem książki George Friedman, jeden z najważniejszych współczesnych politologów, założyciel i dyrektor generalny Stratfor, którą jedni nazywają prywatną agencją wywiadu, będącą cieniem CIA, a inni piszą o niej - "World's Leading Geopolitical Intelligence Platform", to nie światowa nobilitacja?

Daniel Obajtek – znienawidzony przez totalnych i niestety także przez część prawicy, bo wychowani na dogmacie wszyscy kradną podpartym utrwalonym przz bolszewików przekonaniu, że burżuazję należy tępić i zwalczać, nie jest człowiekiem, który wzorem II RP zabrał się za naprawianie rozkradanej gospodarki. I nikt nie zaprzeczy – ma sukcesy.

A Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości nie wyrasta na naturalnego przywódcę ludowego?

Lub Przemysław Czarnek, 44 lata - Doktor habilitowany nauk prawnych, profesor uczelni Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Wojewoda lubelski, poseł na Sejm IX kadencji, minister edukacji i nauki, nie jest kimś co do którego można mieć nadzieję w grupie tak potrzebnej, nowej elity?

Janusz Kowalski, lat 43; Anna Krupka, lat 40; Michał Woś, 31; Patryk Jaki, 36; Michał Rachoń, 43.


Tworzy się młode zaplecze prawicowców, dojrzałych, inteligentnych i przyzwoitych.


Natomiast barierę publicystyki i tak modnego dzisiaj pisania książek, przekroczył Rafał Ziemkiewicz, lat lat już 57, ale on młodzieżą pozostanie do śmierci.

Jego też zaliczam do grona ludzi, na których konserwatyści i patrioci mogą pokładać nadzieję. Musi być ktoś, kto mądrze, prosto i uczciwie mówi ludziom co się dzieje.

Jego ostatnie dwie książki, które nie bez powodu stały się bestsellerami, bo w końcu ktoś logicznie i prosto, z dużym talentem wyjaśnia rzeczywistość.

Pierwsza z nich, "CHAM NIEZBUNTOWANY", książka roku 2020, to właściwie traktat historiozoficzny, wskazujący na logikę i ciąg zdarzeń, które doprowadziły nas od Polski Piastów, poprzez Rzeczpospolitą Obojga Narodów, do dzisiejszej pozycji w dziejącej się właśnie rewolucji, albo, jak kto woli wojnie.

Nie wątpię, że właśnie wydana jego druga książka "STROLLOWANA REWOLUCJA", też będzie bestellerem. Już zaczyna być trudno dostępna.

To mądra książka i syntetyczna. Łączy poszczególne zjawiska, wydarzenia, a także ustala przyczyny i skutki. Tłumaczy i przekonuje.


Najważniejsze jest to, że Ziemkiewicz nie jest demagogiem. Nie jest też rozfanatyzowanym propagatorem kolejnej idei. I nikt go nie kupił.

Niestety, przez minione 30 lat, w większości ci sprzedajni właśnie mieli wpływ na opinię publiczną. Mącili w głowach dosyć skutecznie, tak, że nawet niewątpliwi ,intelektualiści poczuli się zagubieni i zdezorientowani.


Żeby ująć w jednym zdaniu wszystko, do czego odnoszą się te dwie książki, można powiedzieć – Ziemkiewicz mówi o polskiej mentalności. O sposobie myślenia, przekonaniach, postawach, poglądach. Zarówno pojedynczego Polaka, jak i całej społeczności.


Więc wróćmy do szkoły i spytajmy: - co Autor chciał powiedzieć?

On sam odpowiedział. We wstępie, jakieś 20 stron, który przeczytałem trzy razy w czasie przygotowania staropolskiego gulaszu.



<<<<<< *** >>>>>>


Otóż stałym błędem, popełnianym jeśli nie przez wszystkich myślicieli, ideologów, polityków i menadżerów, to przynajmniej przez 90 procent z nich, jest wiara w to, że zmiany cywilizacyjne, społeczne, polityczne i historyczne przypominają budowę.

[...]

... dzieje jako nieustająca budowa, postęp jako gmach, w którym kolejne pokolenia dobudowują coraz wyższe piętra. Tak właśnie o tym myślimy.

[...]

Myślenie o dziejach jak o budowie pozwala widzieć świat jako trwałą, mocną konstrukcję, dostarczającą pewnych punktów podparcia. To zgodne z ludzką naturą, która ze wszystkich pożytków cywilizacji najwyżej ceni sobie poczucie stabilności i bezpieczeństwa.

Tylko że to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.




Ileż to ja godzin spędziłem na rozmowach, dyskusjach i sporach z mądrymi ludźmi; niektórzy nawet z profesorskimi tytułami, którzy nie zgadzali się na złamanie tego silnego konstruktu myślowego.

To chyba coś podobnego, jak przedstawienie publice Teorii Względności Einsteina i przekonanie, że nawet tak bezwzględnie nieczuły na wszystko czas może przyspieszać i zwalniać.



Świat nie jest stabilną konstrukcją, jest układem dynamicznym, w którym wszystko zmienia się i przemieszcza. Żaden poruszony element nie zatrzymuje się w miejscu, w które go przenieśli i w którym pozostawili przekonani o swojej sprawczej roli budowniczowie, tylko siła bezwładności przemieszcza się dalej w nadanym mu kierunku.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale