18 obserwujących
27 notek
106k odsłon
3286 odsłon

Walka z tradycyjną rodziną a Żydzi. Ważne sprawy, o których trzeba wiedzieć.

Wykop Skomentuj67

Przy okazji udziału w warszawskim "marszu równości" tzw. "bloku żydowskiego": obrona mniejszości przed dyskryminacją to żydowska sprawa z oczywistych przyczyn historycznych (Żydzi historycznie byli taką mniejszością). Jednak włączanie się w PROPAGANDĘ stylów życia podważających tradycyjny model rodziny (rodziny opartej na trwałym, heteroseksualnym związku kobiety i mężczyzny; rodziny, której ideałem jest wychowywanie dzieci posiadających matkę i ojca jako wzorce osobowe i kulturowe odróżniające się cechami charakterystycznymi dla obu płci) - jest czymś absolutnie i drastycznie niezgodnym z żydowską tradycją, historią, religią, filozofią społeczną. A taką propagandą była już chociażby obecność hasła z żądaniem "małżeństw homoseksualnych z prawem do adopcji dzieci".

Tradycyjna rodzina, jako podstawa każdej ludzkiej społeczności i zarazem cywilizacji, jest czymś tak żydowskim jak Szabat, obrzezanie i bar micwa. Taki model rodziny to esencja żydowskiego podejścia do człowieka i jego roli w świecie. Popieranie zmiany tego modelu rodziny _z jednoczesnym powoływaniem się na żydowskość_ jest czymś tak absurdalnym jak propagowanie jedzenia kotletów wieprzowych z powoływaniem się na Torę. 

I wszyscy, którzy twierdzą inaczej, kłamią tak, że bardziej się nie da. Bez wątpliwości. A, niestety, wielu jest takich kłamców. Dlaczego? Bo judaizm każdego dnia jest wypierany przez "kulturowy marksizm" traktowany jak religia. Podobnie zresztą dzieje się z chrześcijaństwem.

Ważne sprawy, o których trzeba wiedzieć: 

Popęd seksualny człowieka (w odróżnieniu od zwierząt) podlega w ogromnym stopniu kulturze.  Oznacza to, że ludzki seksualizm może realizować się na wiele różnych sposobów. Żydowska święta księga, czyli Tora, przed ponad 3 tysiącami lat zakazała homoseksualizmu, zoofilii i wielu form kazirodztwa nie bez realnych przyczyn. Nie zabraniałaby ich, gdyby stanowiły nieznaczący margines. Były to zjawiska u starożytnych ludów powszechne. Zarazem uniemożliwiały one ukształtowanie się stabilnej rodziny. 

Mężczyźni zaspakajali bowiem swoje potrzeby seksualne z kobietami, ale również – prawdopodobnie nie mniej często – z chłopcami, zwierzętami, innymi mężczyznami, krewnymi obu płci. Dlatego właśnie kobiety w wielu kulturach miały status zaledwie niewolnic przeznaczonych do „produkcji” potomstwa, bo prawdziwej satysfakcji seksualnej dostarczały nie kontakty z nimi, ale np. związki homoseksualne z młodymi mężczyznami lub chłopcami (np. Grecja). Grecka pederastia była kulturowa, bo starożytni Grecy nie mieli przecież żadnego "genu homoseksualnego".

W starożytności, w wielu kulturach, sfera ludzkiej seksualności nie podlegała wcale dychotomii opartej na płci (męska/żeńska), która dziś wydaje nam się zupełnie naturalna, ale – co zaskakujące dla nas – przede wszystkim dychotomii opartej na dominacji (penetrujący/penetrowany). Bogaty, silny mężczyzna mógł mieć seks z "wszystkim, co się rusza". To dopiero był radykalny "patriarchat"! 

Judaizm dokonał ogromnej rewolucji: powiedział "dość" i wprowadził – jako jedyna religia świata starożytnego i pierwsza w historii ludzkości – szereg zakazów, seksualnych tabu, uznających wyłącznie związek mężczyzny i kobiety (początkowo poligamiczny, później monogamiczny) za ideał posiadający religijną aprobatę. 

Nie zdajemy sobie sprawy dziś – tysiące lat po seksualnej rewolucji zainicjowanej przez judaizm – że zjawisko stabilnej rodziny, składającej się z mężczyzny, kobiety i ich potomstwa, nie było wcale przed tysiącami lat powszechnie obowiązującą regułą. 

Judaizm jako pierwszy uczynił ze związku mężczyzny z kobietą (i tylko z takiego związku!) realizację nakazu religijnego, pierwszy nadał temu związkowi _absolutną wyłączność_ – nie zezwalając na jakiekolwiek inne formy kontaktów seksualnych. 

Judaizm ustanowił podział, który obowiązuje do dziś: seksualizm człowieka ma od tego momentu wyłącznie dwa bieguny – męski i żeński (stąd np. w Torze stanowcze zakazy upodabniania się mężczyzn do kobiet i kobiet do mężczyzn poprzez sposób ubierania się, noszenie ozdób itd.). I tylko taki podział zasługuje na aprobatę według Tory. Tylko on jest korzystny dla ludzkiego rozwoju. I w tym właśnie tkwi rewolucyjność tej koncepcji. 

Takie postawienie sprawy stworzyło warunki do powstania rodziny w takiej formie, jaką znamy dziś i jaką uznajemy za oczywistą i naturalną. Bo o ile dążenie do seksu jest instynktem mężczyzny, o tyle zakładanie rodziny – wcale już nie jest. Seksualizm mężczyzny - potężny instynkt, który może być twórczy - został "uwięziony" w małżeństwie. Powstała rodzina, z mężczyzną odpowiedzialnym za dzieci, mężczyzną, któremu dozwolone są wyłącznie kontakty seksualne z kobietą i jednocześnie zakazane są w sposób stanowczy kontakty seksualne poza małżeństwem. Przyczyniło się to do podniesienia statusu kobiet, ochrony potomstwa, stało się ważnym czynnikiem rozwoju cywilizacyjnego. 

Od czasów upadku Świątyni Jerozolimskiej, czyli od blisko 2 tysięcy lat, judaizm przestał być liczącym się wehikułem popularyzacji tego modelu.  

Jednak przecież ten sam model, zaczerpnięty z Tory, propagowały – za judaizmem – chrześcijaństwo oraz islam i to one zadecydowały ostatecznie, że rewolucja seksualna judaizmu, kreująca rodzinę, odniosła ogólnoświatowy sukces.

Obecnie, po upływie tysięcy lat, wraz z postępującą sekularyzacją zachodniego świata następuje zrywanie z tym modelem rodziny i obserwujemy powrót do modeli panujących w czasach przed ogłoszeniem Tory. Towarzyszą mu próby zacierania różnic pomiędzy płciami (w ich rolach społecznych, w ich sposobie zachowań i ubioru, także poprzez zastępowanie jednoznacznego pojęcia „płeć” płynnym pojęciem „gender” – płci społeczno-kulturowej). Pojawia się również zmiany definicji małżeństwa, poprzez rozszerzenie jej na związki homoseksualne. 

Zwolennikom tych przemian wydaje się, że reprezentują postęp. Tymczasem, tak naprawdę cofają wskazówki zegara o tysiące lat, dążąc do powrotu do prymitywnego świata sprzed Tory.

.....

P.S. Z góry odpowiadam na często pojawiające się pytania: jestem za legalizacją związków partnerskich i zdecydowanie przeciwko uznaniu takich związków za małżeństwa. Małżeństwo to wyłącznie związek kobiety i mężczyzny! Jestem stanowczo przeciwny dyskryminacji ze względu na tzw "orientację seksualną", a jednocześnie uważam, że tradycyjna rodzina jest modelem wzorcowym i tylko ona powinna być w sposób wyjątkowy popierana przez społeczeństwo i Państwo.


Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo