Nie jest najlepiej z przejrzystością wydatkowania publicznego grosza. Rada Miasta oto zleciła komisji rewizyjnej przeprowadzenie kontroli w związku z zamówieniem przez MOK produkcji filmu reklamowego za cenę 56 tys. zł. Kontrolę, o czym już pisałem, przeprowadziła trójka radnych propisowskiej koalicji pod wodzą Witolda Kosiorka. I co? Rzec by się chciało – kamieni kupa. W protokole powinny być opisane fakty, a zamiast tego co mamy? Nic innego jak prywatne dywagacje i opinie trzech dzielnych muszkieterów. Oczywiście w ocenie naszych wybrańców wszystko gra i buczy, i nie ma o co kruszyć kopii. Trudno zresztą polemizować z asami śledczymi z komisji rewizyjnej nie znając faktów. Nawet się tego nie podejmę. Nie podejmę choćby dlatego, żeby W. Sz. P. Andrzej Matusiak po raz wtóry nie zarzucał mi, że wypowiadam się nie znając z faktów. A co z faktami? Ano i tutaj tkwi problem. Faktów nasi śledczy w protokole nie przytaczają. Fakty stanowią tajemnicę. Tajemnicę, jak przekonuje dyrektor MOK-u, prywatnej firmy.
Nasi wybrańcy ludu, co trzeba rzec, wykazują ponadprzeciętną aktywność w utajnianiu dokumentów, na podstawie których wysnuli wniosek, że „wszystko gra i buczy”. No bo właśnie okazało się, że ktoś zapomniał zamieścić w BIP-ie załączników o nr nr 1 do 11 protokołu kontroli. Nie pozostaje nic innego jak wierzyć na słowo trójce kontrolerów, że rzeczywiście np. cena złożona przez zaprzyjaźnioną firmę była najniższa. Chociaż samo słowo „zapomniał” raczej nie jest na miejscu. A to dlatego, iż, zachowując dotychczasową retorykę, przewodniczący grupy śledczej Witold Kosiorek wcześniej także „zapomniał” przedłożyć protokołu kontroli i wspomnianych załączników komisji rewizyjnej w pełnym składzie. Ta dopiero powinna sporządzić na ich podstawie sprawozdanie dla rady miasta. Ale o tym pisałem w jednym z poprzednich wpisów na moim blogu.
Jednak to nie koniec tajemnic. I teraz sprawa zaczyna być śmieszna. Bo oto okazuje się, iż do Tadeusza Sławika, cały czas przewodniczącego rady miasta, wpływa opinia prawna. Nie wiadomo, kto zlecił sporządzenie tej opinii, czy p. Sławik, czy sam prezydent Janecki we własnej osobie. Jednak nie to jest ważne. Ważne jest to, co z tej opinii wynika? A wynika nic innego jak to, że p. Sławik nie może okazać dokumentów źródłowych z kontroli również wybrańcom ludu tj. radnym Rady Miasta. Jednak naprawdę śmiesznie robi się dopiero po przeczytaniu interpelacji radnego Tarasiewicza. Zastrzegam, że bynajmniej nie śmieszy tu postawa samego radnego. Krótkotrwałą poprawę nastroju wywołuje mianowicie stwierdzenie, iż przedmiotowa opinia prawna zawiera sugestią, by również jej treści nie ujawniać radnym. No i bardzo słusznie. Nie od dziś wiadomo, iż radni są od głosowania, a nie od czytania dokumentów, a tym bardziej od myślenia. Jeszcze jeden z drugim poczyta i zacznie mieć niczym nie uzasadnione wątpliwości, że może jednak „nie gra i nie buczy”. A tak to wiadomo, wszystko jest jasne. Radni Kosiorek, Matusiak i Włodarek uznali, że jednak gra i tak ma być. W końcu zasada TKM obwiązuje.
Dla pewności proponowałbym jeszcze p. Sławikowi, aby zamówił kolejną opinię prawną, która odpowie na pytanie, czy rzeczywiście ta pierwsza opinia powinna być tajna. Oczywiście zaraz po zapoznaniu się z nią powinien przybić na niej pieczęć „ŚCIŚLE TAJNE”. I tak w koło Macieju. Aby do wyborów. Może „głupi lud to kupi”? Oby tylko wybrańcy z propisowskiej koalicji prezydenta Mariana Janeckiego tym razem się nie przeliczyli, bo ten lud, aż tak głupi nie jest, jak się naszym włodarzom wydaje.
Jaszczur Nowomiejski


Komentarze
Pokaż komentarze (2)