"... prezydent Janecki zachowuje się nieracjonalnie. Zaczyna obrażać zarząd spółki i poniekąd wymachiwać szabelką jak prezes Jarosław Kaczyński przed Putinem. Zarzuca, że spółka nie wywiązuje się z umowy, że on nie zgadza się na zatrudnienie poprzednich roczników absolwentów w SIG, tak jakby, trzymając w ręku porozumienie, które sam podpisał, miał jakikolwiek na to wpływ. Prezydent zachowuje się niczym polityk amator jak Donald Tusk i Barack Obama. Efekty tego wymachiwania szabelką już są nam znane. JSW rozwiązało umowę. ... w porozumieniu sprawą drugorzędną były same gwarancje zatrudnienia dla absolwentów. Najważniejsze regulacje dotyczyły organizacji praktyk dla uczniów jastrzębskich szkół górniczych, czego nikt jakby nie chce zauważyć. Zastanawiam się gdzie i na jakich warunkach uczniowie będą odbywać praktyki zawodowe. Oby nie w salach lekcyjnych swoich szkół."
Wczoraj odbyła się kolejna pikieta absolwentów szkół górniczych pod siedzibą JSW. Dla przypomnienia młodzież domaga się od spółki wykonania porozumień zawartych m.in. z jastrzębskim magistratem, który ponoć gwarantuje im zatrudnienie po ukończeniu nauki. Słowa „ponoć” użyte zostaje tutaj z pełną świadomością, bowiem analiza podpisanej przez prezydenta Janeckiego umowy, na to nie wskazuje. Niezależne Porozumienie Wyborców, którego jestem założycielem i koordynatorem, w oświadczeniu z 25. kwietnia odniosło się krytycznie do udzielonej mediom przez rzecznika magistratu wypowiedzi, w której zarzuca się, iż JSW nie wywiązuje się z zawartej umowy. Zarzut taki, w mojej ocenie jest bezpodstawny, co dalej postaram się wyjaśnić.
Stanowisko NPW spotkało się z niezrozumieniem niektórych środowisk, w tym części samych absolwentów, które próbują narzucić własny punkt widzenia. Byłoby to bez znaczenia, gdyby nie fakt, iż podobne wypowiedzi części absolwentów utwierdzają społeczeństwo w błędnym przekonaniu, iż winnym całego zamieszania jest spółka, gdy tymczasem prezydent Janecki przedstawiany jest jako twardy obrońca pokrzywdzonych.
Muszę w tym miejscu zwrócić się do redaktorów Fanpagu Jastrzębska Spółka Obietnic. Drodzy redaktorzy Fanpagu. To nie my pomawiamy prezydenta Janeckiego o oszustwo. To Wy piszecie, że pomawiamy. To znaczna różnica. Po drugie to nie my napisaliśmy, że prezydent powinien podjąć poufne rozmowy z zarządem spółki, „zanim” zarzuci jej niewywiązanie się z umowy. Słowo „zanim” jest tu nie na miejscu. Owszem prezydent Janecki powinien podjąć poufne rozmowy, a w przypadku ich fiaska skierować sprawę do sądu, albo udzielić Wam pomocy w dochodzeniu roszczeń, jeżeli takie jego zdaniem Wam przysługują. Natomiast publicznych zarzutów nie powinien czynić w ogóle, zarówno przed, jak i po negocjacjach. Prezydent Janecki, zarzucając spółce nierzetelność zachował się jak negocjator amator. Efekt już jest widoczny. Umowa została, jeżeli to co podajecie jest prawdą, rozwiązana. O skutkach potem. Na razie wystarczy dodać, że nie polepszyło to Waszej sytuacji.
A teraz dlaczego zawarte w imieniu miasta przez prezydenta Janeckiego porozumienie w istocie nie gwarantowało absolwentom zatrudnienia. Zapis § 4 zawiera warunek. JSW zobowiązała się zatrudnić najlepszych absolwentów z tym, że uzależnione to zostało od „potrzeb kadrowych” spółki. Aktualnie spółka nie ma potrzeb kadrowych, gdyż nie zamierza zatrudniać pracowników. Jakiekolwiek roszczenia do spółki są pozbawione podstaw. Podobnie jak zarzut, że ta nie wywiązuje się z porozumienia.
