Nasza macierzyste stowarzyszenie Niezależna Inicjatywa Mieszkańców informuje o potencjalnych nieprawidłowościach związanych z przetwarzaniem przez prezydencką administrację danych osobowych w BIP-ie. O tym zdecyduje Generalny Inspektor Danych Osobowych, który zapowiada możliwość podjęcia „środków niezbędnych do przywrócenia stanu zgodnego z prawem”. Cokolwiek przez to nie rozumieć, jest to kolejna wpadka administracji prezydenta Janeckiego, która poddaje w wątpliwość jego kompetencje menadżerskie oraz słabość miejskiej administracji. Poszczególnych „dokonań” miejskich urzędników nie zamierzam przypominać, bowiem NIM informował o nich na swoim Fanpagu lub też pisałem o nich w blogu.
W tym kontekście należałoby rozpocząć programową dyskusję o konieczności zmian w organizacji miejskiej administracji. Zmiany muszą dotyczyć funkcjonowania zarówno podległego prezydentowi urzędu miasta, jak również rady miasta, która właściwie obecnie również … podlega prezydentowi. Oczywiści nie w sensie organizacyjnym, a nieformalnym. Spolegliwość prezydenckiego koalicjanta czyli PIS-u na skalę wcześniej niespotykaną powoduje, że prezydent może liczyć, iż przegłosowany zostanie nawet najbardziej idiotyczny pomysł.
Może będzie to dla niektórych zaskoczeniem, ale postulat zreformowania administracji będzie jednym z głównych punktów programowych Niezależnego Porozumienia Wyborców. Uważamy, że bez sprawnie działającej, otwartej na potrzeby mieszkańców i kompetentnej administracji prawidłowe funkcjonowanie miasta nie jest możliwe. Przy brakach w tej sferze nawet całkiem ciekawe pomysły, jak choćby wyczekiwana rewitalizacja OWN, mówiąc lapidarnie biorą w łeb nawet jeżeli założyć dobre intencje panującego nam w chwili obecnej prezydenta. Okazuje się, że w tej sprawie, przez czteroletnią kadencję udało się jedynie złożyć wniosek o dofinansowanie ewentualnej inwestycji z środków unijnych. Zapewne to i chwalebne, że prezydent szuka środków zewnętrznych. Pytanie tylko dlaczego robi dopiero w ostatnim roku urzędowania? Najwidoczniej przygotowanie wniosku musiało zająć prezydentowi trzy lata i nie dało się tego zrobić szybciej.
Zmiany muszą nastąpić w kilku obszarach.
Po pierwsze. Musi nastąpić zmiana osoby prezydenta. Po pierwsze, bo trzy kadencje to za dużo. Władza deprawuje. Moim zdaniem obecnie nam panująca w Jastrzębiu władza również jest zdeprawowana. Jest to oczywiście moja opinia, ale jak każdy mam do niej prawo. Będę powtarzał, że w mieście wytworzył się układ o charakterze towarzysko-urzędniczym, którego wpływ na bieg spraw miejskich jest nadmierny i niekoniecznie wynika z prerogatyw ustawowych. Układ ten najprawdopodobniej wykracza poza oficjalne ramy partyjne. Dlatego pożądana byłaby jak najszersza wymiana elit politycznych. Jednak o tym, w jakim stopniu ona nastąpi zdecydują wyborcy jesienią. Prezydentowi Janeckiemu należy zatem podziękować za dotychczasową pracę. Mówi się, że jest wspaniałym nauczycielem. Na pewno będzie się mógł dalej realizować w wyuczonym zawodzie. Wierzę też, iż Pan prezydent jest człowiekiem honoru i jak na człowieka honoru przystało dotrzyma obietnicy danej mieszkańcom przed poprzednimi wyborami. Prezydent Janecki ubiegając się o urząd na trzecią kadencję tłumaczył, że chce dokończyć tylko rozpoczęte inwestycje (głównie hala sportowa) i o kolejną kadencję nie będzie się już ubiegał. Na pierwszy rzut oka stawiany postulat wydaje się być do zrealizowania.
Po drugie. Musi nastąpić wymiana najbliższego otoczenia prezydenckiego. Tutaj sprawa jest prosta. Wątpliwe jest, że przyszły prezydent zechce dalej zatrudniać obecnego wiceprezydenta czy doradcę lub sekretarza miasta. No chyba, że ten będzie się wywodził z tego samego układu. Byłoby natomiast dobrze, żeby nie kierował się on wyłącznie kluczem partyjnym narzuconym tworzoną koalicją, a zwracał również uwagę na kompetencje kandydata. To co piszę brzmi być może niesmacznie dla części czytelników. Ale takie są realia naszej jastrzębskiej polityki, w której aspekt partyjny ma decydujące znaczenie. W tym miejscu wyrazić należy uznanie dla prezydenta, że wolał zlikwidować jeden etat wiceprezydenta, aniżeli oddać go działaczom lokalnego PIS-u, którego poziom kadr jest żenująco niski.
Po trzecie. Sprawa chyba najistotniejsza. Obecna niewydolność magistratu spowodowana jest wieloletnią polityką kadrową prowadzoną przez prezydenta. W odczuciu mieszkańców o przyjęciu do pracy w urzędzie nie zawsze decydowały wyłącznie kwalifikacje kandydatów. Polityka taka jest podwójnie szkodliwa. Po pierwsze ogranicza równy dostęp do pracy na stanowiskach finansowanych ze środków podatnika, co jest niedopuszczalne ze względów moralnych. Po drugie powoduje, że do pracy na stanowiskach urzędniczych przyjmowani są ludzie, którzy z uwagi na deficyt kompetencji, o tej pracy nie mają zielonego pojęcia. Jeżeli podobna polityka trwała przez trzy kolejne kadencje, to musiała spowodować obniżenie jakości kadr i świadczonych przez urząd usług. Przykładem skrajnego obniżenia jakości usług niech będzie stwierdzenie urzędnika, iż miasto nie jest w stanie zrealizować w ciągu jednego roku inwestycji polegającej na … budowie osiedlowego placu zabaw, albo dokonane przez miejskich urzędników wyliczenie, że inwestycja o wartości 50 tys. zł nie mieści się w limicie środków 86 tys. zł. Co ciekawe rewelacje te były następnie przedmiotem opinii jednej z komisji rady, która nie dopatrzyła się w nich niczego złego.
Obiecuję, iż o ile NPW będzie miało wpływ na politykę kadrową przypadki nepotyzmu nie będą tolerowane. Podobnie decydujący wpływ na ścieżkę awansu zawodowego będą miały wyłącznie kompetencje pracowników samorządowych, a nie osobiste stosunki.
Po czwarte. Musi nastąpić zmiana procedur wewnętrznych. Służyć ma to z jednej strony odbiurokratyzowaniu, uproszczeniu czynności, a z drugiej uszczelnieniu procesu zarządzania, tak by nie dochodziło do przypadków łamania prawa, co się zdarzało ostatnimi laty w kierowanym przez prezydenta Janeckiego urzędzie dość często.
Po piąte. Sprawa o znaczeniu fundamentalnym. Muszą nastąpić zmiany w funkcjonowaniu rady miasta. Rada Miasta musi się stać rzeczywistym, a nie pozornym jak jest w chwili obecnej, organem uchwałodawczym i kontrolnym. Musi uzyskać jak najszerszą samodzielność i autonomię wobec władzy prezydenckiej. Będzie to trudny do przeprowadzenia proces. Muszą nastąpić bowiem jednocześnie zmiany w mentalności samych radnych, zmiana podejścia do sposobu sprawowania mandatu. Nie nastąpi to samo z siebie, choć oczywiście np. NPW będzie w tym zakresie szkolić swoich kandydatów. Dlatego konieczne będą daleko idące zmiany statutu miasta w zakresie regulującym funkcjonowanie rady. Zmiany te będą na tyle głębokie, iż być może należałoby rozważyć opracowanie statutu od nowa. Wymagana będzie całkowita zmiana podejścia do procesu legislacyjnego. Model obecny, w którym radnym przedkłada się projekt uchwały na siedem dni przed planowanym głosowaniem nie sprawdza się. Efektem są zwyczajne buble prawne. Radni nie są w stanie przemyśleć propozycji, głównie prezydenckich, a najczęściej nawet nie chcą tego robić. Głosowanie odbywa się kluczem partyjnym. Konieczne jest wydłużenie procesu legislacyjnego. Celowe, w mojej ocenie, dla jakości stanowionego prawa lokalnego, będzie wprowadzenie instytucji prezentacji projektu na sesji rady. Samo głosowanie zaś odbywać się powinno, na którejś z sesji kolejnych. System ten ma w zamyśle wywołanie rzeczywistej debaty nad projektem, również poza samą radą miasta np. w środkach masowego przekazu, a tym samym wśród mieszkańców. Warto wspomnieć, iż w przeszłości zdarzało się, że prezydent wycofywał się pod naporem krytyki ze strony opinii publicznej z wcześniejszych zamierzeń. Przykładem może być wprowadzenie do Strategii rozwoju miasta propozycji faktycznej likwidacji stadionu miejskiego, z której prezydent następnie publicznie się wycofał.
Powyższe rozważania stanowią ogólny zarys postulatu programowego. Szczegóły zostaną przedstawione w w okresie późniejszym. Jednocześnie w imieniu NPW zapraszam do współpracy. Zapraszam przede wszystkim osoby zainteresowane pracą przy opracowywaniu programu wyborczego. Tradycyjnie już prosimy o pomoc w promowaniu Porozumienia i naszych publikacji.
Sławomir Żmudziński


Komentarze
Pokaż komentarze