165 obserwujących
1452 notki
3661k odsłon
1880 odsłon

Trzy zasługi Leppera dla Polski

Wykop Skomentuj16

Andrzej Lepper jako polityk nie wytrzymał przypływu własnej popularności i znaczenia, a jako człowiek nie wytrzymał ich odpływu.

1. Pamiętam dzień 11 listopada 2001 roku. Lepper i ja byliśmy wtedy wicemarszałkami Sejmu. Szliśmy razem w grupie polityków przez Plac Piłsudskiego złożyć kwiaty pod pomnikiem Marszałka. Było wielu polityków,  ale dla tłumu warszawiaków (tak jest - warszawiaków) istniał tylko Lepper. - Panie Andrzeju, niech się pan trzyma! Panie Andrzeju, prosimy do nas! - krzyczeli ludzie i wielu z nich gotowych było na rękach go wtedy nosić.
Andrzej Lepper, niedługo po pierwszym sukcesie wyborczym, gdy Samoobrona z 53 mandatami weszła do Sejmu, był u szczytu popularności.

2. Był politykiem kontrowersyjnym, niektórzy mówią - brutalnym. Zapewne tak, choć w agresji słownej daleko mu było do późniejszego poziomu Niesiołowskiego, Kutza, czy Palikota. Lepper pytał w Sejmie czy Tusk i paru innych polityków dopuścili się korupcji, a Kutz już nie pytał, tylko wprost oskarżył Kaczyńskiego i Ziobro, że zamordowali Blidę.
Nie pamiętam też, by Lepper komukolwiek ubliżał, tak jak Palikot, który cynicznie nazywał Prezydenta chamem, a sąd uznał, że to wolność słowa.
Lepper powiedział, że wersalu w Sejmie już nie będzie i rzeczywiście za jego sprawą wersalu nie było, ale gdy Leppera w Sejmie zabrakło, wersal wcale tam nie wrócił, a nawet oddalił się jeszcze bardziej. 

3. Niektórzy przypominają, że łamał prawo. Owszem, na przykład wysypywał zboże. Tymczasem obok mnie w Europarlamencie siedzi drugi wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa, francuski poseł z Partii Zielonych Jose Bove, który nie wysypywał, ale podpalał zboże, konkretnie plantacje GMO, a dziś jest uznanym politykiem, szanowanym i cenionym przez europejskie salony. Znalazłoby się w Europie więcej uznanych polityków, przy których wyczyny Leppera to były niewinne igraszki.
W godzinie śmierci nie wspominajmy więc jego win, lecz raczej zasługi. Widzę ję co najmniej trzy.

4. Po pierwsze - Lepper był politykiem wrażliwym społecznie. Jego troska o ludzi biednych i wykluczonych nie była na pokaz, lecz autentyczna. On prawdziwie i szczerze dążył do tego, żeby poprawić los najbiedniejszych Polaków. On chciał, próbował, myślał o tym, podczas gdy wielu innym nawet myśleć o tym się nie chciało.
Lepper nawet jeśli sam nie miał dobrych pomysłów na walkę z biedą i wykluczeniem, to innych zmuszał do szukania.

5. Po drugie - Lepper wstrząsnął polityczną elita i salonem i był to wstrząs pozytywny. Jeszcze wtedy, gdy z grzywka opadająca na oczy stawiał pierwsze blokady, albo gdy skuty kajdanami w koszuli z orłem na piersiach szedł do aresztu - pokazywał elitom, że coś jest nie tak, że ludzie mają problemy, że gdzieś tam trochę dalej od rogatek Warszawy, Krakowa czy Gdańska jest prawdziwa bieda, a nawet rozpacz i desperacja. I to było potrzebne, bo elity i salony dostawały już z zawrotu głowy od własnej propagandy sukcesu.

6. I trzecia zasługa - Lepper był naprawdę dobrym ministrem rolnictwa. Większość spraw rolniczych załatwia się dziś w Brukseli, a Lepper działał tam bez kompleksów, był twardy i uparty, tak jak powinien być minister rolnictwa dużego i najbardziej rolniczego kraju Unii. Dzięki jego twardości i uporowi udało się na przykład wspólnie załatwić (wspólnie, bo i Europarlament brał w tym udział) sprawę dopłat dla producentów owoców miękkich w Polsce. Lepperowi niewątpliwie pomagał w Unii mit i wizerunek niesfornego, kontrowersyjnego polityka, z którym nie ma co się kłócić, bo i tak nie ustąpi. Inna sprawa,  że Lepper miał wtedy oparcie w twardej europejskiej polityce całego rządu Jarosława Kaczyńskiego.

7. We wrześniu 2006 roku spotkałem Leppera na targach rolniczych "Polagra" w Poznaniu. Był wtedy wicepremierem. Szedł, a raczej maszerował w asyście ochroniarzy i współpracowników, tłum dziennikarzy biegł za nim. Byl wtedy u szczytu swojego politycznego znaczenia i chyba wtedy nie wytrzymał ciśnienia władzy. Wkrótce potem zaczęły sie jego problemy, które doprowadziły go do politycznego upadku.
Gdy go potem sądzili razem z Łyżwińskim  w seksaferze, publicznie protestowałem, że proces, chyba pierwszy raz od czasów stalinowskich, odbywa się w areszcie, co było skandalem niesłychanym.
Potem sąd skazał Leppera, ale wyrok został w II instancji uchylony.
A dziś Andrzeja Leppera sądzi Pan Bóg, który lepiej niż ludzie dostrzeże  jego dobre uczynki.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie....

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale