jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski
595
BLOG

Startujemy, by wygrać!

jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski Polityka Obserwuj notkę 0

Z kandydatem Porozumienia NPW - Nowa Prawica na prezydanta miasta Jastrzębie-Zdrój rozmawia Damian Maj (Gazeta "Jasnet")

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować na stanowisko prezydenta miasta?

Polacy są zmęczeni marazmem jaki zapanował w polskiej polityce. Wiedzą, iż dla władzy ważniejszy jest interes partyjnych elit, który jest stawiany ponad dobrem narodu. Ocena ta dotyczy zarówno władzy centralnej jak i samorządowej. W Jastrzębiu mieszkańcy też są już zmęczeni dwunastoletnimi rządami obecnego prezydenta. Uważają, że marnowany jest potencjał miasta. Ludzie dość mają pustych obietnic. Oczekują czegoś więcej. Chcą być dla władz partnerem i uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Chcą, by miasto się rozwijało, a ich dzieci miały stworzone dobre warunki edukacyjne. Chcą też, by mogły one wiązać przyszłość z tym miastem. Pragną, by tu, a nie np. w Irlandii, dorastały ich wnuki. Osobiście podzielam ten pogląd. Do tego dochodzi brak wrażliwości na problemy obywateli i niekompetencja administracji miejskiej.

 

Co ma Pan na myśli?

Między innymi błędy legislacyjne, uchwały wydawane z naruszeniem prawa. To, że władza nie lubi rozmawiać z mieszkańcami czy organizacjami pozarządowymi. Ważne decyzje podejmuje się w wąskim gronie urzędników. Konsultacje społeczne są zaniedbywane lub się ich nie przeprowadza. Wiemy, że na przestrzeni zaledwie dwóch lat prezydent nie poddał konsultacjom blisko sześćdziesiąt projektów ustaw. Celem obecnej ekipy rządzącej jest rządzenie dla samego rządzenia. Pieniądze publicznie nie zawsze są wydawane z rozwagą, np. wydano ok. 200 tys. zł, na produkcję filmów reklamowych, które nie bardzo wiadomo gdzie były rozpowszechniane. Przeciwko takiej formie rządzenia występowałem i będę nadal występował.

 

Jak przebiegała dotąd Pańska działalność publiczna? Kiedy się zaczęła?

Niewątpliwie wiosna 2011 roku była dla mnie ważną datą. Wówczas w Jastrzębiu została zorganizowana demonstracja przeciwników ACTA. Okazało się, że młodzież spontanicznie zorganizowana potrafi dokonać rzeczy wielkich. Postanowiła walczyć i udało się jej. Na tym młodzi nie poprzestali. Jesienią 2012 r. powołali Niezależną Inicjatywę Mieszkańców. Pomogłem zarejestrować stowarzyszenie i zostałem jego prawnym reprezentantem. Sprawa ACTA miała też inny, mniej radosny wymiar. Jeden z organizatorów demonstracji został obwiniony o zwołanie nielegalnego zgromadzenia. Ja podjąłem się obrony tego młodego człowieka przed sądem.

 

Co udało się osiągnąć NIM-owi?

Całkiem sporo. Dzięki nam powstały fundusze sołeckie. Wprowadzono budżet obywatelski, choć zastrzegam, że jego obecna formuła nie jest do końca idealna. W obu przypadkach w grę wchodzą pieniądze, o których wydatkowaniu mieszkańcy sami decydują. To m.in. my przyczyniliśmy się do tego, iż prezydent wycofał się z nieprzemyślanego projektu dotyczącego faktycznej likwidacji stadionu miejskiego przy ul. Harcerskiej.

 

Czy NIM powstał po to, by wziąć udział w wyborach?

W ogóle nie było to brane pod uwagę. Nie jest tak nawet dzisiaj. Członkowie NIM nie chcą, by stał się on organizacją polityczną. Dlatego kilkoro naszych działaczy, w tym i ja, założyliśmy Niezależne Porozumienie Wyborców (NPW). Od grudnia prowadziliśmy rozmowy mające na celu zjednoczenie różnych środowisk. Efektem jest koalicja zawiązana z Kongresem Nowej Prawicy oraz organizacjami narodowymi. Dalej będziemy działać pod nazwą Porozumienie NPW - Nowa Prawica.

 

Czy ma Pan jakieś doświadczenie w zarządzaniu? Kierowaniu ludźmi?