Oczywiście można prowadzić debatę czy obecna polityka kadrowa JSW jest słuszna czy nie? Tyle, że NPW w tym sporze nie zamierza uczestniczyć. Jest to spór pomiędzy załogą i pracodawcą. Uważam, że politycy szczebla samorządowego nie powinni ingerować w sprawy przedsiębiorstw, poza spółkami miejskimi. Pogląd ten podziela także prezydent Janecki. Idzie nawet dalej twierdząc, że nie może ingerować w sposób zarządzania przez dyrektorów jednostkami organizacyjnymi miasta takimi jak szkoły, MOK, PUP czy OPS. Dlatego, jako osoba zaangażowana w działalność NPW, będę się powstrzymywał od oceny obecnej polityki kadrowej JSW, podobnie jak będę się powstrzymywał od komentowania sposobu zarządzania innymi jastrzębskimi firmami obojętnie czy to będzie „Biedronka” czy stragan z warzywami przysłowiowej pani Jadzi.
Cały problem polega na tym, że absolwenci szkół górniczych zostali ranieni, niejako odłamkiem większego sporu społecznego toczącego się pomiędzy związkami zawodowymi i zarządem JSW. Jego następstwem było powołanie spółki zależnej SIG, przez którą ma być prowadzona rekrutacja górników. Trudno sobie wyobrazić, że w tych warunkach, JSW przyjmie do pracy bezpośrednio w JSW wyłącznie absolwentów, podczas gdy inni pracownicy będą werbowani na gorszych warunkach do SIG. Stanowiłoby to wręcz wymarzony argument dla związków zawodowych. Mimo całej zaistniałej sytuacji, JSW stara się zachować lojalnie wobec absolwentów oferując zatrudnienie w nowej spółce, choć z prawnego punktu widzenia nie ma takiego obowiązku. Jak informuje JSW cześć absolwentów z oferty takiej skorzystała.
W oświadczeniu z 25. kwietnia NPW oświadczyło, że sam gniew absolwentów uważa za słuszny. Wskazujemy jednak, że winowajcą całego zamieszania jest administracja prezydenta Janeckiego. W wielu komentarzach pojawiają się słowa, z których wynika, iż absolwenci zostali oszukani. Gdy składali podania obiecywano im, że będą mieli pracę. Pewnie tak było. Tyle, że nie wydaje mi się, iż podczas naboru do szkół, byli obecni przedstawiciele JSW, którzy składali podobne obietnice. Informacje takie były przekazywane im przez szkoły. Tyle, że samo porozumienie rzekomo gwarantujące zatrudnienie, nie było zawierane przez dyrektorów szkół, a przez prezydenta Janeckiego. Podobnie i poprzednie porozumienia. Oczywistym jest wniosek, iż dyrektorzy przekazywali swoim uczniom zapewnienia o rzekomych gwarancjach, które otrzymali z jastrzębskiego magistratu. Bez znaczenia pozostaje to, czy magistrat brał wówczas pod uwagę, że potrzeby kadrowe JSW mogę się w przyszłości zmienić. Bez znaczenia, bo bez względu na intencje, przyszli uczniowie zostali wprowadzeni w błąd.
W zaistniałej sytuacji postawa prezydenta Janeckiego musi budzić oburzenie. Prezydent powinien zachować się honorowo, jak na mężczyznę przystało. Powinien zwrócić się do młodzieży ze słowami: „Przepraszam. Zawaliłem. Podpisałem porozumienie, które Wam nic nie daje. Gwarancji zatrudnienia, o których mówili podlegli mi pracownicy samorządowi, tak naprawdę nie było. Spróbuję prosić zarząd JSW, żeby, w miarę możliwości, uwzględnił Wasze postulaty.”
Tymczasem prezydent Janecki zachowuje się nieracjonalnie. Zaczyna obrażać zarząd spółki i poniekąd wymachiwać szabelką jak prezes Jarosław Kaczyński przed Putinem. Zarzuca, że spółka nie wywiązuje się z umowy, że on nie zgadza się na zatrudnienie poprzednich roczników absolwentów w SIG, tak jakby, trzymając w ręku porozumienie, które sam podpisał, miał jakikolwiek na to wpływ. Prezydent zachowuje się niczym polityk amator jak Donald Tusk i Barack Obama. Efekty tego wymachiwania szabelką już są nam znane. JSW rozwiązało umowę. Oczywiście prezydent usiłuje kontynuować swój chocholi taniec. Przekazuje, jeżeli wierzyć redaktorom Fanpagu, że spółka umowę „zerwała”. Nie rozwiązała, nie wypowiedziała, do czego miała prawo, ale właśnie zerwała, co ma sugerować, że nie miała ku temu podstaw prawnych. Jakie są skutki rozwiązania umowy? To wie tylko prezydent Janecki. Pozostaje wierzyć, że poinformuje o tym mieszkańców. Natomiast w porozumieniu sprawą drugorzędną były same gwarancje zatrudnienia dla absolwentów. Najważniejsze regulacje dotyczyły organizacji praktyk dla uczniów jastrzębskich szkół górniczych, czego nikt jakby nie chce zauważyć. Zastanawiam się gdzie i na jakich warunkach uczniowie będą odbywać praktyki zawodowe. Oby nie w salach lekcyjnych swoich szkół.
Prezydent Janecki czuje, że zbliżają się wybory. Po niezbyt udanej, mówiąc ostrożnie, bieżącej kadencji, najwyraźniej już rozpoczął kampanię wyborczą. Nie dziwię się mu. Ma dużo do nadrobienia. Musi jednak budzić oburzenie, iż wykorzystuje do niej rozgoryczenie młodych ludzi, które spowodowali podlegli mu pracownicy. Teraz usiłuje wykreować swoją osobę na obrońcę pokrzywdzonej młodzieży. Nawet mu się to po trochu udaje. Część absolwentów, mam tu na myśli redaktorów Fanpagu, jest oburzona, że NPW atakuje prezydenta, który przecież, a jakżeby inaczej ich broni. Zapytam zatem inaczej. Ostatni rocznik absolwentów zakończył naukę w czerwcu zeszłego roku. Co zatem robił prezydent Janecki od czerwca do kwietnia, skoro byli uczniowie nadal nie pracują w JSW? Dlaczego „obudził” się dopiero teraz? Czy o problemie byłych uczniów wcześniej nie wiedział? Czy wpływu na „ostrą” wypowiedź prezydenta nie miał aby medialny protest samych zainteresowanych pod siedzibą JSW? Z dostępnych publicznie informacji nie wynika by prezydent w sprawie byłych uczniów do końca miasta zrobił cokolwiek. No może poza jednym. 14. marca podpisał z JSW na gorszych warunkach porozumienie zastępujące poprzednią, korzystniejszą dla uczniów umowę. „Zapomniał” przy tym „wynegocjować zapisu, który utrzymywałby warunki tamtego korzystniejszego porozumienia dla absolwentów, którzy już opuścili szkolne mury.
Przerażająca jest w tej sprawie także postawa wszystkich elit politycznych. To, że nikt tym młodym ludziom, w ferworze rozpoczynającej się podwójnej kampanii wyborczej, nie powie prawdy. Jedni kłamią absolwentów, że porozumienie gwarantuje im zatrudnienie. Inni w takim przekonaniu ich utrzymują. Jeszcze, inni się na nas obrażają hajtując gdzie się da. Oczekując przy tym, iż powinniśmy bezkrytycznie się zaangażować niejako „globalnie” w walkę z zarządem JSW i prezesem Zagórowskim. Niestety tych ostatnich muszę rozczarować. Postawa taka pozostawałby w sprzeczności z istotną dla mnie zasadą, zgodnie z którą politycy nie powinni mieszać się w sprawy przedsiębiorstw. Dlatego muszę oświadczyć, że Niezależne Porozumienie Wyborców, przynajmniej tak długo jak ja będę miał wpływ na jego funkcjonowanie, nie będzie się podlizywać w podobny sposób wyborcom, jak choćby pan Tomasz Adamek. My mamy swoje zasady, a On swoje, My nie zapraszamy nikogo do walki na ringu bokserskim tak jak On. Cenimy sobie bardziej walkę słowną na argumenty. Jest to bardziej cywilizowana metoda uprawiania polityki. Natomiast to, że nie chcemy angażować się w nie nasz spór nie oznacza, że stajemy po stronie zarządu, jak to usiłują niektórzy komentować. W sporze pomiędzy związkami zawodowymi i załogą a zarządem spółki nie stajemy po niczyjej stronie, bo nie jest to naszą rolą.
Sławomir Żmudziński


Komentarze
Pokaż komentarze (2)