Niech ktoś mi powie dlaczego, przy budowie autostrad to państwo Polskie musi dbać o to aby ta inwestycja była we wszystkich aspektach opłacalna do prywatnego konsorcjum?
A więc państwo musi zapewnić odpowiednio wysoką i opłacalną cenę za wybudowanie,nastepnie umozliwić pobieranie opłat przez kilkadziesiąt lat i jeszcze dopłacac do tego kilkaset milionów rocznie (tyle za odcinek 80-cio czy 110-cio kilometrowy), żeby ta eksploatacja była dla firmy prywatnej opłacalna. W moim rozumieniu jest tu conajmniej o jeden element zabezpieczający prywatne interesy za dużo. Dlaczego nie podpisuje się kontraktu na wybudowanie danego odcinka , w którym państwa nie obchodzi za ile firma ten odcinek wybuduje, w zamian za dochody z eksploatacji (eliminujemy z negocjacji koszty budowy 1 km, oczywiście po spełnieniu odpowiednich poziomów technicznych)?Albo wybudujcie tę drogę za 17 mln/km, a potem spierdalajcie (to państwo będzie eksploatować , a nie dopłacać prywatnej firmie i jej właścicielom/manegerom)? Takie partnerstwo prywatno/państwowe jak teraz jest dla mnie niezrozumiałe. Od razu przypomina mi się program Powszechnej Prywatyzacji (PPP), w którym jedynym pewnym zarobku były "szemrane " konsorcja zarządzające Funduszami - ilość zabezpieczeń finansowych dla tych Funduszy, które państwo Polskie wprowadziło do umów, powodowała,żę ryzyko inwestycyjne z fachowców zarządzających ( posiadających pełną informacyję), spadało na tzw inwestorów ( czyli obywateli ) i na to państwo właśnie.Co było dalej wszyscy widzieli; firmy zarządzajace i ich właścicieli wyssali cały majątek z funduszy do własnej kieszeni, a państwo nie mogło z tym nic zrobić ( a przy okazji jak pamiętamy padło kilka trupów porachunków mafijno-finansowych). Wtedy też Pawlak i PSL uratowali majątek państwowy , bo udało się im ograniczyć rozmiar programu PPP do poniżej 500 firm , z planowanych przez hurra -liberałów ponad 1000. Coś jest nie w porządku z tym polskim partnerstwem prywatno-publicznym. A jeśli dodać do tego jeszcze horrendalne procedury administracyjne to mamy polskie-błędne koło. Za dużo jest zmiennych wpływających na decyzję i nie wiadomo od kogo one zależą. Widać to na przykładzie odcinka autostrady A1 Nowe Marzy - Toruń. Decyzje już mamy to teraz znowu negocjujemy ceny. Za chwilę wkroczą ekolodzy i zablokują decyzje. Itd ...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)