Byłem przedsiębiorcą. Pamiętam ten okres dobrze. Obowiązywała wtedy ustawa Wilczka. To był dobry okres dla Polski. Przedsiębiorcy szybko się rozwijali. Trwało to do czasu, gdy premier Buzek wraz z Balcerowiczem, postanowili schłodzić gospodarkę, co skończyło się zapaścią gospodarczą i wysokim bezrobociem. Później, przez kilka lat, byłem dyrektorem generalnym w polsko-czeskiej korporacji, a następnie członkiem zarządu jednej ze spółek. Obecnie prowadzę własną kancelarię prawną, która funkcjonuje w mieście już kilka lat.

 

Czy może Pan coś powiedzieć o Waszym programie?

W telegraficznym skrócie. Całość programu zaprezentujemy w późniejszym terminie. Zamierzamy wprowadzić zmiany ustrojowe Rady Miasta wzmacniające jej niezależność oraz funkcje uchwałodawczą i kontrolną. Chcemy podnieść efektywność i jakość zarządzania administracją miejską.Zwiększymy wpływ mieszkańców, w tym organizacji pozarządowych, na decyzje władzy, a także utworzymy instrumenty społecznej kontroli tej władzy. Celem naszym będzie racjonalne wydatkowanie środków publicznych oraz zwiększenie efektywności nauczania w szkołach. Będziemy dbać o polepszenie warunków dla rozwoju i działalności lokalnych przedsiębiorstw. Będziemy prowadzić politykę zrównoważonego rozwój wszystkich dzielnic miasta, a w szczególności dotychczas zaniedbywanych.

 

Czy może Pan coś więcej powiedzieć na temat oświaty?

Będzie to jedno z najtrudniejszych zadań. Oświata jest jednym z najważniejszych problemów miasta. Od niej zależy przyszłość naszych dzieci. Poziom szkolnictwa pozostawia wiele do życzenia. Pokazują to choćby wyniki matur. Taki stan nie jest efektem jedynie „psucia” oświaty przez kolejne rządy. Jest także skutkiem zaniedbań ze strony władz miasta. Myślę jednak, że przy dobrej współpracy dyrektorów, nauczycieli i rodziców,wiele uda się osiągnąć.

 

Czy według Pana, lokalne władze mogą mieć wpływ na rozwój przedsiębiorczości?

Prezydent miasta ma tu na pewno ograniczone pole działania. Konieczna jest zmiana prawa. Pozytywnie oceniam postulaty Kongresu Nowej Prawicy dotyczące, np. likwidacja podatku dochodowego. Jednak na to władza lokalna nie ma wpływu. To zadanie parlamentu. Ale na pewno, jako prezydent, mogę zrobić jedno, tj. zmienić klimat dla naszych małych i średnich firm. Od kondycji przedsiębiorców zależy rozwój gospodarczy miasta, wpływy finansowe do budżetu, ale przede wszystkim, nowe miejsca pracy.

 

 

Jakie będą główne cele Porozumienia NPW Nowa Prawica w przyszłej Radzie Miasta?

Przystępujemy do wyborów po to, żeby je wygrać. Dzięki wygranej, powstanie nowa siła polityczna, która będzie miała wpływ na funkcjonowanie Jastrzębia. W Radzie Miasta nie będziemy wykluczali współpracy z jakimkolwiek środowiskiem politycznym, jeżeli współpraca ta przyczyni się do realizacji naszego programu. Chcemy odsunąć od władzy obecnie rządzący układ. Jestem przekonany, że prezydent i jego ekipa osiągnęli już szczyt swoich możliwości i nie mają nic do zaproponowania.

 

I jeszcze na koniec kilka słów na temat życia prywatnego.

Mam 45 lat. Jestem żonaty i mam dwie córki. Ukończyłem studia na Wydziale Prawa i Administracji na Uniwersytecie Wrocławskim uzyskując tytuł magistra prawa. Odbyłem aplikację prokuratorską w Prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku. Wykonuję zawód radcy prawnego. Prowadzę własną Kancelarię Prawną „SOKRATES”. Wychowałem się w przeciętnej, górniczej rodzinie. Z Jastrzębiem związany jestem od dzieciństwa.

Artykuł opublikowany w Gazecie "Jasnet" 22 sierpnia 2014 r.

Sławomir Żmudziński - radca prawny, kandydat na prezydenta miasta Jastrzębie-Zdrój z ramienia Porozumienia NPW - Nowa Prawica,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka