Jacek Derewienko Jacek Derewienko
109
BLOG

Wiwat Łomianki

Jacek Derewienko Jacek Derewienko Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

Powódź i to co dzieje się wokół tego nieszczęścia dostarczy zapewne tematu do wielu rozważań.
 
Powinny paść  pytania o sposób relacjonowania wydarzeń przez media. Sposób, który rozdzielał  w sferze emocji losy powodzian od postaw pozostałych Polaków.  Może pojawią się pytania o kompetencje dziennikarzy, którym jedynie lenistwo i bezmyślność nakazywały powielać narrację stosowaną przez tefałen.
 
Powinna pojawić się refleksja nad relacją dwu opozycyjnych (sic!) sił w momencie zagrożenia: społeczeństwa obywatelskiego i  aparatu państwowego. Opozycyjnych, bo idealne społeczeństwo obywatelskie nie potrzebuje państwa, a totalny aparat państwowy nie toleruje społeczeństwa obywatelskiego. Relacje te powinny wzbudzać sygnał alarmowy z powodu arogancji i głupoty władzy. Arogancja pojawiła się nie bez przyczyny. Podczas tzw.  powodzi stulecia aparat państwa, służby ratownicze były tak słabe, że jedynie apel do społeczeństwa przez m.in. media dawał szansę na ratowanie czegokolwiek.
Teraz władza poczuła się tak silną, że chwałą ze zwycięstwa dzielić się nie zamierzała. W początku powodzi m.in. we Wrocławiu policja przepędzała młodych (obywateli właśnie), którzy ochotniczo układali worki z piaskiem. Głupota władzy polegała na tym oczywiście, że uwierzyła, iż pokona sama wszystkie przeciwności, bez wchodzenia w komitywę z tak ryzykownym partnerem jak obywatel. Zaczną się tacy gromadzić. Po co. Na razie wystarczy. Stosownie do tych założeń ustawiono narrację dziennikarską w rządowej tefałen. Tusk, Komorowski i poziom wód, ewentualnie jakiś miły koteczek lekko zamoczony i obowiązkowo odratowany, by nastroju nie psuć.  
 
A obywatele sami sie wpierniczają, choć ich nie prosisz. W Łomiankach, które przezwyciężyły zagrożenie powodziowe, zorganizowano zbiórkę na rzecz powodzian z gminy Wilków. Byłem świadkiem przyjazdu do miejscowości Dobre (miejsce ewakuacji i dystrybucji darów) konwoju z Łomianek.   Trzy dostawcze samochody z przyczepą miały tak skompresowany towar, że samej odzieży po wyładunku były dwie przyczepy traktorowe. Odzież segregowana rodzajami i wielkością, w opisanych paczkach. Warto chwilę pomyśleć o tym, ile pracy trzeba włożyć, by dwie przyczepy ciuchów tak przygotować. Jeszcze żywność, chemia, pościel. Ktoś to dał, ktoś zorganizował zbiórkę. Ktoś poświęcił niedzielę, by to przewieźć na 200 kilometrowym dystansie.  Ktoś miał empatię.
Reakcja na dostawę była dyskretnie gwałtowna. Radości nie okazywano z przyjazdu, a i podziękowanie tak półgębkiem i w przejściu rzucono. Nikt nie lubi występować w roli potrzebującego wsparcia. Ale komórki się rozdzwoniły i po  godzinie redystrybucja szła sprawniej jak wyładowanie.  
Społeczeństwo obywatelskie zadziałało. Bez  władzy, a nawet, niestety, wbrew interesowi władzy w jej rozumieniu.
I znów pojawią się pytania, czy takie zachowania trwale budują naszą solidarność , wzmacniają społeczne więzi, utrwalają odruch pomocy potrzebującym rodakom.
Sądzę, że tak.
Wiwat Łomianki!  
……………………………………………………………..
Nigdy w Łomiankach, ani w Wilkowie nie byłem. Moje zainteresowanie miejscowościami wynika z poruszanego temat.
Niechcący uwikłałem Łomianki w dyskurs lekko polityczny, za co przepraszam osoby zainteresowane.
 
 

optymista, mimo wszystko

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości