de Valmont de Valmont
64
BLOG

PRYWATYZACJA SZPITALI - CZEGO SIE BAĆ

de Valmont de Valmont Polityka Obserwuj notkę 4

Nie popieram obecnego programu PO, ale obecna dyskusja nie dotyczy meritum.Jest to o tyle istotne,że bez meritum ginie od lat istota problemów Opieki Zdrowotnej.Obecny program PO zakłada po pierwsze zmianę SPZOZ-ów na spółki podległe samorządowi. Biorąc pod uwagę skalę obecnego zadłużenia szpitalnych SPZOZ-ów, procesy finansowe i prawne potrwają kilka lat.W ich trakcie mogą zacząć się procesy prywatyzacyjne, ale jesli zostanie utrzymany zakaz przekraczania przez kapitał prywatny 50 % własności spółki i ustawowy brak zysku będzie to raczej długotrwałe. Obecne wypowiedzi PIS i jego zwolenników mają tło polityczne . Nie ma sensu straszenie ludzi  , bo ewentualna prywatyzacja nie dotyczy dostępu do opieki zdrowotnej, ale podmiotów ją zapewniających. W tej politycznej pieczeni, jak zwykle od lat ginie istota problemu. Jak można zdefiniować czynniki odpowiedzialne z jakość i  dostepność opieki zdrowotnej ? Podzieliłbym je na trzy zasadnicze grupy problemów:

1 /NFZ  - Kasy Chorych.                                                                                

Opiekę Zdrowotną i dostep do niej w Polsce organizuje polityka NFZ. To on , poprzez anonimowe decyzje komu zapłaci i ile, oraz jakie warunki organizacyjne postawi w kontrakcie decyduje o dostepie do usług. Decyzje urzędników NFZ-tu firmowane przez Prezesów- rycerzy reformy zdrowotnej Buska pozostają  poza jakakolwiek kontrolą społeczną czy polityczną. Podejmowane są z perpektywy nie obywatelskiej, nie eksperckiej i nie politycznej, tylko chwilowej administracji systemem.I to ona jest chora:urzędnicy z NFZ , od 10-ciu już lat nie są w stanie rozwiązać organizacyjnie i finansowo jednego prostego problemu o nazwie : Przychodzi baba do lekarza. Problemu o skończonej i dość niewielkiej liczbie wariantów. Woluntaryzm NFZ i brak koordynacji ze strony słabego merytorycznie Ministerstwa Zdrowia doprowadził do wielu znanych następstw. Np. likwidacji masowych profilaktycznych badań przeciw gruźliczych, likwidacji medycyny szkolnej, rozregulowania systemu szczepień profilaktycznych w Polsce, atrofii pediatrii jako specjalizacji ( pediatrzy to wymierająca specjalizcja), no i niewydolnego systemu tzw lekarza rodzinnego, który nie spełnia podstawowych, przynależnych mu funkcji. Nie są to pojedyńcze decyzje , ale raczej seria bezmyślnych, nieskoordynowanych i niszczących kroków. Np dysregulacja systemu szczepień profilaktycznych dzieci rozpoczęła się decyzją z 1998 roku o przekazaniu tych szczepień w ręce lekarzy rodzinnych ( pozbawionych systemowego instrumentarium w postaci np kartotek i wiedzy często pediatrycznej ). A ostatnim ciosem w odradzający się samorzutnie system jest decyzja z 2008  roku o zaprzestaniu finansowania Poradni Konsultacyjnych d/s szczepień. W tym też kontekscie rozpatrywać trzeba również wyniki ostatniego konkursu na poradnictwa specjalistycznego z kwietnia 2008, który śmiało można nazwać rzezią poradni specjalistycznych. Skutkuje to tym, że tysiące chorych ludzi tracą z dnia na dzień miejsca w których się leczą. Dotyczy to np chorych w trakcie terapii onkologicznej, którzy teraz w maju przychodząc na kolejną wizytę dowiadują się, że muszą sobie szukać innej poradni.

2 / Finansowanie

Do tej pory bieżące dyskusje na ten temat zdominowane były zadłużeniem placówek i sprawami/konfliktami płacowymi. Jest to jednak tylko jeden z aspektów problemów finansowych. Jakość pobytu w szpitalach publicznych zależy głównie od warunków socjalnych stworzonych dla pacjentów i od wyposażenia w sprzęt ( nie tylko medyczny) . Finansowanie tych spraw miały zapewnić organy założycielskie czyli najczęściej samorządy. Jak jest wiadomo. Warynki dla pacjentów w mniejszości placówek są zadowalające , ale przeważnie jednak złe lub katastrofalne. Bo cóż można np powiedzieć o gęsto zastawionych , 12 osobowych salach pełnych cierpiących , krzyczących, jęczących , wymiotujących, kaszlących i oddających pod siebie kał i mocz starszych ludzi, z przemykającymi się pomiędzy nimi pojedynczymi pielęgniarkami. To lazaret frontowy w 5-tym roku wojny, to katastrofa sanitarno-epidemiologiczna. Pewnym jest,że polskie szpitale potrzebują potężnego zastrzyku inwestycyjnego na poprawę tych warunków. Polska potrzebuje nowych szpitali ( ciekawe ile i czy się obecnie buduje) i nowych , wygodnych oddziałów. Państwo i samorządy nie wywiązują się z tych obowiązków , które mają wobec swoich obywateli i mieszkańców. A czeka nas jeszcze wejście w życie Dyrektywy Eropejskiej określającej właśnie standardy socjalne w szpitalach. Dyrektywy, której wejście w życie w Polsce było już kilkakrotnie odraczane ( ostatnio zrobiła to min. Kopacz ). Śmiem wątpić, by wiele szpitali było w stanie spełnić te wymogi.

3 / Lekarze

Wbrew rozpowszechnionym poglądom korporacja lekarska w odróżnieniu od korporacji prawniczych jest korporacją otwartą.Żeby do nie przystapić wystarczy ukończyć studia i staż podyplomowy oraz zdać centralny egzamin zwany LEP-em. Zasadniczą różnicą jest również to, że korporacja lekarska nie blokuje dostepu do zawodu poprzez ograniczenie przyjęć na studia , ograniczenie wydawania prawa wykonywania zawodu czy dostęp do specjalizacji. Wręcz przeciwnie , lekarze domagają się jak najszerszego prawa do dostepu do specjalizacji uznając kształcenie podyplomowe za prawo i zarazem obowiązek każdego lekarz. Jednak w 1998 roku dostęp do specjalizacji medycznych został w Polsce drastycznie ograniczony decyzjami administracyjnymi. Od tego momentu decyzja ilu lekarzy i jakiej specjalności potrzeba w rozbiciu na regiony, stała się przedmiotem niepowiązanych z realnymi potrzebami , woluntarystycznych decyzji anonimowego grona urzędników Ministerstwa. Doprowadziło to do takich sytuacji,że np w województwie warmińsko-mazurskim specjalizację z endokrynologii mógł otworzyć tylko 1 lekarz raz na trzy lata. Świadomą polityką decydentów było również doprowadzenie do sytuacji , że w szczytowym momencie tego woluntaryzmu tylko 1/3 absolwentów akademii medycznych w Polsce mogła otworzyć jakąkolwiek specjalizację. Zaowocowalo to spadkiem wiary młodych lekarzy i studentów medycyny w możliwość sensownej kariery ( nie tylko finasowej )  w kraju. W kontekscie dalszych wydarzeń po przystąpieniu Polski do UE  i masowego odpływu z kraju zarówno specjalistów jak i absolwentów, i narastającego braku fachowców w wielu dziedzinach widać jak katastrofalną była polityka polskiej administracji odmawiajaca lekarzom prawa do kształcenia. W chwili obecnej , pomimo poszerzenia dostępu do specjalizacji wielu młodych ludzi planuje w dalszym ciągu kształcenie się za granicą, a ograniczenia dostępu do specjalistów będą jeszcze odczuwane latami.

Dziwne, ale bardzo podobny tekst mógłbym napisać w 1999 roku , w pierwszym roku reform Buzka. Problemy wiodące nie uległy w ciągu 10 lat zmianie i nie zostały w żadnym wypadku rozwiązane. W dalszym ciągu systam rozkładany jest jest niezrozumiałą i niepodlegająca konroli polityką NFZ-tu, warunki socjalno-bytowe pacjentówpozastają złe/katastofalne i wymagają szybkiego , ogromnego dofinansowania, a problemy ze specjalistami zmieniły tylko swój kontekst.

 

de Valmont
O mnie de Valmont

"Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka