Jacek Derewienko Jacek Derewienko
1685
BLOG

Milczenie elit

Jacek Derewienko Jacek Derewienko Rozmaitości Obserwuj notkę 21

Dwa lata temu brałem udział w pracach pewnego środowiska naukowego nad projektem nowej partii. Ostatecznie zrezygnowałem z tych spotkań zniechęcony ciągłym odkładaniem rozpoczęcia działań w realu. Myślę teraz, że to spowalnianie było słuszne, gdyż w owym czasie wychylenie się z tą inicjatywą doprowadziłoby do rozjechania i profesorów i ich prywatnych uczelni.

Piszę o tym, by uzasadnić twierdzenie, że dla wielu fakt staczanie się kraju po równi pochyłej był oczywistością długo przed katastrofami jakie Polskę ostatnimi czasy dotykają. Tylko, niestety, świadomość tego istniała równolegle z poczuciem osamotnienia i zagrożenia. Środowisko naukowe, które było i jest najbardziej opiniotwórcze, milczało. 

Jeszcze za kadencji rządu PiS, S, LPR miała miejsce sytuacja, która mnie – naiwnego magistra – nieco zszokowała. Na spotkaniu w MPiPS, w którym uczestniczyła jakaś setka profesorów, omawiano m.in. projekt nowelizacji ustawy ostro zjechany w TVN i GW. Jeden z uczestniczących naukowców, bardzo zgrabnie i przekonująco uzasadnił, że racja ewidentnie jest po stronie rządu JK. Otrzymał wtedy pytanie: dlaczego nie powie tego publicznie i w mediach? Odparł: taki głupi nie jestem.

Presja salonu na środowiska akademickie trwa od wielu lat. Tym bardziej cieszy ogłoszenie różnych  deklaracji w obronie prawdy przez  naukowców z kilku ośrodków akademickich.  

Ferment pojawia się zresztą w wielu środowiskach. List Rafała Dutkiewicza, odpowiedź nań na s24 Pawła Kowala, Krzysztof Rybiński (który najwcześniej mówił, że król jest nagi) i jego inicjatywa ZEN, deklaracje celebrytów o cofnięciu poparcia dla PO. Nie uwzględniam tu głosu prof. Balcerowicza, bo odbieram go jako element gry partyjnej. Ale on też jest faktem.

Inicjatywy te maja jedną cechę wspólną – jest nią elitaryzm. ZEN zaprasza wybitnych specjalistów, Dudkiewicz byłych polityków, Kowal proponuje zgrupowanie prezydentów miast; celebryci i profesura to także, wiadomo - z definicji – elita.

Tymczasem, aby nasze elity w pełni mogły zaistnieć ze zdaniem odrębnym, drogę przetarł naród pod Pałacem Prezydenckim, krzyżami, na portalach internetowych. Jedni z wyższych pobudek, inni z powodu wyższego VATu. Nieistotne. 

Znaczenie ma reprezentowana siła. W ostatecznym rozrachunku jej ukierunkowanie będzie decydowało o tempie modernizacji kraju. Tu – w społeczeństwie - tkwi również olbrzymi zasób wiedzy, który może znacznie wzmocnić kreatywność elit, lub być – w przypadku kolizji - konkurencją dla „elit”.

Co prawda każdy z założycieli tzw. inicjatywy obywatelskiej, łącznie z Forum Obywatelskiego Rozwoju będzie się zaklinał, że inicjatywa jest otwarta dla wszystkich, ale tak to już jakoś wychodzi, że w ostateczności ciała te przekształcają się w twory zamknięte i głuche na głosy ogółu. Hermetyczność ich najłatwiej poznać po funkcjonalności posiadanych stron internetowych. Można rzec: pokaż mi „inicjatywo społeczna” swoją stronę internetową, a powiem ci gdzie masz tzw. obywatelskość. I gdzie mają tam kończą. (Stosowany język też jest ważnym kryterium otwartości
i hermetyczności).

Jeśli część elity poważnie traktuje postulat tworzenia i jednoczenia społecznych inicjatyw (ostatnio o tym red. Rafał Ziemkiewicz w GP) powinna sprawnie kontaktować się ze społeczeństwem pojmowanym możliwie najszerzej. Jak? Od tego są elitą, by wiedzieć. Jeśli nie, to społeczeństwo oddolnie dokona samoorganizacji, a elita stanie się ponownie „elitą”.

Pamiętam, jak w 1981 roku krążyły opowieści o tym, że na zebraniu zakładowej Solidarności, w trakcie sporu o Sprawy Najważniejsze, narrację przerywały gorące dyskusje o spalonej żarówce w WC, albo o nierównym podziale mydełek na wydziały. Może to śmieszne, a dla dzisiejszych elit żenujące. Ale Solidarność pokazała siłę, która kryła się także w tych mydełkach, w sprawiedliwym podziale papieru toaletowego. W równym traktowaniu obywateli. W uważnym słuchaniu. W poważnej dyskusji na banalne – w kontekście Spraw Najważniejszych – tematy.

Przy ekstremalności tamtych emocji szacunek i pogarda były wyraźnie rozdzielone. Szacunek miał cechować postawę nowych elit, pogarda – postawę starych elit. Tak to przynajmniej w narracji solidarnościowej pokazywano.

Obecnie ta polaryzacja przeniosła się na naszą rzeczywistość. Elity wyrażające postawę szacunku coraz wyraźniej artykułują swoje zdanie. Elity pogardzające narodem – co tu wiele mówić, wystarczy włączyć telewizor i posłuchać.

A przecież nie ma elity bez ogółu i obowiązków tejże elity wobec ogółu. 

Nie ma zwycięstwa elity bez szerokiego poparcia ogółu.

W kraju o stabilnym systemie wartości elita polityczna może sobie napisać na ścianie: Gospodarka - głupcze. W Polsce proponuję: Społeczeństwo -głupcze. Bo wolne społeczeństwo z gospodarką samo sobie poradzi.                                     

                                            

 

optymista, mimo wszystko

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Rozmaitości