jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski
464
BLOG

Sprawa Króla: to nie koniec

jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Sąd Okręgowy w Gliwicach wydał 10 grudnia wyrok w głośnej sprawie Jakuba Króla. Podobnie jak w I instancji, sąd uznał go winnym tego, iż zwołał i przewodniczył manifestacji przeciwników konwencji ACTA bez uprzedniego jej zgłoszenia w urzędzie gminy. Sąd zmienił jednak wyrok co do kary i odstąpił od jej wymierzenia. Nie obciążył również obwinionego kosztami sądowymi. W ustnym uzasadnieniu sąd przyznał, że demonstracja była legalna. Obwinionemu nie przysługuje prawo wniesienia kasacji. O kasację może wnieść wyłącznie Rzecznik Praw Obywatelskich i Prokurator Generalny.

Ze Sławomirem Żmudzińskim, pełnomocnikiem Jakuba Króla rozmawia Łukasz Wilczyński.


Ł.W: -Jakub Król był sądzony za zwołanie nielegalnej manifestacji. Sąd uznał jednak, że manifestacja była legalna, a mimo to nie oczyścił Króla z zarzutów. O co tu chodzi?

S. Ż: - Na początek chciałbym uściślić, bo media upraszczając podawały, że mój klient był oskarżony o zwołanie nielegalnej manifestacji. Tymczasem Jakub Król był obwiniony o zwołanie i przewodzenie zgromadzeniu, które nie zostało uprzednio zgłoszone odpowiedniemu organowi. Sąd I instancji [Sąd Rejonowy w Jastrzębiu-Zdroju - przyp. red.] nie oceniał w ogóle legalności manifestacji, a jedynie fakt, że nie została ona zgłoszona prezydentowi miasta. Dla przeciętnego człowieka to faktycznie dość nieuchwytna różnica. trudno też winić dziennikarzy, że przedstawiali sprawę możliwie uproszczoną. Nawet policjanci zeznając mówili o "nielegalnej manifestacji".

- Wyrokiem Sądu Okręgowego w Gliwicach Jakub Król został uznany za winnego, jednak sąd nie zdecydował się na wymierzenie kary...

- Sąd pierwszej instancji uznał obwinionego winnym i nakazał mu zapłatę grzywny oraz pokrycie kosztów sądowych. Jak już wspomniałem, sąd nie rozstrzygnął kwestii legalności zgromadzenia. Wyrok sądu drugiej instancji potwierdził natomiast, że zgromadzenie co do zasady było legalne. To ciekawe bo z ustnego na razie uzasadnienia wyroku wynika, że mamy w Polsce prawo do zgromadzeń, nawet spontanicznych jeżeli ze względu na nagłość sytuacji nie jest możliwe wcześniejsze jej zgłoszenie do właściwego organu; ale z drugiej strony, jeśli taka legalna manifestacja się odbędzie, to osoba zwołująca ją lub jej przewodnicząca popełnia czyn zabroniony. To taka dwoistość.

- Całego problemu nie byłoby, gdyby Jakub Król złożył na czas w urzędzie miasta wniosek o zgodę na manifestację. Po co więc ten cały szum?

- Sprostuję: Jakikolwiek obywatel nie musi od nikogo otrzymać zgody na organizację zgromadzenia publicznego. Jedynym obowiązkiem, jest obowiązek tzw.: notyfikacji, czyli zawiadomienia organu gminy z trzydniowym wyprzedzeniem o zamiarze odbycia zgromadzenia. Problem polegał na tym, że w momencie gdy społeczeństwo, w tym Jakub Król, dowiedziało się o zamiarze ratyfikacji dokumentu ACTA przez rząd, trzydniowy termin nie mógł już zostać dochowany; a przecież demonstrowanie po ratyfikacji pozbawione byłoby społecznego znaczenia. Mimo to, mój klient oraz dwie inne osoby udali się do urzędu miasta w najbliższy dzień roboczy celem zgłoszenia zgromadzenia. Mieli przygotowane odpowiednie dokumenty, natomiast nie zostały one przyjęte przez urzędnika.

- Dlaczego?

- Zauważył to już sąd pierwszej instancji: urzędnik obsługujący Jakuba Króla i jego kolegów nie miał prawnej możliwości tych dokumentów nie przyjąć. To jest stwierdzenie sądu, nie moje. Dokumenty nie spełniały co prawda wszystkich wymogów formalnych; ponoć samo zgłoszenie zgodnie z treścią zeznań urzędnika nie było podpisane, ale w tej sytuacji urzędnik winien wezwać petentów do uzupełnienia ewentualnych braków. A takiego wezwania nie wystosował. 

- Czym to wytłumaczył?

- Urzędnik ten zeznawał oczywiście przed sądem. Wyjaśnił, że nie wzywał do uzupełnienia braków formalnych, ponieważ to uzupełnienie nastąpiłoby już po terminie zgromadzenia. Nie zmienia to faktu, że zgodnie z procedurą postępowania administracyjnego powinien był to zrobić. Niech Pan spojrzy: jeżeli urzędnik twierdzi, że dokument nie był podpisany, to przecież taki brak formalny można uzupełnić od ręki. Każdemu z nas zdarza się przecież wypisać formularz i zapomnieć o podpisie. Tu nie trzeba oficjalnego wezwania do usunięcia braków. Dlatego argumentacja urzędnika mnie nie przekonuje. To kuriozalna sytuacja.

- Jakub Król bronił się przed sądem mówiąc, że to nie on był inicjatorem całego zgromadzenia. Czy tak było?

- Zgromadzenie było zwołane przez internet za pośrednictwem profilu na Facebooku. Zajrzałem na ten profil. Tam od początku nawoływano do urządzenia demonstracji przeciwko ACTA. Wśród założycieli profilu nie było nazwiska Jakuba Króla...

- Sprawa Króla ma swój szerszy wydźwięk społeczny. W jej kontekście mówi się o wolności słowa w Polsce, prawie do zgromadzeń...

- Owszem. Ani Jakubowi ani mi nie chodziło o zapłatę stu złotych grzywny, które zasądził sąd pierwszej instancji, ale o kształt państwa, jakie to państwo ma być. O to jakie obywatele mają prawa, czy mają prawo do publicznego wyrażania swoich przekonań, czy mają wreszcie prawo do zgromadzeń. Po ostatnim wyroku patrzymy z pewnym optymizmem, chociaż oczywiście niedosyt pozostaje.

- Czy Jakub Król był jedyną osobą w Polsce sądzoną za zorganizowanie manifestacji przeciwko ACTA?

- Trudno mi powiedzieć. Na pewno nie był jedyną osobą, bo znam zarys casusu pewnego mieszkańca Katowic. Tam organizatorzy zawiadomili prezydenta miasta o chęci manifestowania. Prezydent jednak zakazał zgromadzenia. Wówczas organizatorzy postanowili się odwołać do wojewody. Wojewoda wprawdzie uchylił decyzję prezydenta, ale stało się to już po przeprowadzeniu demonstracji. Mężczyzna na wniosek policji stanął przed sądem, który uznał go winnego zwołania i przewodnictwa zgromadzeniu, ale odstąpił od wymierzenia kary. Apelacji nie składano.

- A jakie będą dalsze losy Króla? W końcu sam Pan przyznał, że wyrok pozostawił niedosyt?

 - Ponieważ Jakub Król był obwiniony w sprawie o wykroczenie, a nie oskarżony w sprawie karnej, nie przysługuje mu prawo do kasacji. O kasację wyroku może w tych okolicznościach wystąpić jedynie Rzecznik Praw Obywatelskich lub Prokurator Generalny. Po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku, najprawdopodobniej zwrócimy się zarówno do Rzecznika jak i Prokuratora o wniesienie kasacji. W przypadku odmowy rozważymy możliwość skierowania sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

...



Sławomir Żmudziński - radca prawny, kandydat na prezydenta miasta Jastrzębie-Zdrój z ramienia Porozumienia NPW - Nowa Prawica,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości